• rozwiń
    • WIG20 2217.84 +0.77%
    • WIG30 2520.23 +0.73%
    • WIG 58525.39 +0.65%
    • sWIG80 11595.92 +0.05%
    • mWIG40 3820.72 +0.58%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

"Rurociąg Ribbentrop-Mołotow"

"Rurociąg Ribbentrop-Mołotow"
Foto: TVN24 Foto: "Rurociąg Ribbentrop-Mołotow"

Jest za późno, by Niemcy wycofały się z udziału w budowie Gazociągu Północnego, ale powinny rozproszyć wątpliwości innych państw UE, popierając projekt Nabucco - pisze we wtorkowym wydaniu "Wall Street Journal" zastępca dyrektora Euroazjatyckiego Centrum Energetycznego w Radzie Atlantyckiej Alexandros Petersen. Artykuł nosi znamienny tytuł "Rurociąg Ribbentrop-Mołotow".

"Bardzo realna perspektywa rozpoczęcia budowy wychuchanego projektu Moskwy na początku przyszłego roku stanowi symboliczny cios dla tych, którzy chcieli zmniejszyć zależność energetyczną Europy od gazu rosyjskiego. Przede wszystkim jednak jest to cios dla jakichkolwiek pozorów unijnej jedności w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego" - pisze Petersen.

Ukryta groźba?

Podkreśla on, że budowa rurociągu drogą lądową przez państwa Europy Wschodniej byłaby dużo tańsza, ale "celem Gazociągu Północnego od samego początku było ominięcie krajów, które Moskwa wciąż uważa za część swojej strefy wpływów" - stwierdza analityk.

"Geopolityczny komunikat Rosji jest jasny: nie ufa ona nowym państwom członkowskim UE ani jako krajom tranzytowym, ani nawet jako konsumentom energii i chce ponieść ogromne koszty, by je ominąć. Drugi komunikat - czy może ukryta groźba - jest taki, że Gazociąg Północny pozwoli Kremlowi odciąć dostawy gazu do Europy Wschodniej przez istniejące rurociągi bez zmniejszenia dostaw energetycznych do Niemiec" - pisze Petersen.

Według niego wyniki niedawnych wyborów w Niemczech i fakt, że prorosyjska Socjaldemokratyczna Partia Niemiec wypadła z koalicji rządzącej, wzbudziły w państwach Europy Wschodniej falę nadziei na to, że kanclerz Merkel zdecyduje się naciskać na Rosję na zmianę porozumienia dotyczącego Gazociągu Północnego, tak by przesunąć trasę jego przebiegu na wody terytorialne wschodnioeuropejskich członków UE. Liczono także, że Berlin będzie nakłaniać Moskwę do włączenia wschodnioeuropejskich firm do konsorcjum Nord Stream. Jednakże - jak podkreśla Petersen - niedawna zgoda Finlandii i Szwecji na budowę Gazociągu pogrzebała te nadzieje.

Berlin powinien ustanowić granice dla Moskwy

"Oczekiwanie, że Berlin zmieni taktykę w kwestii Gazociągu Północnego na tak zaawansowanym etapie, byłoby nierealistyczne. Ale świeżo wybrana na kolejną kadencję Angela Merkel powinna starannie rozważyć komunikaty w sferze polityki zagranicznej towarzyszące kładzeniu rurociągu na dnie Morza Bałtyckiego. Aby rozproszyć wątpliwości innych członków UE oraz tej organizacji jako takiej, Berlin powinien wspierać to, co Komisja Europejska uważa za swój 'strategiczny priorytet': tak zwany Korytarz Południowy, który obejmuje Nabucco i kilka innych mniejszych projektów rurociągów" - czytamy.

"Nawet czysto teoretyczne i dyplomatyczne wsparcie Niemiec - unijnego gracza pierwszej ligi - miałoby ogromne znaczenie dla pobudzenia unijnej jedności energetycznej. A co najważniejsze, stanowiłoby komunikat pod adresem Moskwy, że jej polityka energetyczna 'dziel i rządź' ma swoje granice" - kończy Petersen.

Rada Atlantycka jest zlokalizowanym w Waszyngtonie think tankiem, który za swe zadanie stawia promowanie amerykańskiego przywództwa w świecie i zaangażowanie w sprawy międzynarodowe. Jego zadaniem jest wspieranie NATO i współpracy transatlantyckiej.

//sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane