• rozwiń
    • WIG20 2087.91 -0.75%
    • WIG30 2388.33 -0.74%
    • WIG 55723.49 -0.58%
    • sWIG80 11538.63 -0.40%
    • mWIG40 3732.75 -0.55%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 11:36

Dostosuj

Putin węszy korupcję w Polsce

Putin węszy korupcję w Polsce
Foto: TVN24 Foto: Putin: Trzeba wyjaśnić sprawę prywatnego udziałowca

Gazowy pat trwa - i po wizycie premiera Rosji Władimira Putina wciąż nie widać sposobów jego rozwiązania. A na dodatek premier Rosji jednoznacznie sugeruje, że u podstaw polsko-rosyjskich umów gazowych jeszcze w latach 90. leżała korupcja - po obu stronach - polskiej i rosyjskiej. I najpierw sprawy te trzeba wyczyścić.

Premier Putin nie ukrywa, że żądania Rosji są jasne i bez ich spełnienia nie ma mowy o przełomie. Rosja chce do Polski dostarczać jak najwięcej gazu i to w kontrakcie trwającym jak najdłużej, a nam zależy na zdywersyfikowaniu źródeł dostaw. Poza tym Rosja chce równego podziału władzy w spółce EuRoPol Gaz, zarządzającej rurociągiem jamalskim, ale jej mniejszościowy akcjonariusz, Gas-Trading nie przewiduje wcale, że miałby się stamtąd wycofać. A Polska w wyniku konfliktu z początku roku wciąż dostaje mniej gazu niż jej potrzeba. Czy więc paliwa zabraknie zimą?

Czego chce Rosja

- W swoim czasie wybudowaliśmy system gazociągów przez Polskę (gazociąg jamalski - red.) i w porozumieniach międzyrządowych napisane jest, że własność tego systemu musi być podzielona między polską a rosyjską firmą 50 do 50 proc., a tu nagle się okazało, że fizyczna osoba z polskiej strony ma 4 proc., chociaż praktycznie w 100 proc. Gazprom finansował cały ten projekt - mówił rosyjski premier podczas konferencji prasowej w Sopocie pytany o uzupełnienie dostaw gazu do Polski.

Nie chcę tutaj nikogo winić i myślę, że po prostu trzeba spojrzeć na korupcyjność tej decyzji (...) i wrócić do tego porozumienia międzyrządowego

putin

Chodzi o spółkę EuRoPol Gaz, która zarządza polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego. Jest ona własnością w 48 proc. Gazpromu, w 48 proc. PGNiG, oraz w 4 proc. spółki Gas Trading. Z kolei w Gas-Tradingu 43,41 proc. udziałów należy do PGNiG, ponad 36,17 proc. do Bartimpeksu, a 15,88 proc. akcji ma Gazprom Export. Po 2,27 proc. mają polski Węglokoks i Wintershall - spółka niemieckiego koncernu BASF.

- Nie chcę tutaj nikogo winić i myślę, że po prostu trzeba spojrzeć na korupcyjność tej decyzji (...) i wrócić do tego porozumienia międzyrządowego - dodał Putin.

Gudzowaty polemizuje z "panem Putinem"

Na początku lat 90. należący do polskiego biznesmena Aleksandra Gudzowatego Bartimpex zapewniał Polsce dostawy gazu z Rosji w zamian za dostawy tam polskiej żywności. Gdy podpisany został w 1993 roku kontrakt międzyrządowy, źródło dochodów Bartimpexu wyschło. Ale Bartimpex wkrótce wszedł jako udziałowiec do Gas Tradingu, a ten objął 4 proc. EuRoPol Gazu. Dlaczego tak się stało - do tej pory nie wiadomo.

Aleksander Gudzowaty, właściciel Bartimpexu na antenie TVN CNBC Biznes prostował słowa premiera Rosji.

Umowa wcale nie przewiduje 50/50 - to jest zła interpretacja umowy. W punkcie 1. tej umowy międzyrzadowej mówi się o tym, że 50 proc. może mieć Gazprom i 50 proc. PGNiG. Ale zaraz po tym mówi się o tym, że te strony maja prawo ustanowić swojego przedstawiciela

gudzowaty o gazie

- Te 4 proc. osoba fizyczna, co tu podał pan Putin - to nie jest prawda. To jest spółka również z kapitałem rosyjskim - z pięcioma akcjonariuszami - mówi.

Od początku tej dekady, czyli władzy Putina w Rosji, strona rosyjska podnosiła, że pierwotna umowa przewiduje podział władzy w EuRoPol Gazie 50/50. Ostanie 8 lat upłynęło pod znakiem nieustannego konfliktu między akcjonariuszami EuRoPol Gazu lub Gas Tradingu, próbującymi znaleźć sposób na powrót do takiego podziału.

- Umowa wcale nie przewiduje 50/50 - to jest zła interpretacja umowy. W punkcie 1. tej umowy międzyrządowej mówi się o tym, że 50 proc. może mieć Gazprom i 50 proc. PGNiG. Ale zaraz po tym mówi się o tym, że te strony mają prawo ustanowić swojego przedstawiciela - trzecią firmę zaprosić, albo więcej - ile chcą - mówi Gudzowaty. I faktycznie, w 1993 roku zaprosili Gas Trading, który ze swej uprzywilejowanej pozycji "języczka u wagi" nie zamierza zrezygnować.

Gas-Trading się nie wycofa

Krzysztof Laskowski, prezes Gas Tradingu, pytany jaka jest szansa, by Gas Trading wyszedł z EuRoPol Gazu i jego struktura zmieniła się na 50 na 50 proc., powiedział, że nie ma zbyt wielu możliwości, by dokonać tego rodzaju zmian. - Chyba, że będą one dobrowolne, ale to inna sprawa - oznajmił. - Nie było do tej pory tego rodzaju propozycji ani na radzie nadzorczej, ani na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Również zarząd - według mojej wiedzy - nie przewidywał takiego rodzaju postępowania - dodał.

Przypomniał, że to ze strony rosyjskiej w 1993 roku, gdy powstawał EuRoPol Gaz, zaproponowano udział Gas-Tradingu w tej firmie i podział akcjonariatu 48/48/4 proc. - Według moich informacji ten udział był wysunięty przez Gazprom - dodał Laskowski.

Zaznaczył, że od dłuższego czasu w spółce trwają rozmowy o zmianach w strukturze udziałów akcjonariuszy, by powrócić do proporcji z początku istnienia spółki na początku lat 90.

Czy możemy być spokojni przed zimą?

Polska musi uzupełnić dostawy gazu, gdyż wygasł kontrakt PGNiG z rosyjsko-ukraińskim RosUkrEnergo (RUE). Spółka ta, w połowie należąca do Gazpromu, dostarczała do Polski od 2006 roku 2,3 mld m sześc. gazu rocznie. Już od początku roku RUE nie realizowało dostaw do Polski, gdyż decyzją władz ukraińskich zostało wyeliminowane z pośrednictwa w handlu gazem pomiędzy Rosją a Ukrainą. 1 czerwca PGNiG podpisało z Gazpromem kontrakt krótkoterminowy na dodatkowy miliard m szesc. gazu w tym roku; wciąż jednak nie są zapewnione dodatkowe dostawy długoterminowe po 2010 roku.

Teraz - przedstawiciele PGNiG mówią - magazyny są pełne "po gwizdek". Ale jak będzie w zimie? Nie ma się o co martwić. Spowolnienie gospodarcze spowodowało, że mniej zużywamy gazu. A gdy gospodarka ruszy? Gaz z Kataru możemy dostawać dopiero od 2014 roku. Do tego czasu może być krucho.

Małe szanse na porozumienie

Tymczasem Rosjanie chcą, by dodatkowe dostawy były objęte porozumieniem między rządami Polski i Rosji. Chodzi o aneks do umowy międzyrządowej z 1993 roku w sprawie dostaw rosyjskiego gazu do Polski do 2022 roku. Na jego podstawie rocznie do Polski wpływa ok. 7 mld m sześc. gazu, towarzyszy on kontraktowi jamalskiemu.

Jednak rozmowy, które odbyły się pod koniec lipca w Warszawie, zakończyły się fiaskiem. Polska i Rosja nie dogadały się z powodu sporu wokół funkcjonowania spółki EuroPolGaz. Ale także z tego powodu, że Rosjanie chcą wydłużyć kontrakt jamalski. A my tymczasem liczymy na gaz z Kataru.

Zdaniem członka zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego w Kancelarii Prezydenta Janusza Kowalskiego, w polskim interesie jest, by zachować kontrolę nad spółką EuroPolGaz, Polska powinna dążyć do zawarcia z Rosją porozumienia na dostawy gazu tylko do 2014 roku, czyli do momentu otwarcia terminala gazowego LNG w Świnoujściu. Skroplony gaz trafiałby wtedy do Polski od różnych dostawców drogą morską.

Ale właśnie tego nie życzy sobie Rosja. A na dodatek to ona ma gaz.

W Polce, przy okazji uroczystości z okazji 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej o gazie rozmawiali premier Ukrainy Julia Tymoszenko i szef rosyjskiego rządu Władimir Putin - CZYTAJ WIĘCEJ.

ram/tr,iga

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane