• rozwiń
    • WIG20 2191.61 -0.61%
    • WIG30 2491.65 -0.57%
    • WIG 58053.03 -0.42%
    • sWIG80 11621.13 -0.07%
    • mWIG40 3823.88 +0.09%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Reputacja JP Morgan

Podejrzenia o manipulacje, kontrowersyjne raporty, oskarżenia o celowe obniżanie wartości złotego - amerykański gigant finansowy JP Morgan od kilku miesięcy nie schodzi z czołówek polskiej prasy. Czy bank rzeczywiście "kręci" polskimi rynkami, czy może stał się kozłem ofiarnym, na którego zrzuca się winę za zaczynające się kłopoty naszej gospodarki?

JP Morgan to jeden z największych holdingów finansowych na świecie. Działa w ponad 50 krajach i jest jednym z liderów w zakresie bankowości inwestycyjnej oraz usług dla klientów biznesowych. Właśnie dlatego jeszcze do niedawna był nad Wisłą synonimem solidności, a jego analizy dla polskiej gospodarki uznawano za jedne z najbardziej wiarygodnych. Wszystko zmieniło się w ostatnich kilku miesiącach. JP Morgan kojarzony jest teraz głównie podejrzeniami o manipulację rynkami, a każdy jego ruch z uwagą śledzą rynkowi "szeryfowie" z Komisji Nadzoru Finansowego.

"Trzy wiedźmy" czekają na tajemniczego inwestora

Nie inaczej jest dzisiaj. Tzw. dzień "trzech wiedźm" to na giełdach całego świata zawsze czas wzmożonych emocji. W każdy trzeci piątek trzeciego miesiąca kwartału wygasają trzy typy instrumentów finansowych notowanych na giełdach. Od tego, jak zakończy się ta sesja zależy kto zarobi miliony, a kto miliony straci. Właśnie dlatego inwestorzy z wypiekami na twarzy obserwują w piątek indeksy.

Na naszym rynku zawiera się teraz niewiele transakcji, więc jedno duże zlecenie może wstrząsnąć całą giełdą. A takie zlecenie jest jak najbardziej możliwe. - Około 40 procent wszystkich krótkich pozycji należy do jednej instytucji. W zależności, jaką strategię przyjmą inwestorzy instytucjonalni, możemy mieć do czynienia ze wzmożoną podażą akcji - mówił rzecznik KNF Łukasz Dajnowicz.

Gdyby tak się stało i indeksy poleciałyby w dół, tajemniczy inwestor (KNF nie ujawnia kto posiada owe 40 proc. kontraktów) zarobiłby krocie. Pojawiają się zatem podejrzenia, że może on grać na spadki. Kto jest tym tajemniczym graczem? Nie wiadomo, ale podejrzenia uczestników rynku kierują się ku... JP Morgan. Bank w listopadzie kupił koszyk akcji podczas "fixingu cudów". Na rynku i w mediach spekuluje się, że mógłby teraz wywołać wielką lawinę podaży akcji sprzedając je ze stratą. Oczywiście, krociowe zyski inwestor zrealizowałby na kontraktach terminowych, gdyby WIG 20 spadł odpowiednio nisko.

Skąd te posądzenia zmierzające ku JP Morgan? Nawet jeżeli to nie ten bank miał otwarte krótkie pozycje, nawet jeżeli je miał, ale nie zrealizuje zysków, to jednak "zapracował" sobie na takie podejrzenia swoją aktywnością w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Złotówka bez poduszki

Zaczęło się jeszcze w październiku. Pod koniec miesiąca na rynek trafił kontrowersyjny raport JP Morgan, dotyczący wpływu kryzysu na gospodarki krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Analitycy banku stwierdzili w nim, że złoty to waluta, która jest obecnie najbardziej ryzykowna w regionie. "Polska wydaje się mieć mniejszą poduszkę niż Węgry i w razie kryzysu zostałaby prawie bez rezerw (walutowych)” – napisali wtedy eksperci JP Morgan.

Raport został potraktowany jako próba uderzenia w złotego i wywołała oburzenie krajowych ekspertów. Jakość wniosków JP Morgana podważali m.in. Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu, Jarosław Janecki z Societe Generale, były minister finansów Mirosław Gronicki i Rafał Benecki z ING. Katarzyna Zajdel-Kurowska, wiceminister finansów uznała, że raport JP Morgan został oparty na nieprawdziwych danych. Nie chciała jednak powiedzieć wprost, że to była próba ataku spekulacyjnego na polską walutę.

- Nie chciałabym iść aż tak daleko. Ale powinny to zbadać odpowiednie instytucje nadzorcze. Poprzez polski nadzór uruchomimy kanały, aby tę sprawę wyjaśnić - mówiła Katarzyna Zajdel-Kurowska w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Założenie raportu było karkołomne. Poważne kłopoty Polska miałaby wtedy, gdyby wszyscy posiadacze długów mających zapaść w ciągu roku zażądali w tym czasie ich spłaty i nie zamienili ich na kolejne papiery dłużne. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest równe temu, jak to, że meteoryt uderzy w środek Warszawy. Równie dobrze bank mógłby napisać, że jeśli meteoryt uderzy, mielibyśmy poważne kłopoty...

Co z tą Polską?

Po raz drugi o JP Morgan zrobiło się głośno zaledwie kilka dni później. 10 listopada bank opublikował kolejny kontrowersyjny raport wieszczący kłopoty polskiej gospodarki. Specjaliści JP Morgan uznali, że nasze PKB w 2009 r. roku wzrosnąć zaledwie o 1,5 proc., gdy rząd utrzymywał jeszcze, że wzrost wyniesie 4,8 proc. Takiego spadku dynamiki naszej gospodarki nie przewidywał do tej pory nikt. Najgorsze scenariusze pisane przez ekonomistów mówiły o dynamice na poziomie 2,5-3 proc.

Co prawda od tego czasu rząd obniżył swoje prognozy (do 3,7 proc.), a światło dzienne ujrzały jeszcze bardziej pesymistyczne przewidywania zachodnich banków (np. prognoza francuskiego BNP Paribas mówiąca o wzroście o zaledwie 0,4 proc.), ale JP Morgan i tak zebrał za swój listopadowy raport cięgi. – Najlepsze zespoły analityczne mają banki centralne – skomentował wtedy na antenie TVN CNBC Biznes członek RPP prof. Andrzej Sławiński. Tymczasem Narodowy Bank Polski jest przekonany, że w przyszłym roku nasze PKB zwiększy się w przedziale od 1,7 do 3,5 proc.

Nikt - niestety - nie wie jeszcze, jak bardzo gospodarka w przyszłym roku osłabnie. Niedawno Deutsche Bank przedstawił prognozę spadku PKB w Niemczech o 4 proc. Nikt nie zarzucał mu za to "antyniemieckości". Ale niewielu zauważyło, że przy podobnym osłabieniu gospodarki Niemiec, Polska znalazłaby się już także w recesji. Byłoby więc gorzej niż w prognozach i JP Morgan i BNP Paribas. Jedno jest pewne - JP Morgan jako pierwszy zamanifestował swój głęboki pesymizm co do sytuacji Polski.

Cuda na parkiecie

Podejrzenia największego kalibru pojawiły się jednak dopiero miesiąc później. 12 listopada spadkowa sesja na GPW zakończyła się niespodziewanym skokiem WIG 20 na fixingu. Indeks największych spółek nie wydźwignął się co prawda nad kreskę, ale w jednej chwili zyskał ponad 4 proc.

Natychmiast pojawiły się głosy mówiące o potężnej manipulacji, a końcówkę sesji media obwołały "fixingiem cudów". Sprawą zajęła się Komisja Nadzoru Finansowego. Jej śledztwo wykazało, że za wydarzeniami z 12 listopada stoi jeden potężny inwestor, który gigantycznym - jak na nasze warunki - zleceniem kupna akcji za 130 mln zł podźwignął WIG 20. Inwestorem tym był dom maklerski JP Morgan.

W kilka dni po "fixingu cudów" Komisja Nadzoru Finansowego zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez bank. "Zdaniem Urzędu KNF, postępowanie osoby działającej w imieniu JP Morgan Securities może być uznane za manipulację instrumentem finansowym (...) Dlatego też sprawa została przekazana do Prokuratury Okręgowej w Warszawie" - napisano w komunikacie. Zgodnie z polskim prawem takiej osobie grozi do 5 lat więzienia i 5 mln zł grzywny.

Niezła opcja

JP Morgan po raz kolejny znalazł się na cenzurowanym, gdy okazało się, że polskie firmy popadły w wielkie kłopoty z opcjami walutowymi. Zabezpieczające eksporterów przed silnym złotym opcje w ostatnich tygodniach stały się dla nich groźną pułapką. Kiedy przed miesiącem złoty niespodziewanie osłabł, banki zaczęły żądać ogromnych kwot. Na pierwszy ogień poszły zakłady magnezytowe Ropczyce. 27 listopada Bank Millennium wezwał spółkę do zapłaty w terminie 3 dni roboczych 19,5 milionów złotych z tytułu rozliczenia opcji. Akcje Ropczyc zanurkowały tego dnia o 40 proc., a spółka stanęła na granicy bankructwa. Ostatecznie Ropczycom udało się dogadać z Millennium, zmniejszyć kwotę spłaty i rozłożyć ją na raty, ale na jaw wyszło, że kłopoty z opcjami ma znacznie więcej firm.

Jak wynika z danych KNF z powodu strat na transakcjach opcyjnych 35 spółek giełdowych straciło już łącznie 155 mln zł. Co ma z tym wspólnego JP Morgan? Okazuje się, że dużo. Amerykański gigant jest jednym z banków zagranicznych, który dostarczał opcje walutowe zawierane nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach regionu. Opcjami tymi handlowały potem polskie banki, a kupowały je polskie firmy.

Odpowiedzialność za opcyjne kłopoty firm ponoszą oczywiście ich dyrektorzy finansowi. Ci niekiedy podejmowali ryzyko jak agent 007 w "Cassino Royale". Niestety, nie mieli tak wielu atutów. Ale - jak podkreślają eksperci - w pewnym stopniu zawiniły także banki, które mogły nie informować wystarczająco o ryzyku związanym z opcjami, a zwłaszcza z takimi konstrukcjami par opcji, które przypominają obstawianie w ruletce. Nadwyrężona reputacja JP Morgan

Cezary Stypułkowski jest od września 2007 roku szefem bankowości inwestycyjnej na Europę Środkową i Wschodnią JP Morgan w Londynie. należy także do europejskiej rady doradczej banku, której zadaniem jest m.in. prezentowanie możliwości inwestycyjnych klientom.
W latach 2003-2006 Stypułkowski był prezesem PZU, a wcześniej, przez 12 lat prezesem Banku Handlowego, a następnie Citibanku Handlowego.

gu.com.pl

doprowadziła do podejrzeń, iż być może oferował produkty o szczególnie wysokim ryzyku i nie informował mało wtajemniczonych klientów o faktycznym ich działaniu.

Posłaniec złej nowiny

Jak na zarzuty odpowiada sam zainteresowny?

Szef bankowości inwestycyjnej na Europę Środkową i Wschodnią Cezary Stypułkowski, gdy zadzwoniliśmy do niego, był w szpitalu. Nie mogliśmy zatem rozmawiać.

- Żyjemy w czasach kryzysu i trzeba się z tym pogodzić. W naszym przekonaniu wyciągnęliśmy pewne wnioski, problemy gospodarki na wierzch i jesteśmy karani. To tak jakby zastrzelić posłańca, który przynosi złe informacje (...) Nie jesteśmy tylko po to by przekazywać dobre wiadomości - skomentował w rozmowie z "Rzeczpospolitą" niekorzystne dla Polski raporty Jakob Stott, dyrektor banku na Europę, Bliski Wschód i Afrykę w JP Morgan.

A fixing cudów? - To niekorzystny zbieg okoliczności. Zbadaliśmy tę sprawę i nie mamy sobie nic do zarzucenia - przekonuj Stott. I jak na razie żadnych dowodów, że rozmija się z prawdą nie ma.

bgr/ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane