• rozwiń

Prawdziwy "Wilk z Wall Street": czuję się strasznie, gdy myślę o tym, co robiłem

"Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać" Odtwórz: "Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać"
"Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać" "Źródło: TVN24 BiS"

- Czuję się strasznie, gdy myślę o tym, co robiłem. Codziennie staram się naprawić zło, które wyrządziłem - mówi Jordan Belfort, były makler i oszust finansowy, który stał się pierwowzorem dla postaci odgrywanej przez Leonardo DiCaprio w filmie "Wilk z Wall Street".

Jordan Belfort był założycielem i właścicielem firmy inwestycyjnej Stratton Oakmont, która działała na Wall Street w latach 90. Oszust zarobił miliony na finansowych malwersacjach. Był znany również z tego, że przez kilka lat szastał ogromnymi sumami na prawo i lewo, wydając je na luksusowe przedmioty, alkohol i prostytutki. Makler-hedonista był też uzależniony od narkotyków. Kiedy jego przekręty wyszły na jaw, trafił za kratki. Sąd skazał go na 22 miesiące więzienia za wyłudzenia i pranie brudnych pieniędzy.

Wyrok był tak niski, bo Belfort współpracował z policją i doprowadził do zatrzymania wielu swoich b. współpracowników.

Upadek oszusta

Po wyjściu na wolność Belfort postanowił zmienić swoje życie. Zajął się szkoleniami motywacyjnymi dla sprzedawców i napisał książki o swoich "wyczynach" na Wall Street.

Teraz - za sprawą filmu Martina Scorsese, który jest nominowany do Oscara w kategorii "najlepszy film" -  znów zrobiło się o nim głośno.

Wywiad z Belfortem przeprowadzili dziennikarze CNN. Przyznał w nim, że jego działania doprowadziły go do życiowego upadku.

- Najgorszy moment, gdy upadłem, to nie była chwila aresztowania. Wtedy - mówiąc szczerze, poczułem ulgę. Wiedziałem, że sprawa potrwa całe lata, że moje życie się zmieni. Poczułem, że upadłem, gdy dotarła do mnie myśl, że mogę stracić moje dzieci. Że nie będę ich widywał, że będę musiał wyprowadzić się z domu - to była chwila najgorszego upadku - mówił Belfort.

"Wilk z Wall Street" przyznał, że przez wiele lat żył z poczuciem wstydu, ale teraz jest odmienionym człowiekiem.

- Czuję się strasznie, gdy myślę o tym, co robiłem. Wstydziłem się. Ale teraz już nie. Nie będę żył z poczuciem wstydu, bo to toksyczna emocja. Żyję w skrusze i żalu, a to oznacza, że żyję aktywnie, żeby zadośćuczynić to, co robiłem. Wszyscy popełniają błędy. Ja popełniłem naprawdę duże, ale zrobiłem też trochę dobrego. Codziennie staram się naprawić zło, które wyrządziłem - twierdzi Belfort.

Apel o bojkot

Gdy film wchodził na ekrany amerykańskich kin, córka jednego z oszustów giełdowych z Wall Street współpracującego z Belfortem nawoływała do bojkotu obrazu. Przekonywała, że finansowy oszust, narkoman i alkoholik nie powinien być pozytywnym bohaterem filmu.

"Uważacie, że jego ofiary, których obecnie nie stać na wykupienie recept na leki czy wysłanie dzieci na studia, będą chciały zobaczyć ten film? Myślicie, że możemy zapomnieć jego krzywdy, które jego ofiary odczuwają do dziś?" - pytała twórców filmu córka negatywnego bohatera wydarzeń z Wall Street.

Ogromne zyski

Apel o bojkot nie przyniósł zamierzonych skutków. A wręcz przeciwnie - sprawił, że zainteresowanie wzrosło. Według danych Box Office'ów obraz zarobił już blisko 130 mln dolarów na całym świecie. Zdobył też pięć nominacji do Oscarów, a odgrywający główną rolę Leonardo DiCaprio został już nagrodzony Złotym Globem.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane