• rozwiń
    • WIG20 2217.84 +0.77%
    • WIG30 2520.23 +0.73%
    • WIG 58525.39 +0.65%
    • sWIG80 11595.92 +0.05%
    • mWIG40 3820.72 +0.58%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Polska piłka będzie warta krocie?

Nawet 5 miliardów złotych może być warta polska piłka nożna za 7 lat. Na razie jednak żaden klub Orange Ekstraklasy nie przynosi zysków - wszystkie drużyny ratują pieniądze otrzymywane od sponsorów. Finansową stronę polskiej piłki sumuje "Rzeczpospolita".

- Wartość polskiego rynku piłki nożnej do 2012-2015 roku powinna wzrosnąć 5-10 razy - wylicza Wojciech Kostrzewa, prezes Grupy ITI, do której należy Legia Warszawa. Klub jest zadłużony u swojej spółki-matki na 75 mln złotych. Mimo to Kostrzewa zapowiada, że grupa nadal chce finansować Legię.

- Dokładamy do klubu przez cztery lata i będziemy dokładać przez kolejne cztery, ale jeśli spełnią się nasze prognozy dotyczące rynku piłkarskiego w Polsce, okaże się, że była to dobra inwestycja - ocenia prezes ITI.

Wartość polskiego rynku piłki nożnej do 2012-2015 roku powinna wzrosnąć 5-10 razy

Wojciech Kostrzewa, prezes Grupy ITI

Reklamodawcy już zarabiają

Zarobek to jeszcze pieśń przyszłości. Obecnie polskie kluby z dużym trudem co roku walczą o domknięcie swych budżetów. - Gdyby nie główny sponsor, Korona Kielce nie miałaby szans na funkcjonowanie w ekstraklasie - przyznaje Maciej Topolski, rzecznik firmy Kolporter - współwłaściciela kieleckiego klubu.

Zaznacza przy tym, że nawet, jeśli perspektywa zysku ma się pojawić, to nie w najbliższym czasie.

"Rzeczpospolita" podlicza, że przeciętny budżet klubu grającego

Gdyby nie główny sponsor, Korona Kielce nie miałaby szans na funkcjonowanie w ekstraklasie

Maciej Topolski, rzecznik Kolportera

w Orange Ekstraklasie to 19 mln zł. Najwięcej ma Legia: 45 mln zł. Dziesięć razy mniejszymi środkami dysponuje zaś Polonia Bytom, najbiedniejszy klub polskiej ligi.

Pieniądze pochodzą od Canal+, który ma wyłączne prawo do transmisji ligowych spotkań. Swoje kluby w niewielkim stopniu wspierają kibice - kupując bilety. Niektóre kluby dorabiają na sprzedaży pamiątek, inne ratują się, sprzedając piłkarzy.

Resztę dają reklamodawcy. I jak na razie zarabiają tylko oni.

Kibice kluczem do zysku

Jak wyliczyła firma Pentagon Research, tylko w marcu marki reklamodawców przy okazji transmisji i skrótów telewizyjnych pojawiły się na antenach 33 tysiące razy. Wykupienie czasu reklamowego dającego taki efekt kosztowałoby 47 mln złotych. - Na pewno jest to znacznie tańsze od spotów reklamowych - ocenił Topolski.

Jednak "przemysł piłkarski" działa jak system naczyń połączonych. A kluczem do niego są kibice: i ci przychodzący na stadion, i ci siedzący w domu. Wykupujące reklamy na banerach czy koszulkach firmy zapłacą tym więcej, im więcej będzie widzów, zarówno na trybunach, jak i przed telewizorami.

Podobnie z telewizjami transmitującymi spotkania. Canal+ przez najbliższe trzy lata zapłaci klubom po 115-120 mln zł rocznie. To ponad dwa razy więcej, niż w kończącym się sezonie, przypomina "Rzeczpospolita". - Aby w piłce pojawiły się zyski, musi nastąpić rewolucja. Od oczyszczenia atmosfery związanej z aferą korupcyjną po zmianę zachowań kibiców i przyciągnięcie znacznie większej ich ilości na mecze - uważa Topolski.

Wzorem mogą być duże kluby angielskie, które często w połowie są finansowane z zakupionych przez kibiców biletów.

prm/sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane