• rozwiń

"Polska" podkradała z PAP?

"Polska" podkradała z PAP?
Foto: TVN24 Foto: Wydawca "Polski" podany do sądu

- Polskapresse, wydawca m.in. dziennika "Polska", regularnie pobiera treści Polskiej Agencji Prasowej nie mając jednocześnie na nie licencji - twierdzi PAP i składa do sądu wniosek o odszkodowanie za "naruszenia praw własności intelektualnej". - Nie kopiujemy bezprawnie depesz, PAP chce zmonopolizować rynek - broni się Polskapresse.

Polska Agencja Prasowa złożyła wniosek przeciwko Polskapresse w piątek. Oskarżyła w nim prasowego wydawcę, że mimo, iż wygasła mu licencja na agencyjne depesze, to wciąż z nich korzysta. W poniedziałek zarząd Polskapresse wydał oświadczenie, w którym czytamy: "Zarząd Polskapresse oświadcza, że nie dopuścił się wobec Polskiej Agencji Prasowej żadnych tego typu aktów. Publicznie rozpowszechnianie zarzuty wobec Polskapresse traktujemy jako próbę zmonopolizowania przez PAP relacjonowania, dostarczania i obiegu ogólnodostępnych informacji, których PAP nie jest (i nie może być) „właścicielem”."

Skąd się bierze informacja?

PAP zarzucając nam „kradzież” rozpowszechnionych przez nią informacji zapomina, że zbieżność publikowanych wiadomości może wynikać z zaczerpywania ich z innych źródeł ogólnie dostępnych, własnych ustaleń naszych dziennikarzy oraz z publicznie wygłoszonych wypowiedzi osób cytowanych w naszych publikacjach

polskapresse o pap

Polskapresse w swoim oświadczeniu podkreśla także, że jej dziennikarze mają świadomość, co wynika ze świadomego bądź nieświadomego nieuprawnionego korzystania z informacji i że nikt z PAP po tym, jak wydawcy wygasła licencja, nie zgłaszał żadnych zarzutów tego typu. - Spotkaliśmy się natomiast z działaniami próbującymi wymusić na Polskapresse, by za wszelką cenę przedłużyć umowę z PAP na podobnych do poprzednich warunków, co w świetle wymienionych wcześniej okoliczności, byłoby oczywistym działaniem na niekorzyść Polskapresse - czytamy w dalszej części komunikatu.

- Chcemy również podkreślić, że PAP zarzucając nam „kradzież” rozpowszechnionych przez nią informacji zapomina, że zbieżność publikowanych wiadomości może wynikać z zaczerpywania ich z innych źródeł ogólnie dostępnych, własnych ustaleń naszych dziennikarzy oraz z publicznie wygłoszonych wypowiedzi osób cytowanych w naszych publikacjach. Polska Agencja Prasowa kwestionuje nawet pojawiające się w naszych publikacjach pojedyncze zbitki dwóch trzech słów, czy też wskazuje na podobieństwo krótkich zdań. Nie można jednak zapominać, że sposób pisania tak krótkich, kilkuzdaniowych tekstów, jest dość podobny we wszystkich gazetach i podobieństwa, czy nawet zbieżności między różnymi publikacjami na ten sam temat są na tym polu czymś naturalnym - broni się wydawca.

Czyhając na słowo

Mamy świadomość luk w prawie, ale czym innym jest prawo do cytowania, a czym innym stałe korzystanie z naszych materiałów. A my ponosimy gigantyczne koszty ich wytworzenia

harasim o polskapresse

PAP widzi to jednak inaczej.
- Mamy świadomość luk w prawie, ale czym innym jest prawo do cytowania, a czym innym stałe korzystanie z naszych materiałów. A my ponosimy gigantyczne koszty ich wytworzenia - mówi "Rzeczpospolitej" Mirosław Harasim, p.o. redaktora naczelnego PAP Media.

Jakiego odszkodowanie będzie żądał PAP? Tego nie wiadomo. Będzie to jednak precedensowy proces. Od kiedy z serwisów PAP, w ramach cięć kosztów, zrezygnowali niektórzy wydawcy od prasy, przez radio, po internet, PAP dokładnie śledzi treści pojawiające się w mediach sprawdzając, czy aby nie są oparte one o jej depesze.

mkg ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane