• rozwiń
    • WIG20 2194.58 -0.57%
    • WIG30 2490.03 -0.77%
    • WIG 58026.68 -0.72%
    • sWIG80 11627.70 +0.15%
    • mWIG40 3749.54 -1.58%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Rośnie potęga kobiet u władzy. Mężczyźni będą musieli ustąpić w kadrowej rewolucji?

Rośnie potęga kobiet u władzy. Mężczyźni będą musieli ustąpić w kadrowej rewolucji?
Foto: FED, Yahoo, K. Rainka/CC BY SA Wikipedia/ K. Rainka Foto: Yellen, Mayer i Bochniarz - trzy kobiety u władzy

- Jestem ślepa na płeć - mawia Marissa Mayer, szefowa Yahoo. Ślepi na płeć byli również niektórzy nadawcy, którzy adresowali listy do minister Henryki Bochniarz, zwracając się do niej imieniem Henryk. - Dość! - powiedziała unijna komisarz Viviane Reding, która chce równouprawnienia płci w biznesie. I próbuje wywalczyć nową dyrektywę wprowadzającą 40-procentowy udział kobiet w radach nadzorczych dużych firm w krajach Unii Europejskiej. Czy Europę czeka kadrowa rewolucja?

Na początku tygodnia dwie komisje Parlamentu Europejskiego – prawna oraz praw kobiet i równouprawnienia - poparły projekt wprowadzenia do 2020 roku 40-procentoweego parytetu płci w radach nadzorczych dużych spółek giełdowych w krajach UE. Głosowanie w komisjach nie było jednak jednogłośne – 40 członków było za, 9 przeciw.

- Na "szklanym suficie" już widać rysy. Będę dalej pracować z Parlamentem Europejskim i Radą UE, byśmy zrobili szybkie postępy w pracach nad projektem przepisów, które stawiają kwalifikacje i zasługi na pierwszym planie – mówiła po poniedziałkowym głosowaniu komisji  Viviane Reding, matka projektu dyrektywy.

Propozycja "Woman on Boards" otwiera furtkę do lepszej równowagi płci w radach nadzorczych spółek notowanych na giełdzie. Spółki będą zobowiązane do powoływania kandydatów do rad nadzorczych na podstawie ich kwalifikacji oraz jasnych i neutralnych pod względem płci kryteriów. W przypadku, gdy kandydaci mają takie same kwalifikacje, pierwszeństwo ma mieć kandydat tej płci, która jest niedoreprezentowana.

Dyrektywa nie obowiązywałaby w mniejszych i średnich przedsiębiorstwach, czyli w tych, w których zatrudnia się mniej niż 250 pracowników, a przychody są niższe niż 50 mln euro.

Przeciwnicy pomysłu twierdzą, że prawo stwarzałoby preferencyjne warunki kobietom, tylko ze względu na płeć. Mina Andreeva, rzecznik komisarz Reding odpiera te zarzuty w rozmowie z tvn24.pl i tłumaczy, że według dyrektywy, sercem procesu selekcji mają być kwalifikacje.

Nikt nie dostanie pracy tylko dlatego, że jest kobietą. Ale też kandydatura żadnej kobiety nie zostanie odrzucona, tylko ze względu na jej płeć. Biorąc pod uwagę równe kompetencje, kobiety powinny być w równym stopniu reprezentowane na stanowiskach kierowniczych w firmach. Prawo ma pomóc wypełnić rurociąg, zbudować masę krytyczną żeńskich członków rady i rozruszać szerszą zmianę kulturową .

Mina Andreeva

– Nikt nie dostanie pracy  tylko dlatego, że jest kobietą – mówi Andreeva. – Ale też kandydatura żadnej kobiety nie zostanie odrzucona, tylko ze względu na jej płeć. Biorąc pod uwagę równe kompetencje, kobiety powinny być w równym stopniu reprezentowane na stanowiskach kierowniczych w firmach. Prawo ma pomóc wypełnić rurociąg, zbudować masę krytyczną żeńskich członków rady i rozruszać szerszą zmianę kulturową – dodaje.

"Nie poddam się"

Burzliwa dyskusja o parytetach w spółkach toczy się w instytucjach unijnych już od zeszłego roku. Projekt pojawił się w marcu. Reding po prezentacji propozycji "Women on Boards" w Komisji Europejskiej w październiku 2012 roku podzieliła komisarzy, którzy początkowo nie przyjęli jej pomysłu. Wywołała kontrowersje również w państwach członkowskich - przeciwne takiemu rozwiązaniu były m.in. Wielka Brytania i Szwecja.

– Nie poddam się – mówiła wówczas komisarz ds. sprawiedliwości. I słowa dotrzymała, bo miesiąc później Komisja przyjęła legislacyjną propozycję ws. promocji kobiet w biznesie.

Dlaczego kwoty dla kobiet w radach nadzorczych są tak istotne dla komisarz Reding? - W tych trudnych ekonomicznie czasach dla Europy, kiedy mierzymy się ze starzejącym się społeczeństwem i spadkiem urodzeń, nie możemy pozwolić sobie na pominięcie kandydatur wykwalifikowanych kobiet. 60 proc. absolwentów szkół wyższych to kobiety, ale stanowią one zaledwie 16,6 proc. członków rad nadzorczych największych spółek notowanych na giełdzie w Unii Europejskiej – argumentuje  Andreeva.

W Polsce ta liczba jest jeszcze niższa – w radach spółek giełdowych zasiada jedynie 10,3 proc. kobiet. Kilka dni temu Komisja Europejska opublikowała raport, z którego wynika, że najwięcej kobiet zasiada w radach nadzorczych firm w Finlandii (29,1 proc.), na Łotwie (29 proc.), we Francji (26,8 proc.) i w Szwecji (26,5 proc.). Polska ze swoim wynikiem jest w tyle za tymi krajami – w zestawieniu plasuje się dopiero na 20. pozycji.

Wynik 16,6 proc. oznacza, że spośród sześciu członków rady nadzorczej firmy jeden to kobieta. Sytuacja poprawia się w porównaniu z poprzednimi latami – w zeszłym roku kobieta była jednym z siedmiu członków rady. W niektórych krajach, np. w Polsce, Rumunii, na Litwie, Malcie, w Grecji, Portugalii i Wielkiej Brytanii udział ten się jednak zmniejszył. W dalszym ciągu to mężczyźni mają kolosalną przewagę w spółkach giełdowych i jeśli zmiany przebiegałyby w tym tempie, to "istotna" równowaga płci zostałaby osiągnięta za ponad 40 lat.

Polska z równowagą płci jest w unijnym ogonie, bo przeciętnie zaledwie jedna kobieta zasiada w dziesięcioosobowej radzie nadzorczej spółki. -  Istnieje mechanizm, którego działanie zauważyłam, zasiadając w radach nadzorczych kilku dużych spółek. Gdy pojawia się kobieca kandydatura na stanowisko kierownicze, pierwsze pytanie brzmi: Czy ona ma kwalifikacje? Takie pytanie nie pada w stosunku do mężczyzny, bowiem on kwalifikacje ma z założenia – tłumaczy zjawisko w rozmowie z tvn24.pl dr Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Bochniarz od 2006 roku sprawuje funkcję prezesa Boeing International na Europę Środkową i Wschodnią. Jest współtwórczynią Kongresu Kobiet i ustawy parytetowej. Pełni funkcję polskiej rzeczniczki inicjatywy Komisji Europejskiej, "Equality Pays off", która ma na celu promowanie lepszego wykorzystania potencjału zawodowego kobiet.

Henryka Bochniarz jest dla wielu przykładem kobiety, która odniosła sukces w biznesie i teraz sama próbuje zachęcić Polki do podjęcia wyzwania na polu do tej pory zdominowanym przez mężczyzn.

Bochniarz: Myśleli, że jestem mężczyzną

- Obserwując inne kobiety z pozycji pracodawcy, widzę, że bardzo często brakuje im wiary w siebie i odwagi, by sięgać po wysokie stanowiska. Wiele razy, gdy proponowałam kobiecie objęcie zarządzania nowym projektem, słyszałam: nie wiem, czy sobie poradzę, czy mam odpowiednie kompetencje. W analogicznej sytuacji mężczyźni odpowiadali niemal bez zastanowienia, że przyjmują ofertę – tłumaczy przedsiębiorczyni.

W przypadku świata polityki panuje przekonanie, że kobiety mogą sprawdzić się w polityce społecznej czy edukacji, ale inne resorty są niejako z góry zarezerwowane dla mężczyzn. Kiedy w 1991 roku zostałam ministrem przemysłu, listy do mnie adresowano na nazwisko „Henryk Bochniarz”, bo nikomu do głowy nie przyszło, że ministrem może być kobieta i to jeszcze w takiej dziedzinie

Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan

Ale zanim osiągnęła pozycję, z której może doradzać innym kobietom jak dojść do władzy, sama przez lata musiała walczyć z głęboko zakorzenionymi w kulturze stereotypami.

- Nadal powszechne są stereotypy wciskające kobiety w określone role społeczne, a brakuje myślenia o kobietach jako liderkach. W przypadku świata polityki panuje przekonanie, że kobiety mogą sprawdzić się w polityce społecznej czy edukacji, ale inne resorty są niejako z góry zarezerwowane dla mężczyzn. Kiedy w 1991 roku zostałam ministrem przemysłu, listy do mnie adresowano na nazwisko "Henryk Bochniarz", bo nikomu do głowy nie przyszło, że ministrem może być kobieta i to jeszcze w takiej dziedzinie – opowiada była szefowa resortu.

- Kobiety, które osiągnęły sukces budzą podziw. Zmieniają sposób myślenia mediów, a co za tym idzie, również odbiorców - komentuje dr Tomasz Gackowski, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje, że kobietom jest trudniej udowodnić swoje kompetencje i że same do wszystkiego doszły. W perspektywie kulturoznawczej, przypisując kobietom i mężczyznom określone cechy, to one są płcią piękną i słabszą. - Na ich barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Muszą ciągle udowadniać, że są lepsze od innych - mówi Gackowski.

Choć stereotypy są nadal powszechne, to nie da się nie zauważyć zmian, jakie zachodzą w świadomości społecznej. Dzięki temu do władzy dochodzą wybitnie wykształcone i kompetentne kobiety, które w roli liderów odnajdują się doskonale.

Tak jak przykłady zza oceanu – Janet Yellen i Marissa Mayer.

Historia dwóch miłości "gołębia"

Jeśli decyzję prezydenta Obamy zatwierdzi w styczniu Senat, to stanowisko szefa amerykańskiego banku centralnego FED obejmie po raz pierwszy kobieta – Janet Yellen. Nazywana jest przez kolegów "małą damą z wielkim IQ" (ma zaledwie 150 cm wzrostu). Powszechnie mówi się, że akceptacja ze strony senatorów wydaje się być przesądzona i jeśli tak się stanie, to 67-letnia Yellen, dotychczasowa wiceprezes FED, będzie jedną z najpotężniejszych kobiet świata, decydujących o globalnej gospodarce. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że to trafny wybór, wisienka na torcie rocznicy stulecia powstania Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (istnieje od 1913 roku).

FED jest jedną z najważniejszych instytucji finansowych na świecie. Jego zadaniem jest zmniejszanie bezrobocia, kontrola inflacji i wydruk dolarów. Amerykański centralny bank ma ogromny wpływ na gospodarkę całego globu. Większość ekspertów jest zgodna, że rynki finansowe dobrze zareagują na wybór Yellen, a ona sama świetnie sobie poradzi jako szefowa banku.

Yellen jest znana jako ekspert w dziedzinie bezrobocia. Bada jego przyczyny, mechanizmy i konsekwencję. Ale to zjawisko nie jest dla niej czystą statystyką. To przede wszystkim ludzie, którzy pozostają bez środków do życia. Tym podejściem zjednała sobie demokratów. Na nowym stanowisku ma kontynuować politykę redukcji bezrobocia. W szczytowym momencie kryzysu poziom osiągnął 10 proc. W tym momencie stopa bezrobocia wynosi 7,3 proc., ale to nadal dużo, bo Amerykanom łatwiej znaleźć pracę przy stopie 5 proc.

Nie bez powodu Yellen nazywa jest jasnowidzem, jeśli chodzi o przewidywanie sytuacji na rynkach. "The Wall Street Journal" przeprowadził analizę 700 prognoz gospodarczych przeprowadzonych przez 14 ekonomistów FED w latach 2009-2012. Okazało się, że to właśnie Yellen najtrafniej oceniła tendencje gospodarki - wygrała zarówno w kategorii ogólnej, jak również i w tych dotyczących prognozowania inflacji, rynku pracy i wzrostu gospodarczego. 67-letnia ekonomistka przewidziała m.in. krach na amerykańskim rynku nieruchomości, który zapoczątkował kryzys gospodarczy w 2008 roku.

Stanowisko szefa FED obejmie po ustępującym Benie Bernanke i będzie kontynuowała politykę pobudzania gospodarki. Bernanke nie miał łatwego zadania, bo musiał zapewnić stabilizację gospodarki Stanów Zjednoczonych w czasach kryzysu. Yellen, tak jak jej poprzednik, jest zwolenniczką łagodnej polityki pieniężnej, czyli niskich stóp procentowych. W języku branżowym zwolennicy tego kierunku nazywani są "gołębiami", natomiast ci, którzy uważają, że lepiej mieć wyższe stopy, niż narazić się na ryzyko inflacji – "jastrzębiami". "Gołębia" Yellen woli dać ludziom pracę i tolerować umiarkowane ryzyko inflacji.

Media lubią powtarzać, że amerykański bank jest jej wielką miłością. To właśnie w FED poznała drugą miłość swojego życia – ekonomistę Georga’a Akerlofa, który jest laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii z 2001 roku.

Yellen nie jest pierwszą kobietą na świecie, która piastowałaby urząd szefa banku centralnego. Jeśli jej się uda stanąć na czele FED, to dołączy do grona 17 kobiet, które zajmowały to stanowisko w innych krajach.

Geniusz komputerowy z wyglądem hollywoodzkiej gwiazdy

Czy te 17 kobiet, które do tej pory stanęły na czele banków centralnych, to rzeczywiście mało? Czy kobiety potrzebują sztucznych parytetów, żeby zawojować najwyższe stanowiska? Takie prawo z pewnością nie było potrzebne Marissie Mayer, która postawiła na swoje umiejętności i krok po kroku pięła się po szczeblach kariery w branży zdominowanej przez mężczyzn.

W 1999 roku spółka Google zatrudniła swojego dwudziestego pracownika.  Była to pierwsza kobieta -inżynier, 24-letnia Marissa Mayer. Kilka lat później została wiceprezesem tej spółki i często wypowiadała się w jej imieniu, szybko stając się "twarzą" Google. Po 13 latach postanowiła przejść do konkurencji i latem 2012 roku objęła stanowisko prezesa Yahoo, będąc w 6. miesiącu ciąży.

W 2013 roku Forbes umieścił ją na liście pięćdziesięciu najbardziej wpływowych kobiet świata. Od roku jej poczynania śledzą media na całym świecie.

Gdy była dziewczynką, nie zanosiło się, że Mayer zajdzie aż tak daleko, bo nie należała do charyzmatycznych osób i sama wspomina, że była nieśmiała. Wychowywała się w Wausau w Wisconsin i swoje najmłodsze lata opisuje jako małomiasteczkowe dzieciństwo z lekcjami baletu i jazdą na łyżwach. Córka inżyniera i nauczycielki sztuki już w tym okresie wykazywała zamiłowanie do matematyki i nauk ścisłych. Kiedy pracowała w lokalnym sklepie spożywczym, starała się zapamiętać ceny tysięcy produktów, żeby usprawnić proces sprzedaży.

Jako dziecko marzyła o tym, żeby zostać lekarzem, ale podczas studiów w Stanford rozwijała swoją pasję do komputerów i prowadziła kursy z programowania, za co przyznano jej dwie nagrody. Ukończyła informatykę, ale drzwi do rynku pracy otworzyły jej dopiero naukowe staże na Uniwersytecie w Stanford i w laboratorium badawczym w Zurychu. Po ich ukończeniu dostała od razu kilkanaście ofert pracy. I wybrała Google.

Mayer jest odpowiedzialna za wprowadzenie najbardziej udanych i rozpoznawalnych produktów internetowego potentata, takich jak Google Maps, Google Earth, Street View, Google News i Gmail. To dzięki niej na stronie głównej wyszukiwarki Google oglądamy niestandardowe loga. W pracy postrzegana była jako fanatyczka projektowania. – Pomogłam zbudować Google, ale nie lubię spoczywać na laurach. Myślę, że najbardziej interesujące jest to, co dzieje się dalej – mówiła w jednym z wywiadów w 2008 roku.

Potwierdziła to latem 2012 roku, kiedy wywołała ogromne zamieszanie w całej Krzemowej Dolinie. Okazało się, że zrezygnowała z pracy w Google i została mianowana prezesem Yahoo. W tym okresie była w zaawansowanej ciąży. Szybko podchwyciły ten wątek media, a miliony zafascynowanych jej postacią kobiet zastanawiały się, w jaki sposób świeżo upieczona prezes będzie łączyła obowiązki w pracy i w domu.

A Mayer wzięła tylko dwa tygodnie urlopu macierzyńskiego. I dwa miesiące później na konferencji poświęconej kobietom w biznesie powiedziała: wychowanie dziecka to dużo łatwiejsza rzecz, niż wszyscy twierdzili. Zapomniała dodać, że dzięki wielkiemu majątkowi i pozycji w Yahoo, miała wiele pomocy przy narodzonym synku, a jej słowa wywołały oburzenie wielu matek.

Mayer wielokrotnie była już krytykowana za swoje decyzje. Chociażby po tym, kiedy zakazała pracownikom Yahoo pracy z domu. Znana jest również z kosztownych transakcji biznesowych, takich jak kupno platformy Tumblr za 1,1 mld dolarów. W Yahoo skupia się na rozwijaniu aplikacji mobilnych. I już widać efekty. Akcje spółki wzrosły prawie dwukrotnie w ciągu roku urzędowania Mayer w Yahoo. W połowie sierpnia 2013 ogłoszono, że serwisy należące do Yahoo wyprzedziły witryny Google i stały się najpopularniejsze w sieci w Stanach Zjednoczonych. Użytkowanie aplikacji, takich jak Yahoo Mail, Yahoo Weather czy Yahoo News wzrosło nawet o ponad 100 proc.

W branży, w której najbardziej liczy się sprzedaż akcji spółek, szefowa Yahoo w pierwszej kolejności stawia na obsługę klienta. Ma ponoć obsesję na tym punkcie. Różni się od swoich rywali  również wizerunkiem. Mark Zuckerberg z Facebooka i Larry Page z Google nie stronią od japonek, wyciągniętych koszulek i bluz. Steve Jobs mieszkał w małym domu w podmiejskiej okolicy. Mayer ze swoimi niebieskimi oczami, blond włosami i stylem glamour przypomina bardziej hollywoodzką aktorkę niż programistkę. Mieszka w apartamencie hotelu Four Seasons w San Francisco i nosi ubrania Oscara De La Renty na czerwonym dywanie.

Pokazuje się na konferencjach związanych z biznesem i uczestniczy w spotkaniach na najwyższych szczeblach, m.in. w Białym Domu. Pracuje w branży zdominowanej przez mężczyzn. Sama nie walczy jednak o poprawę warunków pracy kobiet, bo – jak twierdzi – nie jest feministką. Mówi, że jest "ślepa na płeć".

Parlament zagłosuje w listopadzie

Ślepa na płeć na pewno nie jest komisarz Reding, którą kolejna batalia o równouprawnienie z biznesie czeka w przyszłym miesiącu.

– W listopadzie na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego odbędzie się głosowanie nad projektem dyrektywy. Jeśli Parlament poprze propozycję, to rozpoczną się negocjacje z Radą UE – zapowiada w rozmowie z tvn24.pl Maja Orel Schwartz z biura prasowego PE. Termin, w którym, dyrektywa może wejść w życie, zależy od długości negocjacji nad ostatecznym tekstem ustawy.

Wtedy 40-procentowe kwoty musiałyby implementować wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej. Podobne krajowe parytety obowiązują już we Francji, Włoszech, Hiszpanii i Holandii. Za nierespektowanie przepisów przewidziane byłyby sankcje – grzywny administracyjne, wykluczenie z przetargów publicznych, zakaz dotacji lub pomocy państwa – ustalane przez państwa członkowskie. Kary będą mogły być nałożone na daną firmę jedynie w przypadku niewprowadzenia wymaganych procedur rekrutacji, a nie za samo nieosiągnięcie celu 40 procent.

Bez względu na to, czy w Europie rozpocznie się kadrowa rewolucja, Zachód już od jakiegoś czasu  zaczął obalać stereotypy związane z miejscem kobiet w tradycyjnym modelu społeczeństwa. A przykłady kobiet u władzy, jak Bochniarz, Yellen i Mayer tylko dowodzą, że rewolucja już dawno się zaczęła.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane