• rozwiń
    • WIG20 2110.11 +0.37%
    • WIG30 2415.33 +0.38%
    • WIG 56204.55 +0.30%
    • sWIG80 11590.84 -0.22%
    • mWIG40 3787.27 +0.23%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Prezesie, górnicy idą pod twój dom

Prezesie, górnicy idą pod twój dom
Foto: TVN24 Foto: W JSW nadal bez porozumienia

Przedstawiciele związków zawodowych z Jastrzębskiej Spółki Węglowej mają po południu pikietować domy prezesa spółki Jarosława Zagórowskiego i jego zastępcy Mariana Ślęzaka. Związkowcy sprzeciwiają się polityce zarządu firmy.

Narastający od kilku tygodni konflikt w JSW dotyczy m.in. tego, że od 11 maja pracodawcą dla górników ma być bezpośrednio spółka, a nie – jak dotąd – poszczególne kopalnie. Stare układy zbiorowe mają być docelowo zastąpione nowym, wspólnym.

Z powodu kryzysu kopalnie mają niebawem zaprzestać wydobycia węgla w piątki, co może odbić się na zarobkach górników. Na razie ogłoszono trzy dni robocze bez wydobycia.

Chcą odwołać wiceprezesa

Związkowcy chcą odwołania wiceprezesa Ślęzaka – szefa Biura Zatrudnienia Płac i Polityki Społecznej - bo choć pochodzi z wyboru załogi, to poparł zmiany organizacyjne i podpisuje się pod stanowiskiem całego zarządu.

We wtorkowym liście otwartym Ślęzak napisał m.in., że liczy się z odwołaniem. Zaapelował jednocześnie o rezygnację z ewentualnego strajku, który pogrążyłby spółkę i groziłby utratą miejsc pracy.

„Wbrew twierdzeniom przewodniczących związków zawodowych >>mój tyłek<< nie przyrósł do stołka zastępcy prezesa zarządu” – zapewnił wiceprezes. Jednocześnie przyrównał on związkowców do działaczy PZPR i oskarżył, że dbają głównie o własne interesy. Przypomniał też, że gdy rodziła się Solidarność, w jej statucie był zapis o jednokadencyjności przewodniczących związku, by odróżnić się od ówczesnej władzy.

Za kilka tygodni załoga ma głosować w sprawie odwołania wiceprezesa Ślęzaka ze stanowiska. Pełni on swoją funkcję od ośmiu lat.

Wbrew twierdzeniom przewodniczących związków zawodowych >>mój tyłek<< nie przyrósł do stołka zastępcy prezesa zarządu.

Marian Ślęzak

Związkowcy "jak PZPR"

„Panie przewodniczący, czy nie zauważa pan jak bardzo zbliżacie się do dawnych sekretarzy w komitetach zakładowych PZPR?” – zapytał wiceprezes szefa „S” w JSW, Sławomira Kozłowskiego. Ten w rozmowie z PAP uznał takie stwierdzenie za nadużycie i stanowczo się z nim nie zgodził. Wyraził przekonanie, że załoga w głosowaniu odwoła Ślęzaka ze stanowiska.

- Mogę tylko powiedzieć, że nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Wiceprezes szuka argumentów, które uchronią go przed odwołaniem – ocenił Kozłowski. Zapowiedział, że we wtorek po południu związkowcy pojawią się przed domami, w których mieszkają prezes i wiceprezes JSW, a w przyszłości będą po raz kolejny demonstrować w Jastrzębiu Zdroju i – być może – w Warszawie.

Ślęzak zarzucił natomiast związkowcom, że dbają głównie o własne interesy. "Czy warto dla obrony swoich nienależnych przywilejów jakie macie, popychać załogę do strajku, który doprowadzi JSW do ruiny a dużą ilość ludzi do utraty miejsc pracy? Czy naprawdę warto? Przecież kryzysu, którego skutki już odczuwamy, nie spowodowała rzekoma niegospodarność zarządu” – zapytał wiceprezes związkowców.

"Nowa rzeczywistość"

Zarząd JSW nie ukrywa, że proponowane zmiany organizacyjne spowodują zmniejszenie związkowych etatów o jedną trzecią (z 61 do 40), co przyniesie oszczędności rzędu 6 mln zł. Zastrzegają jednocześnie, że będzie to jeden z efektów zmian, a nie ich cel. Celem jest zwiększenie elastyczności zarządzania firmą, by mogła lepiej przetrwać kryzys, jakiego doświadcza.

„Miejcie odwagę powiedzieć członkom waszych związków, że na strajku tylko wy nie stracicie, bo broni was delikatnie mówiąc – ułomna ustawa o związkach zawodowych. Bo czy jest kryzys czy nie, czy jest strajk czy nie – tylko wam należą się pełne wypłaty” – wskazał wiceprezes JSW, zaznaczając, że zarząd spółki nie likwiduje związków zawodowych ani nie przeszkadza im działać. Oczekuje jednak, że „dostosują się do nowej rzeczywistości”.

Branża w kryzysie

W związku z kryzysem na rynku stali (hutnictwo jest głównym odbiorcą koksu) w pierwszym kwartale tego roku sprzedaż węgla z JSW spadła o 25 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2008 r., a przychody o 31 proc. Firma spodziewa się, że w tym roku produkcja może być mniejsza nawet o 3 mln ton, a przychody o 2 mld zł. Ceny węgla koksowego spadły o 40 proc. Strata wyniosła kilkadziesiąt milionów złotych.

JSW to największy w Europie producent węgla koksowego. Zatrudnia ponad 22 tys. osób w sześciu kopalniach, które w ubiegłym roku wydobyły 13,6 mln ton węgla. Według danych przed audytem, spółka miała 668,8 mln zł zysku netto przy 5,9 mld zł przychodów. W tym roku - z powodu kryzysu - zyski spółki stanęły pod znakiem zapytania.

bgr/sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane