• rozwiń
    • WIG20 2192.71 -1.13%
    • WIG30 2492.68 -1.09%
    • WIG 57980.44 -0.93%
    • sWIG80 11578.67 -0.15%
    • mWIG40 3796.67 -0.63%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Rządowe sposoby na kryzys nie działają

Rządowe sposoby na kryzys nie działają
Foto: TVN24 Foto: Rząd sobie, a życie sobie

Spłacający kredyt i tracący pracę nie przychodzą po rządową pomoc, podobnie jak firmy w kłopotach. Rezerwa dla najuboższych, zasilana pieniędzmi z podniesionej akcyzy, została zlikwidowana. Trzy najważniejsze narzędzia rządu do łagodzenie skutków kryzysu nie działają - stwierdza "Dziennik Gazeta Prawna".

Przez ostatni rok w życie weszły m. in. trzy rozwiązania, które miały złagodzić skutki kryzysu gospodarczego - Rezerwa Solidarności Społecznej, dopłaty do kredytów hipotecznych dla osób tracących pracę i Pakiet Antykryzysowy resortu pracy. Weszły jednak tylko na papierze, bo choć formalnie działają, to w praktyce nie dzieje się prawie nic.

Ubodzy przegrali z dziurą

Powstanie Rezerwy Solidarności Społecznej było elementem rządowego Planu Stabilności i Rozwoju, ogłoszonego w listopadzie ubiegłego roku. Fundusz miał służyć złagodzeniu skutków kryzysu dla najbiedniejszych rodzin. Dlatego od 1 stycznia 2009 r. podwyższona została akcyza na alkohol i samochody o silnikach o pojemności powyżej 2 l. Dzięki temu do rezerwy w ciągu roku ma trafić 1,13 mld zł. Pieniądze te miały w pierwszej kolejności trafić do rodzin wielodzietnych zagrożonych ubóstwem oraz niesamodzielnych, starszych osób. Jednak od początku powstania rezerwy ani rząd, ani resort pracy nie miały pomysłu, na co przeznaczyć te pieniądze. Natomiast w lipcu ze względu na duży deficyt budżetowy rząd podjął decyzję o rozwiązaniu rezerwy i przeznaczeniu jej na likwidację dziury budżetowej.

– Powstanie rezerwy miało głównie pokazać opinii publicznej, że rząd dba o najbiedniejszych, i było działaniem wizerunkowym, a nie wiązało się to z żadnymi konkretnymi działaniami – mówi gazecie dr Magdalena Arczewska z Instytutu Spraw Publicznych.

Jeden z czterystu

Nie sprawdza się także pomoc w spłacie kredytu hipotecznego osobom, które na skutek kryzysu straciły pracę. Od sierpnia osoba, która po 1 lipca 2008 roku straciła pracę i zarejestrowała się w urzędzie pracy jako bezrobotna, może otrzymać 1,2 tys. zł miesięcznej pożyczki z Funduszu Pracy. Pomoc będzie wypłacana maksymalnie przez rok, potem nastąpi dwuletni okres karencji w spłacie, a następnie trzeba będzie w ciągu 8 lat zwrócić pożyczkę.

Z danych resortu pracy wynika, że tylko 631 bezrobotnych, którzy zaciągnęli kredyt hipoteczny, otrzymało wsparcie w jego spłacie. Mimo że od grudnia 2008 roku do listopada 2009 roku, przybyło 268,1 tys. bezrobotnych. Po pomoc przychodzi więc jeden na 425.

Zdaniem przedstawicieli urzędów pracy wielu potencjalnie zainteresowanych nie może złożyć wniosku, bo nie ma prawa do zasiłku. Niektórzy bezrobotni nie mogą też otrzymać wsparcia, bo nie spełniają tzw. kryterium mieszkaniowego. Pomoc nie może być przyznana, jeśli w dniu złożenia wniosku o nią bezrobotny lub jego małżonek jest m.in. właścicielem innego lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego.

Lepiej w ogóle niż późno

I w końcu spodziewanych rezultatów nie przynosi długooczekiwany pakiet antyktyzysowy. Od 22 sierpnia przedsiębiorstwa, które mają trudności finansowe, mogą ubiegać się o subsydia płacowe dla pracowników zagrożonych zwolnieniem. Jednak do 6 listopada wnioski o wypłatę takiej pomocy złożyło 63 pracodawców, którzy chcą otrzymać łącznie 11,7 mln zł. Rząd zarezerwował na ten cel 960 mln zł, spodziewając się, że do końca 2011 roku skorzysta z niej 250 tys. pracowników.

– Sądzę, że zainteresowanie tą formą pomocy nadal nie będzie wielkie – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan.

Jej zdaniem wynika to m.in. z faktu, że o dopłaty mogą ubiegać się tylko firmy, które spełnią wyśrubowane kryteria. Z ankiety przeprowadzonej wśród firm przez PKPP Lewiatan wynika, że 80,5 proc. firm nawet nie rozważa możliwości ubiegania się o taką pomoc.

Zdaniem części pracodawców pomoc na walkę z kryzysem jest spóźniona. Firmy najczęściej wprowadzały podobne rozwiązania na własną rękę w pierwszej połowie roku, czyli w szczytowym momencie kryzysu. Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek podkreśla, że dzięki poprawie sytuacji gospodarczej coraz więcej firm stara się samodzielnie przezwyciężyć trudności.

mkg//kwj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane