• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: 2019-10-18 17:15

Dostosuj

Reformy czy wybory?

Reformy czy wybory?
Foto: sxc.hu Foto: Polskie reformy mogą być przykładem dla zadłużonych państw Europy. Ale nie wiadomo, kiedy się zaczną

Determinacja Polski w sprawie reform gospodarczych może stanowić przykład dla reszty Europy - pisze w poniedziałek nowojorski dziennik "The Wall Street Journal".

Prezydent elekt Bronisław "Komorowski, podobnie jak polski premier Donald Tusk, jest zaangażowany w reformę gospodarczą zarówno w Polsce, jak i Unii Europejskiej, przewodnictwo w której Polska obejmie w lipcu przyszłego roku. Stoi on jednak w obliczu dwóch trudnych faktów: wybory parlamentarne (w Polsce) odbędą się w przyszłym roku, a (rywal Komorowskiego - Jarosław) Kaczyński zdobył (w wyborach prezydenckich) zaskakująco dobry wynik 47 proc. głosów" - pisze Irwin Stelzer w "WSJ".

"Kampania przegranego opierała się na postulatach podniesienia dodatków dla emerytów oraz zwiększenia minimalnej płacy. (Kaczyński) zdobył ponadto 59 proc. głosów na wsi" - zaznacza gazeta.

Jakie reformy są konieczne

Dziennik zauważa, że "wiele reform, które miał na myśli Komorowski, wcześniej przeszły przez parlament tylko po to, by być zawetowane przez brata Kaczyńskiego, prezydenta Lecha Kaczyńskiego".

"Lista reform właściwie nie różni się od tej, która została sporządzona dla Europy" - pisze "WSJ" i wymienia: "cięcie deficytu budżetowego (w Polsce wynosi on ok. 7 proc. PKB), reforma rynku pracy, wypełnienie czarnej dziury w państwowym systemie emerytalnym, zwiększenie wieku emerytalnego, reforma służby zdrowia, kontynuowanie prywatyzacji, zmniejszenie pomocy dla rolników".

Chyba dopiero po wyborach...

Zdaniem gazety, "trzeba będzie poczekać do wyborów parlamentarnych w październiku 2011, żeby przekonać się, czy Komorowski otrzymał na tyle głosów, żeby przepchnąć reformy, a jeśli tak się stanie - czy jest gotów poświęcić niebagatelny kapitał polityczny, żeby to zrobić".

"W każdym wypadku, nie może lekceważyć konstytucji", która określa, że nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których "państwowy dług publiczny przekroczy 60 proc. PKB" - zaznacza dziennik.

W artykule pióra Stelzera czytamy, że w światowej gopsodarce Polska "aktualnie może bardziej liczyć się niż w przeszłości". "Udana reforma polskiej gospodarki może posłużyć jako model zachęcający inne kraje Unii Europejskiej do przeprowadzenia reform, szczególnie od kiedy reformatorzy będą musieli pokonać znaczące siły wsteczne, wśród nich zwłaszcza rolników i emerytów" - konkluduje autor.

ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane