• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Przebrania, maski i rekwizyty. "S" protestowała

Przebrania, maski i rekwizyty. "S" protestowała
Foto: TVN24 Foto: Happening "Solidarności" we Wrocławiu

Ulicami 16 miast przeszły w środę manifestacje "Solidarności". W sumie kilkanaście tysięcy związkowców demonstrowało pod hasłem "Polityka wasza-bieda nasza". Wszędzie manifestacje przebiegały spokojnie.

WARSZAWA

W Warszawie protest zgromadził kilkuset związkowców przed Ministerstwem Skarbu Państwa. Protest odbywał się pod hasłami "Dość bandyckiej prywatyzacji". Przewodniczący zarządu regionu Mazowsze "S" Andrzej Kropiwnicki mówił podczas pikiety, że minister skarbu Aleksander Grad nie chce rozmawiać ze związkowcami o prywatyzacji, nie chce też podpisywać pakietów gwarancji pracowniczych.

Kropiwnicki podkreślał kilkakrotnie, że środowy protest związkowców jest pokojowy. Wyjaśnił, że protestujący chcą pokazać ministrowi skarbu, że jeszcze jest czas na zmianę sposobu prowadzenia polityki prywatyzacyjnej. - Dość bandyckiej nieludzkiej prywatyzacji - nawoływał. Jak mówił, związkowcy sprzeciwiają się sprzedawaniu państwowych spółek za przysłowiową złotówkę. - Ministrze przyhamuj, ludzie to nie towar - podkreślił.

Po przemówieniach przedstawiciel pikietujących złożył w ministerstwie sześć petycji, w tym m.in. w sprawie prywatyzacji PKS-ów i Polskiego Holdingu Nieruchomościowego. Związkowcy nawoływali ministra skarbu Aleksandra Grada, by do nich wyszedł. Nie pojawił się jednak żaden przedstawiciel resortu skarbu.

Zdaniem przewodniczącego zarządu regionu Mazowsze "S" Andrzeja Kropiwnickiego jest to przejaw arogancji władzy. - Władza boi się ludzi - mówił. Podkreślał, że jeśli minister skarbu nie odniesie się do postulatów zawartych w petycjach, to związkowcy wrócą pod siedzibę resortu skarbu w innym terminie "w mniej optymistycznych nastrojach".

Pikieta zakończyła się przed siedzibą mazowieckiego urzędu wojewódzkiego w Warszawie. Protestujących przyjął wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski, któremu wręczono petycje.

Środowa pikieta zakończyła się wezwaniem do uczestnictwa w dużej demonstracji, jaka ma się odbyć 30 czerwca w Warszawie. Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda wyraził nadzieję, że w stolicy będzie tego dnia protestować "dużo więcej" niż 100 tys. osób.

ŁÓDŹ

Ponad tysiąc związkowców "S" z woj. łódzkiego wzięło udział w pikiecie przed Urzędem Wojewódzkim w Łodzi.

Działacze związku wręczyli wojewodzie łódzkiemu Jolancie Chełmińskiej petycję do premiera Donalda Tuska, w której protestują m.in. przeciwko "bierności rządu, który nie podejmuje żadnych działań do poprawy stale pogarszającej się sytuacji ekonomicznej w naszym kraju".

Związkowcy mieli ze sobą trąbki, gwizdki, kołatki. Wielu z nich trzymało czarne flagi z napisem "oświata", inni transparenty, na których napisali m.in. "Ubóstwo, drożyzna. Chcemy żyć godnie"; "Nie chcemy żyć głodnie. Dajcie podwyżki" czy "Miała być Irlandia, a jest Białoruś".

Po krótkiej manifestacji w pasażu Schillera protestujący, przy akompaniamencie gwizdków, trąbek i kołatek, przeszli przed budynek urzędu wojewódzkiego. Do związkowców wyszła wojewoda łódzki, która otrzymała od nich petycję do premiera. Wojewoda obiecała przekazać ją szefowi rządu już w czwartek, bo w tym dniu - jak powiedziała - ma w Warszawie dojść do spotkania premiera z wojewodami.

KRAKÓW

Około 500 związkowców - według szacunków policji - uczestniczyło w manifestacji w Krakowie. W trakcie wiecu na ręce wojewody małopolskiego Stanisława Kracika złożono petycję z żądaniami wobec rządu Donalda Tuska.

Krakowska manifestacja rozpoczęła się na placu Matejki, po czym przy dźwiękach gwizdków, syren i petard związkowcy przeszli przed siedzibę Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Mieli ze sobą flagi i transparenty z hasłami: "Polityka wasza - bieda nasza", "Gospodarka tonie", "Dość eksperymentów na kolejach", "Szkołę jutra burzcie dzisiaj".

W krakowskiej manifestacji uczestniczyli związkowcy reprezentujący największe zakłady w Małopolsce, a także nauczyciele, przedstawiciele służby zdrowia czy parków narodowych.

Jak poinformowała policja, demonstracja "S" w Krakowie przebiegła spokojnie, nie odnotowano żadnych incydentów.

OPOLE

Około 200 związkowców protestowało w środę po południu pod opolskim Urzędem Wojewódzkim. Godzinna pikieta przebiegła spokojnie. Protestujący mieli ze sobą gwizdki, trąbki i bębny. Delegacja związkowców wręczyła wojewodzie petycję do premiera.

Przed urzędem pojawili się przedstawiciele służby zdrowia, oświaty, Poczty Polskiej, zakładów przemysłowych i Straży Pożarnej. Pikietę w proteście przeciwko polityce rządu zorganizowała Solidarność, ale byli na niej także związkowcy z OPZZ

- Akceptujemy w pełni hasło, pod jakim dzisiaj organizujecie tą pikietę. Jesteśmy z wami. Nie ma innego wyjścia jak zespolenie wysiłków, by skuteczniej upomnieć się u rządzących o prawa podstawowe polskiego społeczeństwa - mówił pod urzędem przewodniczący opolskiego OPZZ Józef Piechota. Przewodnicząca opolskiej Solidarności Cecylia Gonet podkreśliła, że manifestacja nie ma charakteru politycznego i żadnego związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. - Nasi członkowie należą do różnych partii i mają różne poglądy. To jest manifestacja przeciwko ubożeniu społeczeństwa, cięciom budżetowym i wzrostom cen - zaznaczyła.

Związkowcy przez godzinę słuchali wystąpień swoich kolegów, bili w bębny, dmuchali w trąbki i gwizdki i skandowali "Solidarność". W powietrze poleciały też balony z niespełnionymi obietnicami rządu - m.in. zahamowaniem wzrostu inflacji, podniesieniem emerytur, zwiększeniem ilości miejsc pracy dla osób powyżej 50 lat i zmniejszeniem bezrobocia.

KATOWICE

Blisko 3 tys. związkowców z Solidarności przyszło przed gmach Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. W trakcie manifestacji zespół muzyczny grał rockowe protest-songi z lat osiemdziesiątych. W pobliżu stanęły też stragany, na których związkowcy zbierali podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o płacy minimalnej, a także symbolicznie oferowali "wszystko za 5 zł" - cukier, chleb, paliwo.

Wśród manifestantów byli też związkowcy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej z transparentem "Stop prywatyzacji JSW".

Wśród przygotowanych na pikietę rekwizytów były m.in. wizerunek premiera Donalda Tuska z nosem długim jak u Pinokia. "Donaldzie T. nie kłam więcej" - głosił podpis pod wizerunkiem szefa rządu. "Miała być zielona wyspa, a jest blada d..." - napisali związkowcy na innym transparencie.

WROCŁAW

Na ulice Wrocławia wyszło około tysiąca związkowców, głównie z Solidarności. Ich pikieta miała charakter pikniku, przeplatanego pokazami artystycznymi. Można było na nich zobaczyć m.in. "Premiera - pasi brzucha", któremu rósł nos, kiedy odpowiadał na pytania związkowców, "Poseł na Sejm", "Śmierć, która zabierała ze sobą bezrobotnych i żyjących za minimum socjalne" oraz "Panią Bankier zadowoloną z rosnącego oprocentowania kredytów". Pikiecie towarzyszył zespół muzyczny, który grał znane szlagiery np. Danuty Rinn "Gdzie te chłopy" czy Jana Pietrzaka "Żeby Polska była Polską".

Wśród związkowców, którzy przyjechali z regionu dolnośląskiego, wyróżniali się ci z KGHM Polska Miedź, bo wystąpili w więziennych pasiakach z napisem "związkowcy KGHM za rządów PO". Byli też przedstawiciele związkowi z policji, którzy żartowali, że "pałowania nie będzie".

Pikietujący skandowali: "nędza nasza, władza wasza" i "rząd do roboty za 500 zł".

Gdy na zakończenie pikiety do zgromadzonych wyszła wicewojewoda dolnośląska Ilona Antoniszyn-Klik, została wygwizdana. Otrzymała od związkowców petycję, w której domagają się oni zwiększenia środków na walkę z bezrobociem, podniesienia progów uprawniających do korzystania z pomocy społecznej, wyższych świadczeń z pomocy społecznej, podniesienia płacy minimalnej i czasowego obniżenia akcyzy na paliwo.

POZNAŃ

W Poznaniu pod wielkopolskim urzędem wojewódzkim zebrało się około 500 osób. Manifestujący skandowali hasła: "Solidarność, Solidarność", pod oknami wojewody tłum gwizdał, grał na bębnach. Odpalono dwie świece dymne.

W poznańskiej pikiecie oprócz NSZZ Solidarność wzięli udział przedstawiciele NSZZ Policjantów, NSZZ Pracowników straży pożarnej i OPZZ. Pikieta zakończyła się po godzinie 15, ale do czasu rozpoczęcia w czwartek nadzwyczajnego posiedzenia Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego przedstawiciele NSZZ Solidarność pozostaną w budynku Urzędu Wojewódzkiego.

Wcześniej szefowie trzech wielkopolskich regionów NSZZ "Solidarność" złożyli na ręce wojewody Piotr Florka petycję, w której domagają się zwołania nadzwyczajnego posiedzenia WKDS, która ma omówić kwestię ochrony najuboższych oraz walki z rosnącą biedą.

Wojewoda wielkopolski Piotr Florek ustalił termin posiedzenia Komisji na godzinę 10 w czwartek i udostępnił protestującym jedną z sal w urzędzie. W obradach Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego, oprócz związkowców i przedstawicieli administracji, wezmą udział także przedstawiciele pracodawców.

GDAŃSK

W Gdańsku działacze "Solidarności" przeszli spod Pomnika Poległych Stoczniowców główną ulicą miasta pod Urząd Wojewódzki, gdzie wręczyli petycję ze swoimi postulatami.

Policja oszacowała, że w demonstracji uczestniczyło ok. 1,5 tys. osób, według przedstawiciela organizatora protestu Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" - dwa razy więcej.

Na czele pochodu jechał samochód, na którym w krótkim odstępie czasu uruchamiana była głośno wyjąca syrena okrętowa. Manifestujący skandowali: "Solidarność"; mieli też ze sobą transparenty, głównie związkowe z nazwami miejscowości i zakładów pracy z województwa pomorskiego, a także z napisami: "Zdrowie to nie towar, szpital to nie fabryka", "Nie chcemy zasilać rzeszy bezrobotnych", "Zbrodniarze rujnujący kraj - na szubienice", "Tusk oszuście - gdzie Twoja Irlandia?"

SZCZECIN

Spokojnie i kolorowo jest też w Szczecinie. Około tysiąca związkowców˙protestowało domagając się m.in.˙podniesienia płacy minimalnej i odbudowy stoczni. Wiec i marsz zorganizowano w ramach ogólnopolskiego protestu pod hasłem "Polityka wasza - bieda nasza".

Protestujący zebrali przed bramą dawnej Stoczni Szczecińskiej. Stamtąd przeszli przed Urząd Wojewódzki. W manifestacji˙wzięli udział m.in. związkowcy z Federacji Związków Zawodowych, pracownicy służby zdrowia, kolejarze, marynarze z Polskiej Żeglugi Morskiej, stoczniowcy z "Gryfii", byli pracownicy Stoczni Szczecińskiej Nowa, energetycy i rolnicy.

Związkowcy przyszli na manifestację z transparentami, na których umieszczono hasła: "Godna płaca, godna emerytura", "Chcemy rzetelnego dialogu" oraz "Chleba i pracy." Wznoszono również okrzyki: "Stocznia, stocznia" i "W gałę grałeś, stocznię przegrałeś".

Związkowcy wypuścili też w niebo kilkadziesiąt niebieskich balonów z przymocowanymi karteczki, na których wypisano niespełnione obietnice wyborcze, dotyczące m.in. obniżenia podatków i budowy autostrad.

Na koniec demonstracji związkowcy wręczyli wicewojewodzie Ryszardowi Mićce petycję, do której dołączono żądania poszczególnych organizacji zakładowych. Postulaty organizacji zakładowych znalazły się również w "czarnej księdze", którą zachodniopomorska "S" prześle premierowi Donaldowi Tuskowi.

BYDGOSZCZ

Ponad tysiąc członków "Solidarności" zebrało się w Bydgoszczy. Protestujący spotkali się na Starym Rynku, skąd w kolumnie, prawie kilometrową trasą, przeszli na pikietę przed urząd wojewódzki. Zdecydowaną większość uczestników demonstracji stanowili związkowcy pracowniczej Solidarności; grupa wspierających ich działaczy rolniczej Solidarności była nieduża.

W czasie przemarszu przed urząd związkowcy używali trąbek i gwizdków, a także skandowali "polityka wasza - bieda nasza" i "złodzieje, złodzieje". Przed gmachem urzędu demonstrantów powitały klaksony zaparkowanych 40 ciągników, którymi przyjechali związkowcy z rolniczej Solidarności.

W czasie pikiety odczytano listę postulatów ogólnokrajowych, na której znalazły się m.in. żądania czasowego obniżenia akcyzy na paliwa, większych pieniędzy walkę z bezrobociem, zwiększenia liczby osób upoważnionych do korzystania z pomocy społecznej i podniesienia płacy minimalnej.

Na koniec demonstracji listę postulatów przekazano wojewodzie Ewie Mes, która zapewniła, że postulaty niezwłocznie przekaże premierowi.

GORZÓW WIELKOPOLSKI

W Gorzowie Wielkopolskim w demonstracji wzięło udział około 700 związkowców. Wśród protestujących byli członkowie Solidarności z województwa lubuskiego, m.in. Gorzowa Wlkp., Zielonej Góry, Świebodzina, Sulechowa. Obecni byli przedstawiciele Poczty Polskiej, straży pożarnej, Sanepidu, a także kibice sportowi, którzy nieśli transparent z hasłem "Stop cenzurze na stadionach".

Na czele manifestacji protestujący nieśli zdjęcia premiera Donalda Tuska, ministra finansów Jacka Rostowskiego, wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego i przewodniczącej lubuskiej PO Bożenny Bukiewicz z karykaturalnie wydłużonymi nosami. Krzyczeli przy tym: "Tusk, Rostowski, Niesiołowski, macie chłopcy krótkie noski".

Związkowcy nieśli także transparenty z antyrządowymi hasłami, m.in. "POpaprańcy nie psujcie polskiej energetyki", "Odkąd rządzi PO Polska idzie na dno", czy "Platforma Obywatelska grabarzem Poczty Polskiej".

Manifestacja wyruszyła z placu targowego przy ul. Przemysłowej, a zakończyła się przed Lubuskim Urzędem Wojewódzkim przy ul. Jagiellończyka, gdzie protestujący przekazali petycję ze swoimi postulatami wicewojewodzie lubuskiemu Janowi Świrepo.

KIELCE

W Kielcach zebrało się około 1,5 tys. związkowców. Wśród protestujących byli m.in. działacze związku: z Kielc, Jędrzejowa, Ćmielowa, ziemi sandomierskiej, ostrowieccy hutnicy, pracownicy Zakładów Metalowych "Mesko" w Skarżysku-Kamiennej, elektrowni w Połańcu, Man Star Trucks & Buses w Starachowicach, pracownicy oświaty. Byli także działacze "S" Rolników Indywidualnych. Według szefa świętokrzyskiej "S" Waldemara Bartosza w manifestacji uczestniczyło 1,5 tys. osób.

Protestujący spotkali się w centrum miasta na placu Artystów, skąd przeszli pod Świętokrzyski Urząd Wojewódzki, aby wręczyć wojewodzie petycję do premiera. Nieśli transparenty z hasłami "Regionalizacja płac = dyskryminacja", "Nasze emerytury nie do łatania dziury", "Nie można budować przyszłości na krzywdzie człowieka". Manifestacja trwała prawie dwie godziny; była głośna, ale spokojna.

BIAŁYSTOK

W Białymstoku w manifestacji wzięło udział ok. tysiąca osób. Manifestanci wyruszyli wcześniej z Placu Miejskiego przy Rynku Kościuszki. Nieśli ze sobą hasła, m.in. "Polityka wasza - bieda nasza", "Chleba i pracy w Polsce", "Polska to także nasz kraj", "Tanie państwo - drogi rząd". Widać było flagi związkowe Solidarności i OPZZ. Mieli gwizdki, trąbki, używano syren.

W drodze pod Podlaski Urząd Wojewódzki związkowcy zatrzymywali się pod pomnikami błogosławionych: Jana Pawła II i księdza Józefa Popiełuszki, gdzie złożyli kwiaty.

Na planszach niesionych przez manifestujących podano, że w Podlaskiem bezrobocie sięga 13,9 proc., a pracy nie ma 68,5 tys. osób. Mozolewski mówił, że to oficjalne dane GUS. Podawano też, że jedna szósta mieszkańców regionu korzysta z pomocy społecznej, jedna trzecia żyje poniżej minimum egzystencji, a ceny rosną. "Bieda!", "Wołamy dość głodnym pensjom!" - głosiły hasła.

Związkowcy na ręce wojewody podlaskiego Macieja Żywno złożyli odezwę do rządu ze swoimi postulatami. Mozolewski powiedział, że drugi etap ogólnopolskiej akcji protestacyjnej Solidarności odbędzie się 30 czerwca w Warszawie.

RZESZÓW

Ok. tysiąc związkowców manifestowało w Rzeszowie. Protest rozpoczął się przed siedzibą regionalnego biura Platformy Obywatelskiej. Przyniesiono tam m.in. tablicę, na której wypisano - jak mówili związkowcy - "osiągnięcia PO". Na tablicy widniały napisy: "Miro, Zbycho, Rycho" i logo PO, "Paliwo drożeje, polski chłop biednieje", "Dorsz po 8 zł", "Stopa bezrobocia - 16,5 proc.", "Niedożywione dzieci", "Zamrożone progi podatkowe".

Pracownicy biura PO dla protestujących przygotowali stół z kanapkami. Protestujący częstowali się.

Manifestacja przeszła następnie przed budynek Urzędu Wojewódzkiego. Tam przekazano wojewodzie postulaty protestujących. Manifestacja zakończy się przed siedzibą Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Według Zbigniewa Kocója z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, "manifestacja przebiega spokojnie, nie odnotowano żadnych incydentów".

LUBLIN

Kilkaset osób uczestniczyło w demonstracji Solidarność w Lublinie. Przy wyciu syren związkowcy przeszli przez centrum miasta i pikietowali przed urzędem wojewódzkim.

Manifestujący przed lubelskim ratuszem rozdawali znaczki z napisem "Stop biedzie" i ulotki z postulatem podniesienia płacy minimalnej, a także zbierali podpisy poparcia dla projektu ustawy o podniesieniu płacy minimalnej do 50 proc. średniej krajowej.

W marszu szli związkowcy z zakładów pracy w Lublinie i regionie, m.in. z Fabryki Łożysk Tocznych w Kraśniku, Zakładów Azotowych Puławy, kopalni węgla Bogdanka i PZL Świdnik. Była też grupa Solidarności Rolników Indywidualnych oraz członkowie Klubu Gazety Polskiej.

Uczestnicy manifestacji nieśli związkowe flagi i transparenty m.in. z napisem: "Nam zabieracie, sobie dokładacie". Wyły syreny; rozlegały się gwizdy i trąbki. Protestujący krzyczeli: "Stop biedzie - chcemy godnie żyć!", "Polityka wasza, bieda nasza!", "Przyłącz się do nas!".

Związkowcy przekazali na ręce dyrektora generalnego urzędu wojewódzkiego Jarosława Szymczyka petycję do premiera. Domagają się w niej od rządu czasowego obniżenia akcyzy na paliwa, skierowania dodatkowych pieniędzy na walkę z bezrobociem, podwyższenia progu wysokości dochodu upoważniającego do ubiegania się o świadczenia z pomocy społecznej oraz wzrostu tych świadczeń.

OLSZTYN

Pięciuset związkowców z regionu warmińsko-mazurskiego i elbląskiego Solidarności uczestniczyło w manifestacji w Olsztynie. W proteście uczestniczyli związkowcy reprezentujący komisje NSZZ "S" ze wszystkich powiatowych miast województwa oraz przedstawiciele zarządów regionów elbląskiego i warmińsko-mazurskiego związku. Protestujący zebrali się po godz. 13 przed ratuszem, gdzie odbył się wiec. Stamtąd przeszli al. Piłsudskiego przed urząd wojewódzki. Manifestacja miała spokojny przebieg, ruch w centrum Olsztyna został wstrzymany na blisko trzy godziny.

Uczestnicy protestu trzymali flagi i proporce z symbolem związku, używali trąbek, gwizdków i syren alarmowych. Na czele pochodu nieśli transparent z napisem "Arłukowicz do roboty! Wykluczeni czekają". Jak powiedziała autorka tego napisu Anna Niszczak z zarządu regionu "S", celem manifestacji było "wystąpienie w imieniu wykluczonych, czyli osób, które mało zarabiają, a potem mają niskie emerytury".

Do protestujących przed urzędem wojewódzkim wyszedł wicewojewoda warmińsko-mazurski Jan Maścianica. Podkreślił, że uprawnieniem związku jest wyrażanie poglądów i zabieganie o interesy pracowników, również poprzez manifestacje. Zadeklarował, że niezwłocznie przekaże rządowi petycje oraz zwoła nadzwyczajne posiedzenie wojewódzkiej komisji dialogu społecznego, czego również domagali się związkowcy.

"Rośnie PKB, więc płaca minimalna też powinna"

O powodach protestów mówił rano w TVN24 szef "Solidarności" Piotr Duda. - Chcemy, żeby płaca minimalna rosła do 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia - mówił Duda, argumentując, że taki wzrost jest możliwy, gdy gospodarka rośnie powyżej 3 proc. PKB rocznie. - Rośnie gospodarka, płaca minimalna powinna rosnąć - mówił szef "S". - To nie jest żadne rozdawnictwo - dodał.

Duda podkreślił jednak, że jeśli w następnych latach PKB będzie rosło wolniej, to i płaca minimalna powinna rosnąć wolniej.

Podczas protestów będą zbierane podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o podwyższeniu płacy minimalnej. "Solidarność" chce, by wynosiła ona ok. 1700 zł. Od 1 stycznia 2011 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 1386 zł.

jk/tr/mtom/bgr

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane