• rozwiń
    • WIG20 2233.87 +0.35%
    • WIG30 2531.47 +0.32%
    • WIG 58751.67 +0.22%
    • sWIG80 11571.42 -0.14%
    • mWIG40 3746.86 -0.06%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-15 17:15

Dostosuj

Polska walka z wiatrakami

Polska walka z wiatrakami
Foto: sxc.hu Foto: Polacy nie chcą wiatraków

Coraz więcej osób protestuje przeciwko elektrowniom wiatrowym. Przeciwnicy farm wystosowali w tym miesiącu apel do posłów i premiera. Żądają wprowadzenia jasnych przepisów o lokalizacji siłowni wiatrowych, a zwłaszcza zwiększenia ich minimalnej odległości od zabudowań mieszkańców - pisze "Rzeczpospolita".

Pomysłodawcą apelu do parlamentarzystów jest posłanka PiS Anna Zalewska, która aktywnie walczyła przeciwko wznoszeniu wiatraków w Kotlinie Kłodzkiej. – Budowa farm wiatrowych odbywa się na granicy prawa z wykorzystaniem niewiedzy mieszkańców. Firmy stawiają je wszędzie, nawet tam, gdzie nie ma odpowiednich warunków wietrznych – przekonuje w rozmowie z "Rz" posłanka Zalewska.

Jesteśmy gotowi na merytoryczną dyskusję o energii wiatrowej, protesty szkodzą inwestycjom

Na Mazowszu, w gminie Góra Kalwaria, od kilku miesięcy trwa spór mieszkańców z niemieckim Prokonem, który chce tam stworzyć farmę składającej się z 10–12 wiatraków. Pod protestem przeciwko inwestycji podpisało się pół tysiąca mieszkańców z okolicznych wsi.

Mieszkańcy obawiają się hałasu i spadku wartości swoich nieruchomości. Zgodnie z obecnym prawem wiatraki powinny być oddalone o minimum 500 m od zabudowań mieszkalnych. – Naszym zdaniem odległość ta musi wynosić ponad 1,5 km – przekonuje Zalewska.

Podwójny zarobek

Aktywność przeciwników farm zaniepokoiła Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej - pisze "Rz". Wraz z innymi organizacjami, które popierają odnawialne źródła energii, PSEW zamierza wysłać list do przewodniczącej PiS Grażyny Gęsickiej. – Jesteśmy gotowi na merytoryczną dyskusję o energii wiatrowej, protesty szkodzą inwestycjom – przekonuje w "Rz" Janusz Gajowiecki, specjalista PSEW.

Inwestorzy chcą masowo budować w Polsce elektrownie wiatrowe, ponieważ dostają wysokie wynagrodzenie za produkcję zielonej energii. Zarabiają podwójnie: na sprzedaży energii oraz na tzw. zielonych certyfikatach. Koncerny energetyczne muszą się wywiązać z obowiązku sprzedaży zielonej energii i kupują świadectwa jej pochodzenia. A ponieważ obowiązek co roku rośnie, to taka energia ma zapewniony coraz większy zbyt - pisze gazeta.

bgr//kwj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane