• rozwiń

Niemcy tną jak brzytwą

Niemcy tną jak brzytwą
Foto: PAP Foto: W niedzielę i poniedziałek rząd Angeli Merkel będzie dyskutował o oszczędnościach

Grecja pogrążona w kryzysie, Hiszpania i portugalia na krawędzi bankructwa. Rynki finansowe boja się, że to samo czeka Włochy, a plotki mówią, że Francję straci najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej. A tymczasem Niemcy tną wydatki jak brzytwą.

Co to oznacza? Redukcję liczebności armii, dodatkowe opłaty drogowe i odłożenie odbudowy zamku w Berlinie. To tylko niektóre z nich. największa gospodarka Europu i państwo mające jeden z najniższych wskaźników zadłużenia w strefie euro w związku z trudną sytuacją finansów chce zaoszczędzić 10 mld euro rocznie do 2016 roku.

Decyzje na początku tygodnia

Planom konsolidacji budżetu poświęcone będzie zaplanowane na niedzielę i poniedziałek zamknięte posiedzenie rządu kanclerz Angeli Merkel w Mesebergu niedaleko Berlina.

Królem oszczędzania media okrzyknęły już ministra obrony Karla-Theodora zu Guttenberga, który w zeszłym tygodniu zasygnalizował drastyczne cięcia w wojsku. Jak podały w środę nieoficjalnie gazety "Hamburger Abendblatt" i "Stuttgarter Zeitung" rozważa on zmniejszenie liczebności Bundeswehry z 250 tysięcy do 150 tysięcy żołnierzy.

Według tych mediów, jedną z propozycji ministra obrony jest też zniesienie obowiązkowej służby wojskowej. Jak się szacuje, pozwoliłoby to zaoszczędzić 400 mln euro rocznie. Niedawno rząd postanowił skrócić obowiązkową służbę wojskową w Niemczech z dziewięciu do sześciu miesięcy.

Hohenzollernowie wciąż bez zamku

Kolejne kilkaset milionów euro może pozostać w kasie niemieckiego państwa dzięki odłożeniu na później odbudowy zburzonego w 1950 roku zamku Hohenzollernów w Berlinie.

Obecne plany zakładają, że prace rozpoczną się w lecie 2011 roku i potrwają do 2017 roku. Odbudowa zamku, który będzie nazywać się Forum Humboldtów, jest najważniejszym kulturalnym projektem architektonicznym niemieckiej stolicy po II wojnie światowej. Ma on kosztować w sumie 552 mln euro.

Dziennik "Rheinische Post" pisze z kolei, że pomysł na podreperowanie sytuacji niemieckich finansów ma też ministerstwo transportu, które rozważa wprowadzenie w przyszłości opłat drogowych od ciężarówek, także na drogach czteropasmowych. Krok ten przyniósłby budżetowi dodatkowe wpływy rzędu kilkuset milionów euro.

Szansa dla polskiej mrówki

W Berlinie rozważa się również podniesienie akcyzy od wyrobów tytoniowych oraz opodatkowanie biletów lotniczych - podał "Spiegel Online".

Niektórzy politycy domagają się natomiast przeglądu pochodzących jeszcze sprzed kryzysu planów wydatków związanych z oświatą oraz polityką ochrony środowiska; plany te zakładają m.in., że do 2015 roku wydatki na oświatę wzrosną z 6 proc. do 10 proc. PKB. Niechętna cięciom w wydatkach na kształcenie i badania jest jednak kanclerz Angela Merkel.

Tegoroczny budżet Niemiec zakłada rekordowe zadłużenie na poziomie 80,2 mld euro, co oznacza 1000 euro długu na jednego mieszkańca. Za pięć lat obowiązywać zacznie jednak zapisany w konstytucji "hamulec zadłużenia", zgodnie z którym zobowiązania finansowe netto zaciągane przez państwo nie mogą przekroczyć 0,35 proc. PKB.

ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane