• rozwiń
    • WIG20 2335.86 -0.28%
    • WIG30 2669.69 -0.35%
    • WIG 60750.64 -0.29%
    • sWIG80 11965.06 +0.04%
    • mWIG40 4031.58 -0.49%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Nocne ministrów rozmowy o bankach

Foto: Reuters TV Foto: Szefowie finansów UE o bankach

Po 16 godzinach zakończyły się w czwartek nad ranem w Brukseli rozmowy unijnych ministrów finansów o tym, jak ustalać wymogi kapitałowe dla banków, by wytrzymały ewentualny kryzys i kolejkę klientów po depozyty. Porozumienia nie osiągnięto, ale rozmowy mają być wznowione 15 maja.

- Osiągnęliśmy ogromne postępy. Pozostały nam jeszcze do uzgodnienia kwestie techniczne - poinformowała szefowa duńskiego resortu finansów Margrethe Vestager.

W rozmowach chodzi o nowe wymogi, dotyczące jakości i ilości kapitałów banków, które wynikają z postkryzysowego porozumienia przywódców G-20 zwanego Bazyleą III. W UE ma je wdrożyć dyrektywa o wymogach kapitałowych CRD IV. Wielka Brytania chce, by kraje UE miały jak największą swobodę w ustalaniu tzw. buforów bezpieczeństwa powyżej wymaganego przez Bazyleę III 3 proc. (maksymalnie do 5 proc.).

Osiągnęliśmy ogromne postępy. Pozostały nam jeszcze do uzgodnienia kwestie techniczne

Margrethe Vestager, szefowa duńskiego resortu finansów

Komisja Europejska chce skoordynowanego podejścia, z udziałem instytucji unijnych w decyzjach o podnoszeniu obowiązkowych współczynników kapitałowych dla banków uważając, że autonomia krajów rozbija wewnętrzny rynek.

- Jeśli każdy kraj miałby robić, co zechce, jaki jest sens wspólnej regulacji? - pytał podczas środowo-czwartkowego spotkania ministrów finansów komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier. Komisarz podkreślił podczas nocnych rozmów, że "z instytucjonalnego punktu widzenia" nie może zgodzić się na projekt kompromisu przedstawiony przez duńską prezydencję.

Dalsze rozmowy dla szerszego poparcia

Nieusatysfakcjonowany był też brytyjski minister finansów George Osborne. "Jak mogę wyjść i ogłosić, że mamy kompromis, jeśli nie będą omówione nasze uwagi" - pytał zaznaczając, że Londyn to "największe centrum finansowe Europy". Do przegłosowania duńskiego kompromisu większością głosów namawiał niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. Ostatecznie ministrowie zdecydowali o kontynuowaniu rozmów, by osiągnąć szersze poparcie.

Zdecydowany sprzeciw wobec niektórych zapisów zgłaszał też polski minister finansów Jacek Rostowski. Polska uważa, że nie powinno określać się maksymalnego pułapu buforu bezpieczeństwa, bo - jak mówił Rostowski - "bezpieczny sektor bankowy to podstawa bezpiecznej gospodarki". Choć Polska - jak zaznaczył - mogłaby pójść na "ogromne" ustępstwo w tej sprawie - to "choćby była jedyna" nie zgodzi się na zapis uprawniający banki-córki do odrzucenia wyższego buforu kapitałowego przez kraj, w którym urzędują.

- To podatnicy kraju goszczącego (spółki zależne dużych banków tzw. banki-córki - red.) ponoszą odpowiedzialność za wszystkie banki (w tym kraju - red.) - przekonywał Rostowski.

Problematyczna, zwłaszcza dla krajów naszego regionu, może być też sytuacja, gdy banki-córki będą obowiązywać wyższe wymogi kapitałowe niż rodzime banki, bo może to obniżyć ich akcję kredytową w kraju "goszczącym". Taka sytuacja może mieć miejsce, zgodnie z obecnym proponowanym przez Duńczyków tekstem dyrektywy, bo regulator kraju głównej siedziby banku miałby prawo narzucić wyższe wymogi kapitałowe dla całej sieci jego banków-córek w UE.

To podatnicy kraju goszczącego (spółki zależne dużych banków tzw. banki-córki - red.) ponoszą odpowiedzialność za wszystkie banki (w tym kraju - red.).

Jacek Rostowski

70 proc. aktywów banków-córek

Jak wynika z opublikowanej przed środowym spotkaniem analizy KE, filie zachodnich banków dominują w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Aktywa banków-córek stanowią średnio ponad 70 proc. wszystkich aktywów bankowych w tych krajach: na Słowacji i Estonii ok. 95 proc., w Czechach blisko 90 proc., w Bułgarii i na Litwie ponad 83 proc, w Rumunii 76 proc., na Łotwie prawie 69 proc, w Polsce blisko 68 proc., a na Węgrzech - ponad 56 proc.

Niemal odwrotne proporcje panują w większości krajów "starej" UE: w Holandii aktywa filii zagranicznych banków to tylko 5,3 proc. wszystkich aktywów bankowych, w Szwecji - 6,9 proc., w Hiszpanii, Niemczech i Francji - po ok. 10 proc., we Włoszech - 13,4 proc., w Austrii, Niemczech, Grecji, Portugalii - po ok. 20 proc. Wśród krajów starej "15" odznacza się Luksemburg, gdzie także dominują filie banków, a nie rodzime instytucje (94 proc. wszystkich aktywów bankowych), a także Finlandia (ok. 67 proc.), Belgia (ok. 60 proc.) i Irlandia (blisko 50 proc.).

dp//gak/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane