• rozwiń

Nocna okupacja w "Budryku", poranna pikieta w JSW

Nocna okupacja w "Budryku", poranna pikieta w JSW
Foto: TVN24 Foto: Kilkuset górników okupowało całą noc budynek zarządu kopalni "Budryk"

Kilkuset górników okupowało całą noc budynek zarządu kopalni "Budryk". Rano rozpoczęła się pikieta przed zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To efekt trwających w tych firmach sporów na tle płacowym - górnicy domagają się podwyżek.

"Dosyć nieudaczników w JSW", "Dość desantu z Warszawy" - takie m.in. transparenty mieli ze sobą górnicy pikietujący siedzibę zarządu spółki w Jastrzębiu Zdroju. Do swoich racji starali się przekonać z osobna każdego z członków zarządu, przychodzących rano do pracy. - Idziemy do biura każdego z nich i staramy się trafić do nich ze swoimi argumentami, bo wiadomo, że decyzje podejmują później kolegialnie - powiedział Roman Brudziński z "S". Jeśli czwartek nie przyniesie żadnego przełomu w negocjacjach, związkowcy planują rozpoczęcie o północy bolesnej dla finansów firmy formy protestu - blokady wysyłki węgla z kopalń. Nie zamierzają natomiast wstrzymywać wydobycia węgla.

Spór dotyczy obecnie "dziesiętnych części procenta". Związkowcy domagali się wcześniej wzrostu płac w tym roku o 11 proc., potem zgodzili się na 9,5 proc. Zarząd spółki proponował maksymalnie 8,5 proc., ale - jak mówił szef "S" w JSW - teraz gotowy jest zaakceptować 9,1 proc. To jednak dla związkowców zbyt mało. 1 proc. wzrostu to w JSW koszt ok. 15 mln zł.

W "Budryku" głodówka
Żadne negocjacje nie toczyły się natomiast w strajkującej od poniedziałku samodzielnej kopalni "Budryk" w Ornontowicach, która ma być przyłączona do JSW. Protestujące związki zawodowe chcą zmiany warunków przyłączenia kopalni do JSW, aby górnicy z "Budryka" w perspektywie zarabiali tyle samo co pracownicy jastrzębskich kopalń. W środę po południu kilkuset strajkujących weszło do siedziby zarządu spółki. Całą noc okupowali korytarze, domagając się podjęcia rozmów z prezesem, który trwał jednak przy stanowisku, że nie podejmie rozmów, dopóki strajk nie zostanie przerwany. Każda doba strajku to ok. 2,5 mln zł utraconych przychodów. Górnicy uderzali hełmami w ściany, wznosili okrzyki. Kilkusetosobowy tłum utrudniał rano pracownikom administracji wejście do biur. Nad ranem podpisano jedynie protokół rozbieżności, co jednak związkowcy uznali za dobry krok w stronę rozpoczęcia merytorycznej dyskusji z zarządem. Potem ustalono jeszcze, że mediatorem w sporze będzie były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo Jerzy Markowski.

Fiasko w Kompanii Węglowej

Środowe rozmowy górniczych związków z zarządem Kompanii Węglowej w sprawie podwyżek zakończyły się fiaskiem. Na 7 stycznia związkowcy zapowiedzieli rozpoczęcie strajku generalnego we wszystkich kopalniach tej spółki. - Pole do kompromisu jest cały czas. Na rozmowy mamy jeszcze 16 dni, ale z tymi panami nie da się dogadać - powiedział Dominik Kolorz, szef górniczej "Solidarności". Jego zdaniem, w związku z tym, że istnieje realne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego państwa, bo elektrownie mają niskie zapasy, tym konfliktem powinien się zainteresować rząd - dodał. Innego zdania jest prezes Kompanii Węglowej. - Strona związkowa przedstawiła swoje żądania. Ich spełnienie spowodowałoby ujemny wynik finansowy firmy - mówił Grzegorz Pawłaszek.

mpj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane