• rozwiń
    • WIG20 2207.25 -1.02%
    • WIG30 2509.43 -0.87%
    • WIG 58447.30 -0.69%
    • sWIG80 11609.77 +0.04%
    • mWIG40 3809.56 +0.31%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Piechociński ostro o polskich firmach. Bo jabłka, które dotarły do Singapuru i Indii były zepsute

Piechociński ostro o polskich firmach. Bo jabłka, które dotarły do Singapuru i Indii były zepsute
Foto: shutterstock.com Foto: W środę do Singapuru wyruszył drogą morską drugi transport polskich jabłek

Partie polskich jabłek wyeksportowanych do Singapuru oraz Indii dotarły na miejsce zepsute - poinformował w czwartek wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk. - Nie rozumiemy, że na rynkach liderów trzeba mieć światową jakość. Zupełnie inną niż na rynku rosyjskim i wyższą nawet od tej na rynku niemieckim - podkreślił wicepremier Janusz Piechociński.

Wiceszef resortu rolnictwa o problemach z polskimi jabłkami mówił na XII Kongresie Eksporterów Polskich. W rozmowie z PAP powiedział, że jabłka, które dotarły do Singapuru 17 listopada, nie spełniają wymagań odbiorcy. Wyjaśnił, że prawdopodobnie zostały źle zabezpieczone na czas transportu morskiego i na miejsce dotarły zepsute.

Inne przypadki

Nalewajk przyznał, że to nie jedyny tego typu przypadek. - Byłem w Indiach u największego hurtownika, gdzie też poszły nasze jabłka i jak te jabłka doszły, to się okazało, że nie nadawały się do niczego - powiedział na kongresie eksporterów.

Nalewajk mówił o porozumieniu z Japonią, które Polska zawarła kilka tygodni temu, w sprawie wymagań i certyfikatów niezbędnych dla eksportu polskiej wołowiny. Powiedział, że duża partia wołowiny, która ostatnio trafiła do Japonii, nie miała wymaganych dokumentów, które eksporter powinien uzyskać jeszcze w Polsce. Dlatego zdaniem wiceministra polska wołowina w Japonii może zostać "zablokowana".

W rozmowie z PAP Nalewajk zapewnił, że wymagania wynikające z ustaleń z Japończykami dotyczące eksportu zostały przedstawione polskim producentom. - Mięso powinno mieć notyfikację naszego lekarza powiatowego weterynarii, a firma - nie powiem jaka - wywiozła po prostu ileś tam kontenerów, które zostały przez stronę japońską zablokowane i stoją - powiedział PAP Nalewajk. Dodał, że lekarz powiatowy, który powinien takie dokumenty wystawić, został w czwartek zawieszony.

- Sami robimy sobie kuku, efekt (z wołowiną - red.) jest na minus. Jabłka też nie były odpowiedniej jakości, pewnie były podgnite, to jest kwestia transportu, kontenerów, właściwego chłodzenia - powiedział Nalewajk. - Są określone warunki, które eksporter musi zachować, bo każdy kraj ma swoje wymagania - dodał.

Drugi transport

W środę do Singapuru wyruszył drogą morską drugi transport polskich jabłek - o czym informował dziennikarzy wicepremier, szef resortu gospodarki Janusz Piechociński. Nalewajk na pytanie czy ten drugi transport jabłek wysłany do Singapuru został już właściwie zabezpieczony, odpowiedział: "Nie wiem, nie można sprawdzić kontenera w drodze".

- Otworzyliśmy ten bardzo bogaty, pięciomilionowy rynek zbytu, mamy więc pierwsze doświadczenia, ale są one dobre i złe. Przy pierwszej próbce naszego towaru okazało się, że nie rozumiemy, że na rynkach liderów trzeba mieć światową jakość. Zupełnie inną niż na rynku rosyjskim i wyższą nawet od tej na rynku niemieckim - powiedział Piechociński.

- Wchodzenie na rynki kosztuje pieniądze i czas. Jeśli w pierwszych próbkach nie ma powszechnej mobilizacji co do dopełnienia jakości i estetyki, to nawet jak dopłynie w tym kontenerze jabłko sprawdzone, to zmierzy się z najlepszym jabłkiem chińskim, australijskim czy argentyńskim - podkreślił.

Wymagania konieczne

Zdaniem Tadeusza Nalewajka jeden eksporter niespełniający wymagań dostaw do innego państwa psuje interes Polski. - Ja producenta nie ukarzę, może nas natomiast ukarać rząd japoński i zakazać nam transportu wołowiny - przyznał. Problem widzi także Piechociński, który zaapelował "do grup producenckich, eksporterów, dostawców": "Trzymajmy formę".

17 listopada, gdy polskie jabłka dotarły do Singapuru, ambasador RP w Singapurze Zenon Kosiniak-Kamysz podkreślał, że "to niewątpliwy sukces". - Singapur importuje ponad 90 proc. żywności i zainteresowany jest dywersyfikacją źródeł dostaw, a polskie jabłka mogą konkurować na lokalnym rynku i ceną, i jakością - zaznaczył.

MSZ informował, że zainicjowanie eksportu jabłek do Singapuru jest efektem poszukiwania nowych rynków zbytu przez polskich producentów i eksporterów po wprowadzeniu rosyjskiego embarga na import polskiej żywności.

Od 1 sierpnia 2014 r. zostało zniesione embargo na eksport polskiej wołowiny do Japonii. Nałożono je w 2001 r., gdy w Europie wykryto przypadki BSE, czyli choroby szalonych krów. Zdaniem MSZ Polska znalazła się w nielicznym gronie państw, które uzyskały w Japonii zgodę na eksport wołowiny. Oprócz nas była to jeszcze Francja, Holandia i Irlandia.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane