• rozwiń
    • WIG20 2229.92 -0.18%
    • WIG30 2531.47 0.00%
    • WIG 58851.05 +0.17%
    • sWIG80 11605.03 +0.29%
    • mWIG40 3797.96 +1.36%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

"Może ktoś mieć pretensje, ale dlaczego do nas?"

"Może ktoś mieć pretensje, ale dlaczego do nas?"
Foto: TVN24 Foto: Związkowcy przeciw "dzikiej restrukturyzacji"

Były jajka, dymy, krzyki, petardy i syreny. Związkowcy z koncernu Energa protestowali w Gdańsku przed siedzibą zarządu firmy, żądając podwyżek płac i zwiększenia wpływu na zarządzanie koncernem. Związkowcy przekazali zarządowi petycję, a kolejną trzyosobowa delegacja zaniosła wojewodzie. - Przyjechaliśmy tu bronić pracowników przed szkodnikami z tego szklanego budynku - mówili liderzy protestów przed siedzibą Energi.

Protestujący obrzucili jajkami budynek siedziby zarządu firmy, włączyli syreny alarmowe, rzucali petardami. Jak obiecali - posprzątają po nich specjalnie wynajęte przez organizatorów pikiety służby miejskie. Ile to będzie kosztować? - 4-5 tysięcy - wyjaśniał reporterowi TVN24 Roman Witkowski z "Solidarności".

Zarząd zaprasza związkowców, związkowcy media

Związkowcy mieli też ze sobą transparenty z napisami m.in. "Polityka dla polityków - energetyka dla energetyków", "Stanowcze nie dla dzikiej restrukturyzacji", "Precz z rabunkową polityką zarządu".

Kilkuosobowa delegacja wręczyła zarządowi spółki petycję ze związkowymi postulatami. W odpowiedzi kierownictwo spółki przekazało list otwarty, w którym zaprasza do ponownych rozmów 20 maja. - Jeśli zarząd nas zaprasza, to zapraszamy też media, żeby zobaczyły jak te rozmowy wyglądają - mówił Witkowski w TVN24.

Strajk generalny - bezterminowo

Wcześniej załoga zapowiadała, że w razie niespełnienia żądań, 24 maja dojdzie do strajku generalnego. - Przyjmujemy zaproszenie do rozmów, ale żeby to nie była kolejna manipulacja i oszukiwanie załogi. Z zarządem rozmawiamy już od roku, ale jak na razie bezskutecznie - powiedział dziennikarzom Roman Rutkowski z komitetu protestacyjnego.

Głównym punktem sporu jest realizacja zapisu w umowie społecznej określającego, iż zmiany w spółkach Grupy mogą być przeprowadzane wyłącznie w uzgodnieniu z przedstawicielami strony związkowej. Oczekują oni zatem, że jakakolwiek przebudowa organizacji musi uzyskać ich jasno wyrażoną zgodę. Zdaniem władz Grupy, taka interpretacja zapisu stoi w sprzeczności z zadaniami zarządów, wynikającymi z Kodeksu Handlowego Spółek, a także przeczy zasadzie odpowiedzialności

Stanowisko władz Energi

Jak zapowiadał z kolei Witkowski - strajk będzie bezterminowy: – Chcemy tę sprawę (z Zarządem) załatwić - mówił.

"Może ktoś mieć pretensje, ale dlaczego do nas?"

Czy strajk wiąże się z przerwami w dostawach prądu? - Nie - zapewniał Witkowski.

I dodał: - Dla nas najważniejsi są odbiorcy i najważniejsze jest to, żeby był właściwy poziom przesyłania energii. Odstąpimy od wykonywania prac, od naprawiania awarii. To może być uciążliwe, może ktoś mieć pretensje, ale czemu do nas pretensje. Czy musi dojść do strajku?

Zadawniony spór

Związki zawodowe w Grupie Energi, zrzeszające ponad połowę pracowników, od lipca 2009 r. są w sporze zbiorowym z władzami koncernu. Załoga domaga się spełnienia 10 postulatów, w tym podwyżki pensji w wysokości 10 proc. oraz uznania praw pracowniczych zawartych w podpisanej trzy lata temu w firmie umowy społecznej. Jeden z jej punktów mówi o konieczności uzgadniania przez zarząd z pracownikami planów restrukturyzacji spółki. Zdaniem protestującej załogi, kierownictwo Grupy Energi nie respektuje tego zapisu, prowadząc "dziką" restrukturyzację.

- Jest przerost zatrudnienia, ale w centralach i radach nadzorczych; za dużo zarabiają zarządy i dyrektorzy, a nie monterzy, którzy dostają od 2 do 2,5 tys. zł, a niektórzy młodzi inżynierowie zaczynający pracę startują od 1500 zł na rękę. To obrażające - powiedział Rutkowski. Dodał, że pracownicy Grupy Energi nie mieli podwyżek płac od dwóch lat.

O interpretację przepisu

Według niego, proces restrukturyzacji i likwidacji spółek doprowadzi do pogorszenia obsługi klienta. - Obawiamy się o los naszej firmy, bo mamy w niej prawie 18 procent akcji pracowniczych - wyjaśnił.

Kierownictwo Grupy Energi nie zgadza się z zarzutami pracowników. Zaapelowało jednocześnie do związkowców o ponowne negocjacje.

"Głównym punktem sporu jest realizacja zapisu w umowie społecznej określającego, iż zmiany w spółkach Grupy mogą być przeprowadzane wyłącznie w uzgodnieniu z przedstawicielami strony związkowej. Oczekują oni zatem, że jakakolwiek przebudowa organizacji musi uzyskać ich jasno wyrażoną zgodę. Zdaniem władz Grupy, taka interpretacja zapisu stoi w sprzeczności z zadaniami zarządów, wynikającymi z Kodeksu Handlowego Spółek, a także przeczy zasadzie odpowiedzialności" - głosi stanowisko władz firmy, przekazane w czwartek na konferencji prasowej.

Władze Grupy Energi proponują wzrost wynagrodzeń o blisko 7 proc., wiążąc to bezpośrednio z ujednoliceniem systemu płac w firmie.


Energa zarządza grupą kapitałową, w której skład wchodzi 45 spółek zatrudniających łącznie 12,5 tys. osób. Firmy koncentrują swoją działalność na wytwarzaniu, dystrybucji i obrocie energią elektryczną, a także na obsłudze odbiorców energii elektrycznej. Dostarcza prąd do 7,3 mln odbiorców na północy i w centrum kraju. Ma ok. 16-proc. udział w rynku sprzedaży, głównie w północnej i środkowej części kraju. W Grupie działa pięć związków zawodowych.

Miejsce protestu w zumi.pl

//sk/kdj/tr

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane