• rozwiń
    • WIG20 2171.75 -0.91%
    • WIG30 2464.87 -1.07%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Rumunia marznie, na Słowacji stan wyjątkowy

Rumunia marznie, na Słowacji stan wyjątkowy
Foto: TVN CNBC BIZNES Foto: Przez Ukraine gaz już prawie nie płynie

- Dostawy gazu dla hurtowników mogą spaść, lecz zrobimy wszystko, aby oszczędzić gospodarstwa domowe, szpitale i szkoły. Słowacja wystosuje protest do Rosji i Ukrainy, domagając się, aby rozwiązały spór i nie brały Europy jako zakładnika - zapewnia słowacki minister gospodarki Lubomir Jahnatek. Granicząca z Ukrainą Słowacja w 98 procentach zależy od importu ropy naftowej i gazu z Rosji. Rosyjskie media informują o szczególnie trudnej sytuacji w Rumunii, gdzie panują największe od 10 lat trzydziestostopniowe mrozy.

- W trzy godziny i pięć minut dostawy gazu z Rosji przez Ukrainę zostały całkowicie wstrzymane. Musimy uruchomić rezerwy - mówi premier Rumunii Emil Bok, cytowany przez rosyjskie "Viesti"

Kolejne kraje informują o całkowitym wstrzymaniu dostaw rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Są to m.in. Bułgaria, Grecja, Macedonia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina. W związku ze spadkiem dostaw o 70 proc., Słowacja od środy wprowadza stan wyjątkowy w gospodarce. Polska otrzymuje przez Ukrainę jedynie 15 proc. planowych dostaw. Rząd przewiduje ograniczanie dostaw gazu odbiorcom przemysłowym. W związku ze spadkiem o 70 proc. dostaw rosyjskiego gazu, Słowacja ogłasza stan wyjątkowy.

Czerwony alarm dla przedsiębiorstw

- Czerwony alarm i liczenie każdego metra sześciennego gazu to stan wyjątkowy. Wtorkowe dostawy gazu na Słowację były o 70 procent mniejsze od dziennego zapotrzebowania państwa na surowiec tego. SPP, główny dostawca gazu na Słowację, zadecydował o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w gospodarce punktualnie o północy z wtorku na środę. Przeciętny Słowak na razie nie odczuje tego bezpośrednio, jednak obawiać się mogą przede wszystkim przedsiębiorcy.  W ramach rozwoju sytuacji, mogą pojawić się dla nich ograniczenia i limity. Całej sprawie przygląda się Unia Europejska. Jeśli sytuacja przedłużałaby się gazu może zabraknąć za 10 dni - mówi Anna Seremak specjalna wysłanniczka TVN24 na Słowację.

Bułgaria uruchomi starą elektrownię atomową?

Bułgaria również ogranicza dostarczanie gazu do zakładów przemysłowych, po to by zapewnić ciepło w szpitalach i szkołach. Władze w Sofii poważnie rozważają uruchomienie przestarzałych bloków elektrowni atomowej w Kozłoduju, zamkniętej, ze względów bezpieczeństwa, na skutek interwencji UE. - Musimy niezwłocznie zacząć przygotowania do uruchomienia trzeciego bloku elektrowni jądrowej. W tych okolicznościach jest to konieczne. Mam nadzieję, że europejscy partnerzy to zrozumieją - powiedział prezydent Bułgarii Georgi Parwanow.

U nas jeszcze wszystko pod kontrolą

Polskie zapasy gazu przy obecnym stanie dostaw "wystarczą na kilka tygodni" - informował wieczorem na antenie TVN24 wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld.

O poważnych ograniczeniach w dostawach gazu do Polski przez Ukrainę donosiły przez cały dzień spółki Gaz-System i PGNiG. W ciągu doby dostawy spadły o 7 mln m sześciennych gazu.

"Według stanu na godzinę 10 w dniu 6 stycznia 2009 roku dostawy gazu przez punkt zdawczo-odbiorczy w Drozdowiczach (na granicy z Ukrainą) realizowane były na poziomie ok. 15 proc. w stosunku do pierwotnie planowanych ilości" - napisano w komunikacie spółek. Do tej pory Gaz-System rekompensował ubytek dostaw przez Drozdowicze zwiększonym dostawami przez Białoruś.

Jak poinformowała późnym wieczorem rzeczniczka operatora Gaz-System Małgorzata Polkowska, dostawy utrzymują się nadal na poziomie 15 procent. Kolejnych danych o dostawach gazu do Polski można się spodziewać najwcześniej w środę rano.

Sięgamy do rezerw

- Suma dostaw gazu z obu punktów odbiorczych - na granicy z Białorusią i Ukrainą - jest już niższa od polskiego zapotrzebowania, więc pracują już nasze magazyny - powiedział wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Poinformował, że dostawy przez Wysokoje na granicy z Białorusią są już realizowane w maksymalnej wysokości 650 tys. m sześc. na dobę i nie ma już możliwości dalszego zwiększania dostaw przez ten punkt.

Rząd stawia czoła

Rząd wydał we wtorek rozporządzenie dające możliwość wprowadzenia czasowych ograniczeń w poborze gazu ziemnego dla niektórych dużych odbiorców przemysłowych. Ograniczenia nie obejmą gospodarstw domowych, małych przedsiębiorstw i innych podmiotów, których zużycie gazu nie przekracza 417 m3 na godzinę.

- Na dzisiaj nie ma żadnych ograniczeń w dostawach dla żadnej grupy odbiorców, natomiast przyjęte przez Radę Ministrów rozporządzenie uruchamia mechanizm racjonalnego zarządzania sytuacją kryzysową, gdyby się okazało, że dostawy są znacznie poniżej parametrów pozwalających na stabilne funkcjonowanie systemu - powiedział wicepremier Waldemar Pawlak.

Podkreślał, że rozporządzenie "nie wprowadza w żadnej mierze ograniczeń w dostawach gazu dla gospodarstw domowych, odbiorców indywidualnych i instytucji użyteczności publicznej, a więc nie ma żadnych skutków bezpośrednio dla ludności".

10 stopień zasilania

Jak tłumaczył Rafał Miland, zastępca dyrektora departamentu ropy i gazu w resorcie gospodarki, jest 10 stopni zasilania.

- Pierwszy stopień zasilania oznacza normalną sytuację, czyli pełne dostawy w ilości zamówionej przez dany zakład, zaś przy 10. stopniu zasilania pobierane jest tylko tyle gazu, żeby nie zniszczyć instalacji - powiedział. W razie ograniczeń dostaw, operator ogłasza stopień zasilania w komunikacie radiowym.

- Ewentualne ograniczenia dostaw gazu dla przemysłu nie obejmą elektrociepłowni opalanych gazem - zapewniła rzeczniczka Urzędu Regulacji Energetyki Agnieszka Głośniewska. Jest ich w Polsce 5.

ZCh "Police", zakłady azotowe w Tarnowie i zakłady azotowe w Puławach nie odczuły jeszcze ograniczeń dostaw. PKN Orlen utrzyma produkcję nawet przy zmniejszonych dostawach gazu. Huty wykorzystują tylko częściowo gaz z importu i również nie powinny mieć problemów z powodu ograniczeń - informowały firmy.

Zabraknie gazu w domach?

Eksperci wyrażają niepokój co do dalszego rozwoju wypadków. - Nie ma żadnych informacji, które pozwoliłyby sądzić, że w ciągu 2-3 dni sytuacja w jakiś sposób może się unormować. Kryzys się pogłębia i to w sposób radykalny - uważa były prezes PGNiG Andrzej Lipko.

- Jeżeli za dwa tygodnie przesył gazu do Polski nie wróci do normy, to dostawy tego surowca dla gospodarstw domowych mogą zostać zmniejszone - powiedział z kolei Przemysław Wipler z Instytutu Jagiellońskiego.

W Europie coraz trudniej

Rosyjskie paliwo przesyłane tranzytem przez Ukrainę nie dociera także do Turcji, otrzymującej gaz przez Bułgarię. Mniejsze dostawy surowca docierają do Rumunii, Austrii i Republiki Czeskiej. Po południu o całkowitym wstrzymaniu dostaw poinformowały Węgry, a także Bośnia i Hercegowina, która całe swoje zapotrzebowanie pokrywa importem z Rosji. W Bośni temperatura spadła obecnie poniżej minus 20 stopni Celsjusza.

Dostawy rosyjskiego gazu ziemnego do Francji zmalały we wtorek o ponad 70 proc. w porównaniu ze zwykłym poziomem. - Podjęto wszelkie środki niezbędne do zapewnienia ciągłości dostaw gazu ziemnego klientom GDF Suez we Francji i w Europie - poinformowała w komunikacie ta francusko-belgijska grupa energetyczna.

Jeszcze gorzej jest we Włoszech. Rzecznik firmy energetycznej Eni w wywiadzie dla włoskiej telewizji Sky24 oświadczył, że dostawy rosyjskiego gazu do Włoch wyniosły we wtorek tylko 10 proc. normalnej ilości.

Kto jest winny?

W czwartek Rosja całkowicie wstrzymała dostawy gazu dla Ukrainy, wskazując na długi Kijowa i brak umowy regulującej ceny surowca w 2009 r. Jednocześnie zapowiedziała utrzymanie tranzytu tego surowca.

Uważam za konieczne powiadomić Państwa, że we wtorek rano Gazprom dotkliwie zredukował dostawy na Ukrainę gazu, który ma być przesyłany dalej do europejskich odbiorców

Juszczenko telegram

Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko w dramatycznym telegramie powiadomił Unię Europejską o dotkliwym zredukowaniu przez Gazprom dostaw gazu na Ukrainę i ocenił, że koncern może całkowicie wstrzymać przesyłanie tego paliwa tranzytem przez Ukrainę.

UE zażądała natychmiastowego wznowienia dostaw rosyjskiego gazu do krajów członkowskich, określając ograniczenie w nocy z poniedziałku na wtorek dostaw surowca przez Ukrainę jako "nie do przyjęcia".

Późnym popołudniem wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew powiedział w Berlinie, że koncern będzie starać się wyrównać europejskim odbiorcom ilość dostarczanego gazu, wykorzystując inne dostępne trasy przesyłu oraz zapasy surowca.

Nie chcą negocjować?

- Gazprom jest gotów w każdej chwili wznowić rozmowy z Naftohazem - oświadczył w Moskwie rzecznik rosyjskiego koncernu Siergiej Kuprijanow.

Szef ukraińskiej spółki paliwowej Naftohaz Ołeh Dubyna zapowiedział we wtorek, że 8 stycznia wylatuje do Moskwy, by kontynuować negocjacje.

- Oświadczenie o zamiarze kontynuowania rozmów dopiero 8 stycznia dziwi nas. Jesteśmy gotowi rozpocząć rozmowy w każdej chwili - skomentował to Kuprijanow.

Unia pomoże?

Na prośbę Rosji w czwartek odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego poświecone kryzysowi gazowemu między Ukrainą a Rosją, w którym ma wziąć m.in. udział prezes Gazpromu Aleksiej Miller.

/mlas, flx/el

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane