• rozwiń
    • WIG20 2110.11 +0.37%
    • WIG30 2415.33 +0.38%
    • WIG 56204.55 +0.30%
    • sWIG80 11590.84 -0.22%
    • mWIG40 3787.27 +0.23%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

"Najgorsze przed nami. Dno pod koniec roku"

"Najgorsze przed nami. Dno pod koniec roku"
Foto: TVN24 Foto: "Najgorsze przed nami"

- Dno przed nami. Pacjent nadal się osuwa - tak Andrzej Olechowski komentuje dobre nastroje polityków po opublikowaniu przez GUS optymistycznych danych o wzroście naszego PKB. Były minister jest przekonany, że kolejne dane nie będą już tak dobre.

GUS ogłosił w piątek, że wzrost polskiego PKB w porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku wyniósł 0,8 procent. To najlepszy wynik wśród dużych europejskich gospodarek. - Nasz wynik jest rekordowy - cieszył się podczas konferencji prasowej w budynku warszawskiej giełdy premier Donald Tusk. Ale według byłego ministra finansów i jednego z założycieli PO Andrzeja Olechowskiego entuzjazmu premiera nie należy przeceniać.

"Pacjent nadal umiera"

- Kiedy opublikowano te wyniki to pomyślałem, że lubimy politykę historyczną. To już historia, co działo się w pierwszym kwartale tego roku. (...) Kryzys jest w toku. Recesja na świecie jest w toku. Nie ma żadnych objaw żeby pacjent wracał do zdrowia. Na razie organizmowi podawane są tylko kroplówki, środki podtrzymujące życie. Jak ich nie będzie to pacjent znów zacznie się osuwać - przekonywał w programie "Piaskiem po oczach" Olechowski.

Jego zdaniem najgorsze dopiero przed nami. - Nie ma co się łudzić, druga połowa roku będzie bardzo trudna. W II kwartale będzie gorzej niż w I, w III gorzej niż w II. Dno przyjdzie w czwartym - mówił były minister. Jak zaznaczył, reprezentuje "realistyczną szkołę ekonomii", a dziś wśród ekonomistów jest więcej pesymistów.

Prezydent go nie zaprosił

Czy "pesymiści" przeważają też w Belwederze, gdzie prezydent spotkał się w piątek wieczorem z byłymi ministrami finansów? Na to pytanie Olechowski nie potrafił odpowiedzieć, ale zaznaczył, że gdyby dostał zaproszenie od Lecha Kaczyńskiego to chętnie służyłby mu radą. - Ale prezydent mnie nie zaprosił i zamiast zjeść dobry, ciepły posiłek, to teraz muszę się męczyć u pana - mówił do prowadzącego.

Olechowski zaznaczył jednak, że spotkanie w Belwederze może przynieść coś dobrego, bo "rozmowa, rada i wymiana poglądów zawsze służą dobrze jeśli są dobre intencje. - Propagandowe spotkania nie mają sensu - zastrzegał były minister.

Czy zatem spotkanie Lecha Kaczyńskiego z ekonomistami jest działaniem "pod publiczkę"? Olechowski odpowiedział wymijająco. Jeśli ostatnio Lech Kaczyński prowadził realne działania (które miałyby pomóc w walce z kryzysem), to niezręcznie. (...) Sejmowe orędzie było wygłoszone w celu wyborczym, kampanijnym - podkreślał.

Na prezydenta? "Nie wiem"

Po raz kolejny Olechowski nie chciał też jasno zadeklarować, czy będzie kandydował w najbliższych wyborach prezydenckich. - Jeszcze nie wiem. Dla mnie to za wcześnie. Muszę wiedzieć gdzie chcę zaprowadzić Polaków i czy oni tego chcą - ucinał. - Ale dziś każdemu kto nie nazywa się Tusk, albo Kaczyński i deklaruje chęć kandydowania, trzeba się przyjrzeć z sympatią. Ja jestem zmęczony tą ich nieustanną walką - dodawał były minister.

ŁOs/ola

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane