• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Rostowski robi nadzieję

- Jeśli w drugiej połowie 2010 roku i w 2011 nastąpi przyspieszanie gospodarki, to nie powinno być potrzeby podwyżki podatków - powiedział w radiu TOK FM minister finansów Jacek Rostowski. Podkreślił jednocześnie, że do takiego deficytu jak w tym roku już więcej nie dopuści.

- Jeżeli będą powody przypuszczać, że będzie relatywnie szybkie przyspieszenie, znaczy w drugiej połowie 2010 roku, w 2011 roku, to wtedy nie powinno być potrzeby podwyższania podatkó

Jeżeli będą powody przypuszczać, że będzie relatywnie szybkie przyspieszenie, znaczy w drugiej połowie 2010 roku, w 2011 roku, to wtedy nie powinno być potrzeby podwyższania podatków.

minister Jacek Rostowski dla TOK FM

w - powiedział Jacek Rostowski.

Podkreślił, że Polska na pewno nie może "odtwarzać" w kolejnych latach tego deficytu sektora finansów publicznych, który będzie w tym roku. - W takim przypadku na pewno zderzylibyśmy się z limitem konstytucyjnym relacji długu publicznego do PKB na poziomie 60 proc. Więc, gdyby się okazało, że spowolnienie trwa i będzie trwało kilka lat, to będziemy musieli coś zrobić - dodał.

Co nas czeka?

Podwyżka podatków to jedna z opcji, która pojawiła się w debacie na temat poprawy kondycji budżetu, z którego kryzys wyssał część dochodów, głównie podatkowych. Rząd podkreśla na każdym kroku, że to jest to ostatni środek po jaki sięgnie. Chociaż nawet jeśli sięgnie, to może upuścić w połowie drogi. Aby zmienić PIT, CIT, czy VAT potrzeba zmienić ustawę, a taką nowelizację prawie na pewno zawetowałby prezydent Lech Kaczyński.

Łatwiejsze, choć mniej efektywne jest podniesienie akcyzy, którą rząd może zmienić rozporządzeniem. Polityczna cena, którą trzeba byłoby zapłacić za zwiększenie jakiejkolwiek daniny na rzecz państwa mogłaby okazać się wysoka.

Dlatego rząd upatruje swojej szansy na poprawie koniunktury. Większość ostatnich prognoz mówi, że w przyszłym roku Polska odnotuje wzrost gospodarczy w okolicach jednego proc. W założeniach do przyszłorocznego budżetu rząd przyjmuje na razie ostrożnie, że będzie to ok pół. proc. Nie brakuje jednak także tych, które mówią, że 2010 rok będzie jeszcze cięższy od tego. Nie wiadomo jednak jaka dynamika wzrostu wystarczy rządowi, żeby pozostawić podatki na niezmienionym poziomie.

W Sejmie rozpoczęło się w piątek rano drugie czytanie projektu nowelizacji ustawy budżetowej na 2009 r. Głosowanie nowelizacji jeszcze podczas tego posiedzenia Sejmu.

mkg//kdj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane