• rozwiń
    • WIG20 2183.25 +0.85%
    • WIG30 2470.27 +0.77%
    • WIG 57418.58 +0.69%
    • sWIG80 11429.60 -0.17%
    • mWIG40 3647.38 +0.29%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

"Przerażająca" prywata. Lecą pierwsze głowy?

"Przerażająca" prywata. Lecą pierwsze głowy?
Foto: TVN24 Foto: Szef GIS Andrzej Wojtyła straci stanowisko?

- Raport ws. nieprawidłowości w Głównym Inspektoracie Sanitarnym, złożony w piątek w Ministerstwie Zdrowia, wskazuje na przerażającą niegospodarność tej instytucji - powiedziała minister ds. walki z korupcją Julia Pitera. Wnioski z raportu teraz ma wyciągnąć Ewa Kopacz. Przedstawiciele GIS zaprzeczają tym zarzutom.

Jak powiedziała w rozmowie z TVN24, z raportu wynika, że konieczne jest uregulowanie funkcjonowania tej instytucji. - Ma ona bardzo duży budżet, który nie zawsze był używany zgodnie z celem, do którego został powołany - wyjaśniła minister.

- Główne zarzuty to prywatne traktowanie zakładu, np. zgoda dla syna jednego z wysokich urzędników, żeby prywatnie używał samochodu GIS, wysokie ryczałty na paliwo i używanie w tym samym czasie służbowych samochodów, płacenie z konta GIS prywatnych rachunków, niegospodarne umowy na drogie usługi. A jednocześnie zapisane 11 tysięcy na kampanię antykorupcyjną - wyliczała Pitera w rozmowie na antenie TVN24. Podkreśliła, że doniesienia o nieprawidłowościach wyszły z samego GIS.

Co dalej z GIS?

Wśród osób nadużywających uprawnień wymieniła także głównego inspektora sanitarnego Andrzeja Wojtyłę.

Pytana o konsekwencje, ewentualne dymisje w GIS, powiedziała, że decyzja w tej sprawie należy do minister zdrowia Ewy Kopacz, która "powinna wyciągnąć z tego wnioski".

Zaznaczyła też, że raport nie formułuje żadnych wniosków, a jest jedynie opisem stanu faktycznego. Dodała też, że sygnały nieprawidłowości wypłynęły z wnętrza GIS. - Coraz częściej jest tak, że dostajemy sygnały od urzędników z wnętrza tej instytucji, którzy mają dość, chcą normalnie, porządnie pracować, nie chcą uczestniczyć w machinacjach, o których wiedzą, że są niezgodne z prawem - powiedziała wcześniej Pitera w radiowej Trójce.

GTW w GIS?

Dwóch członków kierownictwa niepotrzebnie opłacało czynsz za mieszkanie służbowe z własnych pieniędzy, pomimo tego, że tak jak wszyscy inni urzędnicy tzw. erki w Polsce nie musiało tego robić. Zatem, nie tylko nikt niczego nie ukradł, ale dołożył z własnej kieszeni.

bondar o raporcie

Według rzecznika GIS Jana Bondara ktoś wprowadza w błąd kancelarię premiera. - Małe, ale wpływowe grupy w sanepidzie nie chcą zmian organizacyjnych, które mają zostać wprowadzone od stycznia 2010 r. Zmiany mają m.in. przyczynić się do walki z korupcją i godzą w interesy tych grup, którym zależy na utrzymaniu status quo. Już wcześniej w kilku stacjach sanepidu doszło do konfliktów po tym, jak Główny Inspektor, bądź - na jego polecenie -wojewódzcy inspektorzy wydali niektórym pracownikom zakaz dorabiania - podkreślił rzecznik GIS.

- W raporcie, swoją drogą rozsyłanym do mediów zanim trafił do nas, pojawia się sugestia, że ktoś coś zdefraudował, choć dokładnie nie wiadomo co - uważa Bondar i wyjaśnia, że jest zupełnie inaczej. - Okazało się, że dwóch członków kierownictwa niepotrzebnie opłacało czynsz za mieszkanie służbowe z własnych pieniędzy, pomimo tego, że tak jak wszyscy inni urzędnicy tzw. erki w Polsce nie musiało tego robić. Zatem, nie tylko nikt niczego nie ukradł, ale dołożył z własnej kieszeni - tłumaczy rzecznik.

"Żenujące zarzuty"

Na zarzut o wykorzystywaniu służbowych samochodów do celów prywatnych, m.in. przez syna jednego z "wysokich urzędników kierownictwa", na co była formalna zgoda urzędu, Bondar odpowiada: - Żenujące. - Chodzi o sytuację, w której dyrektor generalny jadąc na pogrzeb matki w stanie ciężkiej niewydolności układu krążenia, upoważnił swojego syna, by w razie, gdyby trafił do szpitala, mógł on odwieźć samochód do firmy. Upoważnienie zostało złożone, żeby wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Syn nie dotknął kierownicy samochodu, bo ów urzędnik trafił na stół operacyjny dopiero dzień po pogrzebie - tłumaczy rzecznik.

Dodał, że odpowiedź na zarzut 152 "nieprawidłowych operacji" znajduje się w Kodeksie Pracy, który - jak mówił rzecznik GIS - przewiduje, że pracownik po pierwsze: może dysponować własnym wynagrodzeniem, a po drugie jadąc np. w podróż służbową, może otrzymać zaliczkę, która potem jest potrącana z jego wynagrodzenia. - Tak dzieje się w milionach firm w Polsce - zaznaczył.

Resort czeka na wyjaśnienia

Jak poinformował rzecznik resortu zdrowia Jakub Gołąb, Główny Inspektor Sanitarny Andrzej Wojtyła został zobowiązany przez minister zdrowia Ewę Kopacz do przedstawienia szczegółowych wyjaśnień na piśmie w sprawie raportu Julii Pitery. Od nich zależy przyszłość kierownictwa GIS. Wojtyła ma zgłosić do szefa Służby Cywilnej wniosek o odwołanie dyrektora generalnego GIS, a także wyciągnąć konsekwencje służbowe wobec głównej księgowej Inspektoratu.

Wojtyła złożył w poniedziałek Kopacz wstępne wyjaśnienia. Decyzja w sprawie ewentualnego odwołanie kierownictwa GIS może zostać podjęta po zapoznaniu się przez minister Kopacz ze szczegółowymi wyjaśnieniami szefa GIS, złożonymi na piśmie.

mkg/sk ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane