• rozwiń
    • WIG20 2146.10 -0.64%
    • WIG30 2428.65 -0.59%
    • WIG 56562.01 -0.59%
    • sWIG80 11454.02 +0.07%
    • mWIG40 3597.97 -0.87%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 14:49

Dostosuj

"Rozpoczniemy paraliż całego kraju, chyba że..."

Foto: TVN24/ fot. A. Grygiel, T. Gzell/PAP Foto: Ochnio walczy o wypłaty. Zapowiada komunikacyjny horror

Daliśmy czas GDDKiA do wtorku. Jeżeli nie zagwarantuje nam pieniędzy, których nie wypłaciły nam firmy COVEC i DSS, rozpoczniemy paraliż całego kraju. Zaczniemy od Rzeszowa, Kutna i znów Żyrardowa - powiedział w rozmowie z tvn24.pl Piotr Ochnio. To on stoi na czele protestu firm-podwykonawców, którzy w czwartek zorganizowali kilkugodzinną blokadę krajowej "50" w okolicy budowanej autostrady A2. Ochnio mówi, że zalega z wypłaceniem swoim pracownikom ponad 8 mln zł i wie, że trafi do więzienia "albo za strajk albo za długi", dlatego się nie boi. - Obiecuję, że ludzie na Euro nie dojadą. To będzie międzynarodowy skandal - dodaje.

Ja i wielu ludzi w podobnej sytuacji do mnie musi te pieniądze odzyskać i gwarantuję, że nikt z nas niczego się już nie boi. Będziemy protestować do skutku, bo - jak ja to widzę - do więzienia trafię tak czy tak; albo za długi, albo za strajki.

Ochnio - i tak trakfie do wiezienia

Piotr Ochnio był niewątpliwie gwiazdą czwartkowego popołudnia. Jako jeden z podwykonawców na budowie autostrady A2 protestował w związku z ogromnymi zaległościami finansowymi, jakie mają wobec dziesiątek firm i tysięcy ludzi dwaj wykonawcy najbardziej prestiżowego odcinka autostrad w Polsce, łączącego Łódź z Warszawą.

2 tysiące osób czeka na pieniądze

O tym, skąd się wziął w tym miejscu i jak wyglądało jego ostatnie kilkanaście miesięcy mówił w rozmowie z tvn24.pl.

- Najpierw przez pół roku pracowałem dla COVEC-u, potem dla DSS. Przez ten czas zatrudniałem ponad 500 ludzi i korzystałem ze 120 maszyn. Nie dostałem ani grosza. Te 500-600 osób to są też żony i dzieci, więc w tej chwili jestem winny pieniądze dwóm tysiącom ludzi. Przeze mnie oni nie mają na chleb. Tak to wygląda z ich perspektywy i dlatego jestem zdesperowany. Ja i wielu ludzi w podobnej sytuacji do mnie musi te pieniądze odzyskać i gwarantuję, że nikt z nas niczego się już nie boi. Będziemy protestować do skutku, bo - jak ja to widzę - do więzienia trafię tak czy tak; albo za długi, albo za strajki.

Czas do wtorku. GDDKiA ma "furtkę"?

Na razie jednak Ochnio i grupa kilkudziesięciu podwykonawców, którzy w czwartek postanowili w trakcie strajku o zwarciu szeregów i podjęciu - w razie potrzeby - kolejnych akcji protestacyjnych - daje szansę Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na wyegzekwowanie od banków będących wierzycielami upadłych firm pieniędzy, które pokryją długi względem pracowników.

- Razem z prawnikami zbadaliśmy sprawę. Znaleźli oni "furtkę", która pozwala GDDKiA wyciągnąć z banków nawet 50 mln zł w związku z niedotrzymaniem umowy na wykonanie projektu autostrady. To oznacza, że Dyrekcja w ogóle nie musiałaby wykładać pieniędzy z własnej kieszeni. Problem w tym, że oni twierdzą, że nie są w stanie tego zrobić, dlatego daliśmy im czas do wtorku. Jeżeli nie uzyskamy odpowiedzi w tej sprawie, rozpoczniemy strajk we wszystkich miejscach kraju, w których panuje taka sama sytuacja.

W środę paraliż połowy kraju

Ochnio tłumaczy, że tak jak na A2 jest też w Rzeszowie i w Kutnie. - W czwartek dostałem z Wielkopolski (budowa A4) kilkadziesiąt telefonów z poparciem i zapewnieniem, że wkrótce będzie nas więcej. I obiecuję, że tak się stanie. Jeżeli uczciwie zarobione przez nas pieniądze nie trafią do naszych kieszeni, rozpoczniemy paraliż kraju - ostrzega.

Na pierwszy "ogień" ma pójść właśnie stolica Podkarpacia (drogi nr 19 i 4), Kutno (krajowa "2") i ponownie odcinek w okolicach budowanej A2. - Tym razem zupełnie zablokujemy Żyrardów i Sochaczew, i znów będzie korek z Warszawy do Piotrkowa - zapowiada Ochnio. Mężczyzna dodaje też, że w przypadku Rzeszowa i Żyradowa będą to "sztywne blokady", a w przypadku Kutna "będziemy wypuszczali 50-100 osobówek, które pojadą żółwim tempem, tworząc wielokilometrowe korki".

Euro bez kibiców, bo nie dojadą

Środowy strajk na razie będący tylko "czarnym scenariuszem", ma się różnić od tego czwartkowego jeszcze jednym, istotnym szczegółem. - Tym razem nie będzie oficjalny. Nikogo nie poinformujemy, gdzie i o której ruszymy na drogi, kiedy zaczniemy je blokować i policja nie będzie wiedziała, co się dzieje. Tym razem nie zdąży zorganizować objazdów, które w czwartek zorganizować jej pozwoliliśmy - mówi.

Obiecuję, że ludzie na Euro nie dojadą. Będziemy blokować drogi do skutku i bez względy na konsekwencje. W czerwcu wyjedziemy na drogi w tempie 2 km/h i ludzie staną w korku od Warszawy do Radomia.

Ochnio - paraliz na Euro

Wszystko to, to jednak tylko przedsmak nadchodzących miesięcy, bo Ochnio - powtarzający w rozmowie kilkakrotnie, że "nie cofnie się, bo jest zdesperowany" - zapowiada międzynarodowy skandal. - Obiecuję, że ludzie na Euro nie dojadą. Będziemy blokować drogi do skutku i bez względy na konsekwencje. W czerwcu wyjedziemy na drogi w tempie 2 km/h i ludzie staną w korku od Warszawy do Radomia - wieszczy.

Śledztwo ws. przetargu

Podwykonawcy, którzy protestowali w czwartek, mają jeszcze jeden postulat, który - jak mówią - "jest równie istotny, jak zaległe pieniądze". Chodzi o zbadanie w prokuraturze lub przez agentów Centralnego Biura Śledczego tego, jak doszło do wyboru w przetargu na dokończenie trzech odcinków A2 przejętych po Chińczykach, firmy DSS (Dolnośląskie Surowce Skalne).

- Żyjemy w państwie prawa, w którym jednym kryterium przetargu przy budowie autostrady jest jej cena i tak firma, która nigdy nie wybudowała nawet chodnika dla pieszych, bierze się za tak prestiżową i zagrożoną inwestycję? - argumentował w czwartek Ochnio, twierdząc, że decyzja o zwycięstwie w przetargu DSS, w momencie, gdy wystartowały w nim "tak uznane marki jak Strabag czy Budimex, "śmierdzi" i "wydaje się być wałkiem".

Ochnio mówi, że od postulatu wyjaśnienia sprawy podwykonawcy nie odstąpią i on też musi zostać spełniony.

GDDKiA nie czuje się winna

We wtorek Sąd Rejonowy w Warszawie ogłosił upadłość likwidacyjną spółki Dolnośląskie Surowce Skalne, która wykonywała prace na odcinku autostrady Stryków-Konotopa. Wcześniej DSS złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu. Jak podała wówczas spółka, bezpośrednie przyczyny powstania stanu niewypłacalności wynikają z zaangażowania grupy DSS w realizację projektów drogowych, w szczególności budowy A2.

Tymczasem GDDKiA, czyli inwestor, który zlecił budowę autostrady twierdzi, że ze swojej strony wszystkie opłaty na bieżąco reguluje i nie ma wobec protestujących żadnych zobowiązań, bo ci nie zostali zarejestrowani jako współpracujący z DSS.

Miller pójdzie do prokuratury

Przedstawicieli podwykonawców poparły w protestach PiS i SLD. Marek Kuchciński i Andrzej Adamczyk, którzy przyjechali na miejsce w czwartek stwierdzili, że "natychmiast zażądają od rządu wyjaśnień" w sprawie upadku DSS, a Leszek Miller, który też odwiedził strajkujących, w piątek w programie "Jeden na Jeden" w TVN24, zapowiedział, że sprawę "niejasnego" przetargu na budowę odcinków A2 przejętych po firmie COVEC, zgłosi do prokuratury.

GDDKiA twierdzi, że zamieszanie wokół upadłości DSS, z punktu widzenia realizacji kontraktu, nie ma znaczenia, bo głównym wykonawcą odcinka autostrady A2 Stryków-Konotopa, jest czeska spółka Bogl a Krysl, która gwarantuje, że dotrzyma terminu zakończenia inwestycji.

Droga ma być gotowa w październiku. W maju i na czas Euro miała być tymczasem przejezdna.

Piotr Ochnio będzie w piątek gościem programu "Tak Jest" w TVN24, o godz. 18.00

adso/ ola/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane