• rozwiń

Narasta bunt w luksusowych włoskich butikach. Rosjanie, Chińczycy, Arabowie nie chcą płacić kartami?

Narasta bunt w luksusowych włoskich butikach. Rosjanie, Chińczycy, Arabowie nie chcą płacić kartami? Odtwórz: Narasta bunt w luksusowych włoskich butikach. Rosjanie, Chińczycy, Arabowie nie chcą płacić kartami?
Foto: Shutterstock Foto: Włoscy kupcy skarżą się, że tracą z powodu limitu transakcji gotówkowych | Video: Narasta bunt w luksusowych włoskich butikach. Rosjanie, Chińczycy, Arabowie nie chcą płacić kartami?

Właściciele luksusowych butików we Włoszech protestują przeciwko wprowadzeniu limitu sprzedaży za gotówkę w wysokości 999 euro. Kupcy w Rzymie, Mediolanie i Florencji mówią, że ich obroty bardzo spadły, bo wielu zagranicznych turystów nie chce płacić kartami.

Zgodnie z przepisami, wprowadzonymi na początku roku jeszcze z inicjatywy rządu Mario Montiego w ramach walki z oszustwami w handlu i plagą zatajania obrotów, pułap 999 euro dotyczy obywateli krajów spoza Unii Europejskiej, a więc tych, którzy w najdroższych włoskich butikach często zostawiają najwięcej pieniędzy: Rosjan, Chińczyków i mieszkańców krajów arabskich. Tymczasem dla obywateli państw UE pułap ten w handlu detalicznym wynosi 15 tysięcy euro.

Tylko gotówka

Obecnie nowe zasady z całą mocą bardzo dają o sobie znać - twierdzą kupcy z salonów najbardziej znanych i najdroższych firm, między innymi z handlowej ulicy Monte Napoleone w Mediolanie i rzymskiej via Condotti, a także z Florencji i Wenecji. W wypowiedziach dla włoskiej prasy przyznają, że w ich butikach rachunek w wysokości nawet 100 tysięcy euro za kilka torebek, kreacji czy biżuterię nie należy do rzadkości. Obcokrajowcy kładą zazwyczaj zwitki banknotów po 500 euro. I wtedy dowiadują się, że nie mogą nimi zapłacić. Wielu rezygnuje wówczas z zakupów.

- Ponoszenie takich strat z powodu biurokratycznej głupoty to groteska - powiedział na łamach dodatku do dziennika "La Repubblica" prezes stowarzyszenia kupców z via Condotti Giovanni Battistoni. Podkreślił, że często do eleganckich salonów przychodzą cudzoziemcy z listą artykułów, o zakup których proszą ich bliscy w kraju, dając im na ten cel gotówkę.

Przedstawiciel mediolańskiej organizacji kupieckiej Guglielmo Miani krytykując ograniczenia w obrocie gotówką przypomniał, że istnieją różne możliwości kontroli skarbowych w handlu i tak surowe metody przeciwdziałania oszustwom nie są potrzebne.

Na ostatnim miejscu

- Oczywiste jest, że przy sumach, jakimi obracamy, żaden paragon fiskalny nie może umknąć uwadze - dodał. Przestrzegł, że turyści przestaną robić zakupy we Włoszech i będą jeździć do Szwajcarii.

Włoska prasa informuje, że bunt w drogich butikach narasta. Ich właściciele zauważają, że to nie jedyne uderzające w nich rozporządzenie. Zgodnie z ustawą o obrocie pieniężnym zobowiązani są również prosić klientów robiących zakupy za wielkie sumy o paszport i wypełnienie deklaracji dla agencji podatkowej. Także to ich zdaniem zaczyna odstraszać zagranicznych klientów.

Eksperci oceniają jednak, że nowe przepisy to nie jest, jak twierdzą ich przeciwnicy, biurokratyczny, zbędny absurd. Przytaczają dane banku centralnego z Rzymu, według których we Włoszech 83 procent transakcji odbywa się przy użyciu gotówki, podczas gdy średnia europejska wynosi 65 procent. W tej kategorii Włochy są na ostatnim miejscu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane