• rozwiń
    • WIG20 2108.05 +0.10%
    • WIG30 2410.09 +0.04%
    • WIG 56118.92 -0.01%
    • sWIG80 11591.88 -0.39%
    • mWIG40 3756.04 -0.24%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Rząd przyjął budżet. Kaczyński kibicuje, Napieralski krytykuje

Rząd przyjął budżet. Kaczyński kibicuje, Napieralski krytykuje
Foto: sxc.hu Foto: Są założenia budżetu na przyszły rok

Gospodarka rosnąca w tempie cztery proc., ceny - 2,8 proc. a deficyt na poziomie 35 mld zł - tak wyglądają główne założenia do przyszłorocznego budżetu, które przyjął dziś rząd. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że te założenia są bardzo optymistyczne, ale "bardzo by chciał, żeby to się udało". Z kolei szef SLD Grzegorz Napieralski uważa, że projekt to "bujda pod wybory", która po 9 października "trafi do kosza".

W projekcie budżetu przyszłoroczne dochody do państwowej kasy oszacowano na 292 mld 813 mln zł, a wydatki na 327 mld 813 mln zł. Wzrost PKB ma wynieść cztery proc., zaś inflacja średnioroczna 2,8 proc. Założono też, że w 2011 roku średnioroczny kurs złotego do euro wyniesie 3,87, a do dolara 2,85. W 2012 roku euro miałoby kosztować średnio 3,69 zł, a dolar 2,79 zł.

Minister finansów mówi jedno przed wyborami, a co innego mówi po wyborach. Przed wyborami prezydenckimi przecież nikt nie mówił o podwyżce podatku VAT, a po wyborach, kiedy wygrał Komorowski, nagle VAT został podniesiony, więcej - zaczęto majstrować przy naszych emeryturach

napieral o budżecie

W prognozach zawartych w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa 2011-2014 resort finansów przyjął, że w tym roku dług publiczny wyniesie 52,7 proc. PKB, a w 2012 - 51,9 proc. PKB.

Zgodnie z konstytucją rząd musi wysłać projekt do Sejmu do końca września. Zasada ta obowiązuje także w latach wyborczych. W takiej sytuacji wraz z zakończeniem kadencji Sejmu projekt "trafia do kosza" według tzw. zasady dyskontynuacji. W praktyce nowy rząd przyjmuje projekt budżetu przygotowany przez poprzednią ekipę i ponownie kieruje go do Sejmu, a następnie wprowadza korekty w formie autopoprawek.

Wyborcza bajka

Szef SLD Grzegorz Napieralski uważa, że projekt budżetu to "bujda pod wybory". - Minister finansów mówi jedno przed wyborami, a co innego mówi po wyborach. Przed wyborami prezydenckimi przecież nikt nie mówił o podwyżce podatku VAT, a po wyborach, kiedy wygrał Komorowski, nagle VAT został podniesiony, więcej - zaczęto majstrować przy naszych emeryturach - powiedział lider Sojuszu. - Jak ja dzisiaj słyszę optymistyczne założenia co do inflacji, co do wzrostu PKB, to wiem, że to jest dzisiaj bajka. To jest bujda, to jest nieprawda, to jest pod wybory - ocenił Napieralski.

"Nigdy nie graliśmy na to, żeby było źle"

Założenia są rzeczywiście bardzo optymistyczne, ja oczywiście bardzo bym chciał, żeby to się udało. Czy to się może udać? Mam nadzieję, że po wyborach sytuacja się zmieni i lepsi specjaliści niż obecny minister finansów przyjrzą się sytuacji polskich finansów publicznych i zobaczymy, czy to jest realne

kaczor o budżecie

Nieco bardziej przychylnie o budżecie, choć nie bez cienia ironii, wypowiedział się prezes PiS Jarosław Kaczyński. - Założenia są rzeczywiście bardzo optymistyczne, ja oczywiście bardzo bym chciał, żeby to się udało. Czy to się może udać? Mam nadzieję, że po wyborach sytuacja się zmieni i lepsi specjaliści niż obecny minister finansów przyjrzą się sytuacji polskich finansów publicznych i zobaczymy, czy to jest realne - powiedział.

- Ale jeśli chodzi o intencję, to przecież ja jestem za tym, żeby było dobrze, a nie, żeby było źle, to jest chyba zupełnie oczywiste. Nigdy nie graliśmy na to, żeby było źle i nigdy nie będziemy grali na to, żeby było źle. Polska jest naszą wspólną ojczyzną i niezależnie od najbardziej nawet ostrych podziałów partyjnych, musimy dążyć do tego, żeby odnosiła sukcesy - podkreślił szef PiS.

Nie chciał jednak komentować szczegółów projektu. Jak wyjaśnił, PiS nie przeprowadziło jeszcze jego "głębszej analizy".

Pieniądze utopione w węglowej akcyzie

Przeprowadzając taką analizę na konferencji prasowej minister finansów Jacek Rostowski powiedział, że najbardziej istotna zmiana w projekcie budżetu na 2012 rok, w stosunku do założeń wstępnego projektu przyjętego wiosną, dotyczy obniżenia dochodów, które były przewidywane z nowego podatku: akcyzy na węgiel. Podatek ten ma być wprowadzony w przyszłym roku z uwagi na wymogi prawa unijne.

- Zastosujemy maksymalnie możliwe zwolnienia i wyłączenia z tego podatku. Skutek jest taki, że dochody będą w przyszłym roku z tego tytułu mniejsze o 2 mld zł. Zastąpimy ten ubytek wyższymi dochodami z udziałów Skarbu Państwa w spółkach różnego rodzaju - podkreślił minister finansów.

Jest cztery proc., ale trzy też wystarczą

Nawet przy 3-procentowym wzroście realnego PKB w przyszłym roku dochody powinny być takie jak prognozujemy w tym budżecie. Dlatego zasadnicze wskaźniki tego budżetu, te najważniejsze, deficyt budżetu państwa, czy dochody nie powinny, według naszej obecnej wiedzy, być zagrożone

rosti o budżecie

Minister odniósł się również do ocen ekonomistów, że zakładany w projekcie budżetu wzrostu PKB na poziomie 4 proc. jest zbyt optymistyczny. - Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, to projekcje są różne. Najbardziej pesymistyczna prognoza jaką znam mówi, że wzrost gospodarczy w przyszłym roku byłby na poziomie 2,9 proc., ale jest też kilka prognoz, że wzrost będzie 4 proc., tak jak my przewidujemy - ocenił Rostowski.

- Nawet przy 3-procentowym wzroście realnego PKB w przyszłym roku dochody powinny być takie jak prognozujemy w tym budżecie. Dlatego zasadnicze wskaźniki tego budżetu, te najważniejsze, deficyt budżetu państwa, czy dochody nie powinny, według naszej obecnej wiedzy, być zagrożone - dodał.

mkg//bgr

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane