• rozwiń
    • WIG20 2235.52 -0.59%
    • WIG30 2531.97 -0.67%
    • WIG 58816.98 -0.55%
    • sWIG80 11572.11 -0.16%
    • mWIG40 3758.82 -0.57%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Negocjacje w Budryku zerwane

Poniedziałkowe rozmowy w "Budryku" zakończyły się fiaskiem. Górnicy wracają strajkować po ziemię. Tłumaczą, że zarząd JSW wycofał się ze składanych wcześniej propozycji.

- Rozmowy zostały nieoczekiwanie przerwane. Przedstawiliśmy naszą propozycję porozumienia, wycofując się z niektórych wcześniejszych punktów. Strona związkowa się do tego w ogóle nie ustosunkowała - powiedziała po rozmowach rzeczniczka JSW, Katarzyna Jabłońska-Bajer.

Koniec roku na minusie

Wyjaśniła, że w związku ze strajkiem w "Budryku", oznaczającym ok. dwa mln zł strat dziennie, sytuacja finansowa spółki zmienia się z dnia na dzień. Jeszcze w piątek szacowano, że "Budryk" zamknie ubiegły rok zyskiem rzędu 1 mln zł (przed strajkiem zakładano ponad 25 mln zł), teraz już wiadomo, że nie wyjdzie na plus.

- Niektóre wcześniejsze propozycje były uwarunkowane osiągnięciem przez kopalnię pozytywnego wyniku finansowego - przypomniała Jabłońska-Bajer, zaznaczając, że rozmowy z protestującymi będą kontynuowane. Terminu kolejnych negocjacji na razie nie ustalono. Być może nastąpi to we wtorek lub środę.

Zawiedzione nadzieje

Wcześniej górnicy z "Budryka", który od 4 stycznia jest częścią JSW, dążyli do zrównania ich płac z pensjami, jakie dostają górnicy w innych kopalniach spółki. Oznaczało to podwyżki o ponad 600 zł. W piątek jednak nieco ustąpili. Zgodzili się bowiem na takie zarobki, jakie mają ich koledzy z kopalni Krupiński, czyli najniższe w spółce. Jak podawali związkowcy, wynoszą o ok. 200 zł mniej niż średnia płaca w spółce (5,5 tys. brutto, dane JSW). Stopniowo jednak płace miały być zrównywane do średniego poziomu zarobków w JSW.

Po poniedziałkowej wypowiedzi wicepremiera Waldemara Pawlaka, który przypomniał, że resort nie jest stroną w tym sporze, a decyzje należą do zarządu JSW, protestujący byli przed negocjacjami dobrej myśli. Prezes JSW, Jarosław Zagórowski był bardziej sceptyczny. Na pytanie, czy w poniedziałek zawarte zostanie porozumienie kończące strajk odpowiedział: - Zobaczymy.

Warszawa chce zarżnąć Budryka?

Odpowiedzialność za nową postawę zarządu JSW i fiasko rozmów protestujący przypisują ministerstwu gospodarki. Prezes spółki Jarosław Zagórowski podkreślał jednak, że to zarząd odpowiada za składane związkowcom propozycje, a z właścicielem jedynie konsultował swoje stanowisko w tej sprawie. Efektów tych konsultacji Zagórowski nie zdradził.

- Prezes przedstawił nam dziś propozycję, która likwiduje wszystkie dotychczasowe ustalenia w zakresie płacowym, cofa się nawet dalej niż punkt wyjścia - ocenił jeden z liderów protestu, Krzysztof Łabądź z "Sierpnia 80"

- Podejrzewamy, że tu są działania z Warszawy takie, które idą w kierunku po prostu zarżnięcia tej kopalni. Najdosłowniej zarżnąć chcą tą kopalnię poprzez strajk i niepodpisywanie żadnych porozumień; by doprowadzić to tego, że ktoś w Warszawie ma już cenę za tą kopalnię i ona nie będzie już w JSW, ale będzie sprzedana gdzie indziej - mówił Łabądź.

Odrzucił zarzuty, że to protestujący wyniszczają kopalnię strajkiem i swoją postawą. Jak powiedział, związkowcy składali wiele kompromisowych propozycji, a podczas poprzednich negocjacji zarząd JSW wiele z nich akceptował. Teraz jednak wycofał się z wcześniejszych ustaleń, co zbulwersowało komitet strajkowy.

mkg

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane