• rozwiń
    • WIG20 2171.75 -0.91%
    • WIG30 2464.87 -1.07%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: 2019-09-20 17:15

Dostosuj

Temat: Reforma emerytalna - popracujemy do 67. roku życia

"Nie robimy tego dla popularności, ale z konieczności"

"Nie robimy tego dla popularności, ale z konieczności"
Foto: TVN24 Foto: Jacek Rostowski przekonuje do dłuższej pracy

- Nie robimy tego, bo jest problem z finansami publicznymi, ani dla popularności. Robimy to, ponieważ wierzymy, że to jest konieczne - mówił w TVN24 o planach podwyższenia i zrównania wieku emerytalnego minister finansów Jacek Rostowski. Po raz kolejny tłumaczył też, że w przyszłości problemem w Polsce nie będzie bezrobocie, a brak rąk do pracy.

Jacek Rostowski w "Faktach po Faktach" w TVN24 stwierdził, że zmiany w systemie emerytalnym nie "spowodują żadnego zasadniczego poprawienia się sytuacji finansów publicznych". - My bez tych zmian i tak zlikwidujemy nadmierny deficyt w tym roku, a w 2015 roku będzie on poniżej jednego proc. PKB - stwierdził.

Dopytywany, dlaczego rząd nie chce poddać tego do decyzji Polaków w referendum, powiedział: - Bo wtedy trzeba by przedstawić alternatywy, a to jest albo znaczące podwyższenie podatków, albo utrzymanie emerytur kobiet na niskim poziomie, albo znaczne zmniejszenia wydatków socjalnych państwa. I dodał: - Ja sobie takiego referendum nie wyobrażam.

Emeryci do pracy, bo innych nie będzie

Minister po raz kolejny próbował rozwiewać też obawy, że po podwyższeniu wieku emerytalnego będzie jeszcze większy problem z bezrobociem niż jest obecnie. Po raz kolejny podpierał się też długookresowymi prognozami demograficznymi. - Gdyby nie było tych zmian, to w 2040 roku, kiedy ma się zakończyć proces podnoszenia wieku emerytalnego dla kobiet, mielibyśmy pięć mln osób w wieku produkcyjnym mniej, niż obecnie. Po wprowadzeniu tych zmian w 2040 roku będzie ich i tak 2,5 mln mniej. Obawa, a, ze będzie mało miejsc pracy będzie błędna. Będzie problem raczej z brakiem rąk do pracy, niż z brakiem miejsc pracy - mówił Rostowski.

Obawa, a, ze będzie mało miejsc pracy będzie błędna. Będzie problem raczej z brakiem rąk do pracy, niż z brakiem miejsc pracy

Jacek Rostowski

Na pytanie, dlaczego więc rząd nie zajął się tym problemem wcześniej, skoro prognozy demografów były znane od dawna, odpowiedział: - Minister Michał Boni mówił o tym od lat i chwała mu za to. Ja miałem nadzieję, że patrząc na dane będziemy mogli dojść do wniosku, iż ludzie z własnej woli przedłużają czas przechodzenia na emeryturę. Robią to, ale w stopniu niewystarczającym - mówił. Podkreślił też, że w ostatnich latach liczba osób pracujących powyżej 55 roku życia zwiększyła się o 650 tys. - Skoro udało się to w czasach kryzysu, to jak kryzysu nie będzie, to też będziemy w stanie to zrobić - zapewnił.

Odwaga Polaków i rządu, a popularność

Jacek Rostowski był też proszony o odniesienie się do znacznych strat Platformy Obywatelskiej w ostatnich sondażach. Nie pokusił się o prognozę poparcia rządzącej partii na koniec roku, gdyż jak stwierdził "ledwo ma odwagę prognozować zmienne gospodarcze". Całą sprawę skomentował. - Dość długo byliśmy krytykowani, że za bardzo myślimy o sondażach. Teraz mówi się, że myślimy za mało.

I dodał: - Polacy cenią sobie odwagę rządzących i chcą, żeby rządzący powiedzieli w co wierzą, czemu jest to konieczne i to przeprowadzili. Polacy sami są odważni i tego samego chcą od rządu.

mkg//mat

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane