• rozwiń

Polowanie na pracę

Polowanie na pracę
Foto: sxc.hu Foto: Jak się dzisiaj szuka pracy?

6 lat temu w centrum Gdańska zawisł ogromny billboard, na którym młody doktorant zamieścił ogłoszenie o poszukiwaniu pracy. Ale to, co kiedyś wydawało się rewolucyjne, dziś może być niewystarczające. Poszukujący pracy dobrze wiedzą, że zwyczajne CV to za mało. W cenie jest kreatywność i wiedza, że zanim podbije się serca pracodawców, warto najpierw podbić internet.

6 dolarów, wyszukiwarka Google i niezły pomysł – tyle wystarczyło Alecowi Brownstainowi, żeby o tym, jak dostał wymarzoną pracę w jednej z najlepszych agencji reklamowych, rozpisywały się gazety na całym świecie. Jak to zrobił? Wyświetlił swojemu przyszłemu szefowi swoje CV w wyszukiwarce Google. "Szukanie swojego imienia i nazwiska w sieci jest fajne. Zatrudnienie mnie jest jeszcze fajniejsze" - brzmiał początek "aplikacji".

Oszukał Google, dostał robotę

Do zrealizowania swojego celu ten 29-latek wykorzystał dość powszechną prawdę - a mianowicie fakt, że każdy z nas od czasu do czasu wpisuje w okienko wyszukiwarki swoje własne imię i nazwisko. Skoro „googlujemy” siebie, dlaczego mieliby tego nie robić szefowie najlepszych agencji reklamowych? I dlaczego mieliby nie trafić na specjalnie skierowaną do nich propozycję zatrudnienia młodego copywritera?

Brownstain wykupił więc w Google reklamy z 5 nazwiskami dyrektorów największych agencji i zamieścił w nim swoje „ogłoszenie”. Tym sposobem na rozmowę zaprosiło go 4 szefów. – Nasz kolega zadzwonił do mnie i zapytał, kiedy ostatnio wpisałem się w Google – wspomina w wywiadzie w „Globe and Mail” jeden nich. - Powiedziałem, że dosyć dawno, a on na to, że powinienem to zrobić, bo ktoś chyba próbuje się ze mną skontaktować.” Potem poszło jak z płatka, bo firma Y&R uznała pomysł za genialny w swej prostocie. Efekt jest taki, że Brownstain od kilku tygodni pracuje na jej pokładzie.

Polowanie wymaga ofiar

- Internet sprawił, że poszukujemy pracy lub pokazujemy się potencjalnemu pracodawcy bez wychodzenia z domu. – mówi Natalia Górska, specjalista ds. marketingu i PR z firmy Advisory Group TEST Human Resources.

- Sieć tak naprawdę umożliwia demokratyzację rynku poszukiwań pracy. Kiedyś ten proces był bardziej hermetyczny, o bardziej ustalonych regułach, dzisiaj może przebiegać szybciej, ciekawiej i bardziej transparentnie - dodaje Jacek Gadzinowski, ekspert komunikacji zintegrowanej i bloger.

I tłumaczy, że nowe media umożliwiają zarówno pracodawcom szybkie dotarcie ze swoim komunikatem do bardzo określonej grupy odbiorców, jak i kandydatom stworzenie doskonale skierowanego CV. To polowanie w internecie odbywa się więc zarówno wśród kandydatów jak i pracodawców, ale obie strony nim dosięgną ofiary, coraz częściej w tym pościgu stawiają na nietuzinkowe działania. Jak pomysłowy copywriter od reklam w Google.

Hitler w poszukiwaniu pracownika

Sieć tak naprawdę umożliwia demokratyzację w poszukiwaniu pracy. Kiedyś ten proces był bardziej hermetyczny, o bardziej ustalonych regułach, dzisiaj może przebiegać szybciej, ciekawiej i bardziej transparentnie

Gadzinowski o CV

Jak robią to pracodawcy? - Nie dziwi nas mail lub telefon od osób rekrutujących, które często sięgają po informacje zamieszczane w portalach skupionych wokół budowania kariery takich jak takich Goldenline czy Linkedin - mówi Natalia Górska. Ale niektórzy dziś idą jeszcze dalej i czerpią nawet z tego, co zazwyczaj dla zabawy wrzucamy na YouTube.

To właśnie w taki sposób polska agencja kreatywna Heureka złowiła Filipa Szcześniaka. Nie musiał dobijać się do drzwi pracodawcy, wystarczyło, że jego twórczość biła rekordy popularności wśród miliona polskich internautów.

Kojarzycie historię o tym, jak Hitler po opłakaniu pożaru warszawskiego klubu Jadłodajnia, poszukiwał elektro w całej stolicy? W takim razie wy też daliście się złapać na talent tego młodego studenta kulturoznawstwa, któremu dwa wirusowe filmiki otworzyły drogę do pracy w agencji kreatywnej.

- On tego nie planował – mówi o tym przypadku Gadzinowski – Tego młodego człowieka zatrudniono, bo dostrzeżono jego talent w posługiwaniu się słowem, tworzeniu fraz i sloganów, które załapały w języku codziennym, a to w branży reklamowej jest bezcenne.

Ale w dystrybucji tego talentu niewątpliwie pomogła sama sieć i internauci, dla których w naturalny sposób twórczość Szcześniaka stała się zjawiskiem godnym rozpropagowania. Kiedy  „melanż ostateczny”, „modernizacja stylówy” i „notyfikacje z Facebooka” - czyli wymyślone przez niego slogany – zafascynowały tłumy, przyszłym szefom jego umiejętności zostały podane jak na tacy. - Takich kreatywnych ludzi jest mało, wiec warto jako pracodawca śledzić na bieżąco, czy takie perełki się zdarzają – komentuje Gadzinowski.

Źródła kreatywności i „wizualne wodotryski”

- Niestety coraz częściej w popularnych serwisach dotyczących pracy odnaleźć można informacje dotyczące istotnej roli „wizualnych wodotrysków” w CV. Osoby poszukujące posady, ufając tego typu informacjom coraz częściej zatem zaczynają przedkładać aspekt wizualny CV nad merytorykę i zdrowy rozsądek.

CV

Kreatywność - kariera tego hasła na rynku pracy wybuchła ze zdwojoną siłą wraz z nadejściem kryzysu. Nie wszyscy mają takiego farta, jak Szcześniak. Takie przykłady działają jednak na wyobraźnię, dlatego cała rzesza kandydatów kieruje się wiarą, że zwykłe CV to dziś już za mało. W wielu serwisach rekrutacyjnych można znaleźć porady, jak oczarować przyszłego pracodawcę. Na jednym z blogów takiego portalu zorganizowano nawet konkurs na najbardziej nietypowe i kreatywne CV. Gdyby konkurencja odbywała się na żywo pracodawcy zostaliby zasypani zgłoszeniami w postaci puzzli, listów gończych, komiksów czy prezentacji wideo.

- Faktem jest, że żyjemy w czasach komunikacji wizualnej, nie powinno zatem dziwić, że kandydaci dostosowują swoje dokumenty aplikacyjne do panującej kultury obrazkowej – podsumowuje ten trend Ireneusz Bilski, starszy konsultant z Advisory Group TEST Human Resources.

Jednocześnie ostrzega: - Niestety coraz częściej w popularnych serwisach dotyczących pracy odnaleźć można informacje dotyczące istotnej roli „wizualnych wodotrysków” w CV - ocenia. - Osoby poszukujące posady, ufając tego typu informacjom coraz częściej zatem zaczynają przedkładać aspekt wizualny CV nad merytorykę i zdrowy rozsądek. Do dziś pamiętam artykuł w jednej z popularnych gazet promujący przesyłanie CV w formie mind-mapy (mapy myśli – przyp.red.). Powiem szczerze – większej bzdury nie pamiętam.

Branża branży nierówna

Dlaczego więc łapiemy się na takie porady? W dużej mierze winę ponosi to, jak brzmią dziś ogłoszenia o pracę: - Kreatywność to jedna z najpopularniejszych cech występujących w wymaganiach stawianych kandydatom – mówi Natalia Górska - Twórczość i pomysłowość często przyciąga, wyróżnia, zapada w pamięć i wielokrotnie staje się kluczem do sukcesu.

I zaznacza, że pracodawca pracodawcy nierówny, dlatego nie można uogólniać i jednoznacznie stwierdzić czy kreatywne działania wystarczą, aby przekonać do siebie. - Wiele zależy od specyfiki branży, stanowiska. Przekona zapewne wtedy, gdy kreatywność stawiana jest ponad doświadczenie lub jest jego potwierdzeniem. Innych może nawet zniechęcić – dodaje.

Od filmiku do posady

Doskonale zdawał sobie z tego sprawę Marcin Sikorski, które na nietypowe CV postawił jeszcze długo przed jego masową popularnością. Dwa lata temu przygotował trzyminutowy filmik, w którym prezentował swoje dotychczasowe osiągnięcia i wysłał do wybranej agencji kreatywnej, choć ta wcale nie prowadziła wtedy rekrutacji.

- Ten pomysł wynikał z charakteru branży w jakiej działałem, czyli działki PR-u, marketingu i reklamy. Z jednej strony to branża, w której bardzo istotną sprawą jest kreatywność, chciałem więc pokazać się z jak najlepszej strony od samego początku. Po drugie - wiedziałem, że aplikuję do jednej z topowych firm na rynku, spodziewałem się więc, że jeśli się nie wyróżnię, to zginę w zalewie innych aplikacji. – mówi.

- Nie chodzi o to, że skoro Facebook jest powszechny to nie da się go nieszablonowo wykorzystać. Chodzi o to, żeby jeśli już wykorzystywać zwykłe rzeczy - to w niezwykły sposób.

CV praca

Bądźcie zdecydowani na to z kim i gdzie chcecie pracować i nie bójcie się w interesujący sposób skontaktować się z tymi ludźmi. Pamiętajcie, że oni nie mogą was za to zwolnić, bo jeszcze dla nich nie pracujecie.

CV kreatywne sposoby

Pomysł widocznie się spodobał, bo dzień czy dwa później został zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną, która zakończyła się przyjęciem go do pracy. - Wszystko zależy jednak od branży i od tego jakie podejście do takich kreatywnych akcji ma osoba rekrutująca bądź sama firma – podsumowuje.

Śmierć CV?

Czy niezwykłe sposoby i niezwykłe aplikacje to krok w kierunku śmierci tradycyjnego CV? Natalia Górska ostrożnie podchodzi do tego poglądu: - Nie, gdyż klasyczne CV jest ciągle w większości przypadków najbardziej klarowne, czytelne oraz zawiera informacje, które są kluczowe do wstępnej preselekcji kandydatów – ocenia.

Poszukujący pracy internauci wiedzą jednak swoje. Któż bowiem oprze się takiej radzie człowieka, który wymarzoną pracę dostał dzięki Google: - Bądźcie skoncentrowani i zdecydowani na to z kim i gdzie chcecie pracować. Nie bójcie się w interesujący sposób skontaktować się z tymi ludźmi. Pamiętajcie, że oni nie mogą was za to zwolnić, bo jeszcze dla nich nie pracujecie.

Monika Borycka//mat/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane