• rozwiń
    • WIG20 2208.54 -0.16%
    • WIG30 2497.43 -0.11%
    • WIG 57950.18 -0.06%
    • sWIG80 11410.26 -0.38%
    • mWIG40 3665.88 +0.46%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Sejm o budżecie: Realny i ostrożny, czy bez nadziei?

W Sejmie toczy się II czytanie projektu przyszłorocznego budżetu. Prawo i Sprawiedliwość zadeklarowało, że jest gotowe go poprzeć - ale stawia warunek: rząd musiałby przedstawić pakiet stabilizacyjny, czyli plan długofalowych reform finansów publicznych.

Deficyt budżetu państwa w 2011 r. nie przekroczy 40,2 mld zł, czyli będzie o 12 mld zł mniejszy niż ten w 2010 roku - zachwalał minister finansów Jacek Rostowski. Zadeklarował, że także w kolejnych latach deficyt budżetu państwa będzie "sukcesywnie malał".

- To budżet ostrożny, realny. Jest on zwarty i niewiele można w nim zmienić. 3/4 wydatków stanowią wydatki sztywne - wtórował mu przewodniczący komisji finansów publicznych Paweł Arndt z Platformy Obywatelskiej.

"Budżet, który nie daje żadnej nadziei"

- To budżet, który nie daje żadnej nadziei na to, że finanse publiczne Polski w następnych latach będą miały się dobrze - uznała jednak szefowa klubu PiS Beata Szydło podczas sejmowej debaty.

- Rząd powinien przedstawić pakiet stabilizacyjny budżetu polegający na obniżeniu deficytu o 8-10 mld zł. Pakiet powinien pozwolić na ustalenie deficytu budżetowego na poziomie 30 mld zł i powrócić do zasady z czasów rządów PiS: kotwicy budżetowej - domagała się Szydło.

Według jej słów Prawo i Sprawiedliwość dopomina się o "rzetelną dyskusję". - Z naszej strony jest tylko jedno oczekiwanie - reformy nie będą polegać na dokręcaniu śruby podatkowej osobom o dochodach średnich i poniżej średniej. Oszczędności i ciężary powinny być rozłożone równomiernie, proporcjonalnie do zdolności ich ponoszenia - powiedziała posłanka PiS.

Jako receptę na poprawę sytuacji wskazała przeprowadzenie dwóch reform rozpoczętych przez PiS: wprowadzenie budżetu zadaniowego oraz "reformę skarbowości i informatyzację państwa". - Budżet zadaniowy wprowadzony w wielu państwach OECD pokazuje, które dziedziny aktywności państwa są nieefektywne i gdzie można dokonać oszczędności. W zależności od kraju takie oszczędności wynosiły nawet 5-7 proc. wydatków - podkreśliła Szydło.

Jak dodała, obecny rząd nie zrobił nic, by wdrożyć plan informatyzacji państwa przyjęty za czasów rządu PiS. - Przez 3 lata nic nie zrobiono, żeby go wdrożyć. Wprowadzenie nowoczesnych narzędzi informatycznych do aparatu skarbowego oznacza zmniejszenie szarej strefy i poprawę ściągalności podatków. W państwach, które tego dokonały, następuje zwiększenie wpływów do budżetu od 2 do 5 proc. - mówiła posłanka Beata Szydło.

"Jedyna nadzieja, że to ostatni rok rządów PO"

W ocenie Sojuszu Lewicy Demokratycznej rok 2011 będzie dla zwykłych ludzi rokiem podwyżek cen, kiedy jedyną pociechą ma być fakt, iż to będzie też rok końca rządów Platformy Obywatelskiej. Jak stwierdził poseł tego ugrupowania Marek Wikiński, tylko wybrańcy będą mogli tanio kupić wyprzedawane przez państwo przedsiębiorstwa.

Poseł Wikiński powiedział, że ludziom trzeba powiedzieć prawdę o tym, co ich czeka w roku 2011. Jego zdaniem, "przedsmak" tego mamy już dziś na stacjach benzynowych, gdzie że litr benzyny 98 kosztuje 5,09 gr. Powołując się na "pana Wiesia", który posłowi pomagał tankować, powiedział, że w przyszłym roku cena benzyny może dojść do 6 zł.

- Dla zwykłych ludzi będzie to budżet i rok podwyżek cen. Dla wybrańców będzie to budżet promocji zakupów zakładów pracy. Rząd bowiem planuje wyprzedaż kur znoszących złote jajka. Przeciętny Polak zapłaci więcej za benzynę, za gaz, za prąd, za węgiel, za ubranka dziecięcy, żywność itd. - ostrzegł Wikiński.

Poinformował, że rząd planuje przychody z prywatyzacji w wysokości 15 mld zł, tymczasem - jego zdaniem - sprzedawane przedsiębiorstwa mogły przynieść państwu z tytułu wypłat z zysków ok. 8 mld zł.

Według Wikińskiego w przyszłym roku będą "równi i równiejsi". Emeryci i renciści dostaną waloryzację 2,7 proc., a instytucje, tzw. święte krowy - kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. Poseł wskazał, że np. budżet Kancelarii Prezydenta wzrośnie o 23 mln zł, IPN o 25 mln zł, kancelaria premiera o 13 mln zł.

- Przyszłoroczny rok budżetowy to dla jednych rok kartofli, a dla innych rok kawioru - ocenił poseł Wikiński.

//sk/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane