• rozwiń
    • WIG20 2226.15 -0.42%
    • WIG30 2523.50 -0.33%
    • WIG 58622.10 -0.33%
    • sWIG80 11587.49 +0.13%
    • mWIG40 3749.04 -0.26%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

"Przy tej temperaturze nie ma niebezpieczeństwa"

"Przy tej temperaturze nie ma niebezpieczeństwa"
Foto: kontakt Foto: Woda zalała elektrownięTurów

- Przy obecnych temperaturach awaria w elektrowni w Turowie nie ma wpływu na pracę całego systemu elektroenergetycznego - uważają eksperci. Nie są natomiast zgodni, czy w razie upałów nie będzie zagrożenia dla pokrycia zapotrzebowania na prąd.

Wchodzące w skład Polskiej Grupy Energetycznej Elektrownia Turów oraz Kopalnia Węgla Brunatnego Turów w skutek zakłóceń spowodowanych obfitymi opadami deszczu w niedzielę zmuszone zostały do znaczącego ograniczenia produkcji. Obecnie pracują tylko dwa z siedmiu bloków elektrowni Turów, a zapasy węgla pozwalają na utrzymanie ich w˙ruchu przez ok. tydzień. Jak informuje spółka, cały czas trwają prace zmierzające do przywrócenia pracy kopalni. Szacuje się, że pełne wydobycie będzie możliwe w ciągu kilku dni.

Sierpniowy "dołek"

W opinii prof. Władysława Mielczarskiego, eksperta z Politechniki Łódzkiej, awaria elektrowni w Turowie ma niewielkie znaczenie dla krajowego systemu energetycznego.
- To jest ubytek rzędu 1000 MW, czyli ok. 5 proc. dziennego zapotrzebowania na energię, podczas gdy najniższa rezerwa mocy w systemie to ok. 15 proc. dziennego zapotrzebowania - powiedział. Wyjaśnił, że nie ma w tej chwili upałów, a wiele osób jest na urlopach, w związku z tym zapotrzebowanie na prąd jest mniejsze.

Profesor powiedział, że nawet jeśli nastąpi nawrót upałów, to nie będzie zagrożenia dla dostaw energii.
- Upały są groźne w czerwcu, gdy ludzie jeszcze pracują i zużycie energii jest duże. Wrażliwy okres jest jeszcze do końca lipca, ale w sierpniu jest "dołek", jeśli chodzi o zapotrzebowanie, ponieważ jest to okres wakacyjny, a noce są już chłodne - wyjaśnił.

Po powodzi groźniejszy upał

Natomiast zdaniem prof. Krzysztofa Żmijewskiego z Politechniki Warszawskiej, nie można powiedzieć, że sytuacja jest do końca bezpieczna.
- Po wyłączeniu większości bloków w Turowie sytuacja nie jest tak bezpieczna, jak była. Przy obecnej temperaturze jesteśmy bezpieczni, ale gdy przyjdą upały i zaczną pracować klimatyzatory, zapotrzebowanie na energię znacznie wzrośnie - powiedział. Jego zdaniem, wzrost ten to kilkaset MW, ale - jak zauważył - "niektórzy mówią, że nawet 1 tys. MW".

Żmijewski wskazał, że w czasie upałów problemem jest nie tylko wzrost zapotrzebowania na energię, ale też chłodzenie elektrowni.
- Są dwie klęski żywiołowe: powódź i upał. Teraz w Turowie zalało zbiornik z wodą chłodząca, ale w czasie upałów zbiornik może po prostu wyschnąć - zauważył.

Prąd wraca

Jak zapewnił rzecznik PSE Operatora Dariusz Chomka, sytuacja krajowej sieci przesyłowej jest "stabilna i pod kontrolą". Dodał, że jeżeli chodzi o ograniczenia w dostawach prądu na południu kraju, to wynikają one z awarii sieci niskich i średnich spowodowanych ulewami. Za usunięcie awarii odpowiedzialne są regionalne spółki dystrybucyjne. Wyjaśnił, że brakujące moce w Turowie są uzupełniane przez elektrownie w Bełchatowie, Połańcu i Dolnej Odrze.

Resort spraw wewnętrznych poinformował w komunikacie, że obecnie na Dolnym Śląsku bez prądu pozostaje 1220 odbiorców, ale "systematycznie zwiększa się także liczba odbiorców, którym przywrócono dostawy energii elektrycznej". Resort wskazuje też, że sytuacja hydrologiczna i prognoza pogody dla tego obszaru są korzystne.

mkg/fac

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane