• rozwiń
    • WIG20 2158.94 -0.47%
    • WIG30 2459.33 -0.39%
    • WIG 57502.14 -0.29%
    • sWIG80 11763.70 +0.51%
    • mWIG40 3786.21 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-29 17:15

Dostosuj

Putin Białorusi odcina gazu tylko trochę

Rosja nie będzie na razie ograniczać dostaw gazu na Białoruś o więcej niż 15 procent, ze względu na szczególne podejście do białoruskich konsumentów - oznajmił premier Rosji Władimir Putin.

Putin nazwał na posiedzeniu rządu ograniczenie dostaw na Białoruś "całkowicie uzasadnionym działaniem".

Zgodnie z

Możemy ograniczyć dostawy o 85 i więcej procent, ale na razie nie robimy tego, ze względu na szczególne podejście do białoruskich konsumentów

Władimir Putin

kontraktem - powiedział - "możemy ograniczyć dostawy o 85 i więcej procent, ale na razie nie robimy tego, ze względu na szczególne podejście do białoruskich konsumentów".

Putin wyraził nadzieję, że nie będzie konieczności zwiększenia dostaw gazu do Europy rurociągami tranzytowymi omijającymi Białoruś. Przyznał przy tym, że choć rocznie przez system gazociągów na Ukrainie przechodzi 105 mld metrów sześciennych gazu, to jego możliwości są większe i pozwalają na transport 120-130 mld metrów sześciennych.

Premier Rosji polecił też, by przyspieszyć prace nad budową podziemnego zbiornika gazu w obwodzie kaliningradzkim, którego ukończenie planowano na przełom 2011/2012 roku. Putin wspomniał o tym, mówiąc o potencjalnym ryzyku podbierania rosyjskiego gazu przez Białoruś.

Reszta Europy nie ucierpi

Tymczasem rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow powiedział w poniedziałek, że tranzyt rosyjskiego gazu do Europy po ograniczeniu dostaw na Białoruś powinien być realizowany w pełnym zakresie i może do tego służyć gazociąg jamalski.

Kuprijanow przypomniał w radiu Echo Moskwy, że gazociąg ten należy do Gazpromu.

Rzeczniczka Komisji Europejskiej ds. energii Marlene Holzner wyraziła z kolei przekonanie, że nawet jeśli Gazprom przestanie dostarczać gaz dla Białorusi, to odbiorcy w UE nie muszą ucierpieć. - Większość gazu przesyłana jest bez udziału strony białoruskiej gazociągiem jamalskim kontrolowanym w 100 proc. przez stronę rosyjską - powiedziała rzeczniczka.

Litwa się niepokoi

Jednak władze Litwy, która nie leży na trasie gazociągu jamalskiego są zaniepokojone decyzją Rosji o ograniczeniu z powodu długów dostaw gazu na Białoruś. Litwa otrzymuje gaz właśnie przez terytorium Białorusi.

Minister energetyki Arvydas Sekmokas powiedział w poniedziałek dziennikarzom, że "na razie nie ma przerw w dostawach gazu na Litwę, ale sytuacja jest niepokojąca". Dodał, iż "na szczęście jest lato i nie ma sezonu grzewczego".

To nie pierwszy taki kryzys

Według spółki transportującej gaz Lietuvos Dujos w razie zakłóceń w dostawach, Litwa jest przygotowana na import surowca przez Łotwę, tak jak miało to już miejsce przed sześcioma laty.

W lutym 2004 roku rosyjski koncern Gazprom zmniejszył dostawy gazu dla Białorusi, a ta zaczęła korzystać z gazu płynącego tranzytem. Wówczas Litwa otrzymywała rosyjski

Musimy pożyczyć, żeby zapłacić

Uładzimir Siemaszko

gaz przez Łotwę.

Rosja szacuje zadłużenie Białorusi za gaz na około 192 mln dolarów. Białoruś nie neguje długu, ale twierdzi, że według stanu z 1 maja wynosił on 132,6 mln dolarów. Mińsk oskarżył też Gazprom, że koncern zalega z zapłatą 200 mln dolarów za tranzyt gazu do Europy przez białoruskie terytorium.

Spłacimy

W poniedziałek po godz. 15 białoruski rząd oświadczył, że spłaci dług gazowy wobec Rosji w ciągu dwóch tygodni.

- Nigdy nie ukrywaliśmy przed naszymi kolegami [Rosjanami - red.], że mamy problemy z tą walutą - powiedział białoruski wicepremier Uładzimir Siemaszko, odnosząc się do dolara, czyli waluty wykorzystywanej w płatnościach gazowych z Rosją. - Musimy pożyczyć, żeby zapłacić.

W zamian Mińsk domaga się od rosyjskiego monopolisty gazowego Gazpromu zapłaty 220 mln dolarów za tranzyt gazu do Europy przez białoruskie terytorium. - Strona białoruska domaga się z kolei [od Moskwy - red.] uregulowania długu za tranzyt - powiedział Siemaszko.

Rosja: za późno

Rzecznik rosyjskiego koncernu Siergiej Kuprijanow oświadczył jednak: - Nikt nie będzie czekać dwóch tygodni. Następna ocena sytuacji zostanie dokonana na posiedzeniu sztabu operacyjnego Gazpromu 22 czerwca o godz. 8.00 czasu polskiego.

ram,mtom

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane