• rozwiń
    • WIG20 2171.75 -0.91%
    • WIG30 2464.87 -1.07%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Młode wilki źle znoszą utratę pracy

Młode wilki źle znoszą utratę pracy
Foto: sxc.hu Foto: Utrata pracy bywa dla niektórych szczególnie bolesna

Jeszcze dwa lata temu byli panami świata. Młodzi, wykształceni, energiczni, podkupywani przez kolejne koncerny, które chciały stawiać ich za swoimi sterami w erze prosperity. Dziś sytuacja wygląda diametralnie inaczej, rzesza młodych wilków biznesu drastycznie stopniała. Ci, którzy odpadli często nie radzą sobie zaś w nowych realiach - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

W czasach wzrostu gospodarczego sprawny menedżer był panem na rynku pracy. Zarabiał często po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, często zmieniał miejsce pracy i sukcesywnie podwyższał poziom swojego życia. Często na kredyt. Potem kryzys przetrzebił rynek i na powierzchni zostali tylko najlepsi, albo wielcy szczęściarze.

Ci, którym się nie udało zostali bez pracy, ale z comiesięcznymi ratami do zapłacenia. A jak wynika z ankiety Fundacji Padagogium aż 70 proc. z nich woli nie mieć pracy niż zgodzić się na niższą pensje. Dla wielu ujmą jest nawet wysyłanie CV i szukanie nowej pracy.

Do ściany, a co dalej?

Zdaniem psychologa biznesu Jacka Santorskiego na polskim rynku funkcjonują dwa typy osób dobrze zarabiających: prawdziwi fachowcy oraz tzw. gracze korporacyjni. - Dla obu tych grup utrata pracy była bardzo bolesna, bo obecnie trudno jest znaleźć zatrudnienie na podobnym poziomie finansowym Ale szczególnie trudna jest sytuacja drugiej grupy - mówi gazecie. Jej przedstawiciele, jak tłumaczy Santorski, zajmowali się bardziej dbaniem o PR niż o wartość dodaną dla swojego pracodawcy. sprytnie balansowali i starali się trzymać, jak im się przynajmniej zdawało, ze zwycięzcami.

Ci ludzie zachłysnęli się wysokim standardem życia i teraz jak dzieci w fazie buntu, mówią: jak nie dostanę tego, co chce, to niczego nie biorę

santorski

- Ci ludzie zachłysnęli się wysokim standardem życia i teraz jak dzieci w fazie buntu, mówią: jak nie dostanę tego, co chce, to niczego nie biorę - przekonuj psycholog. Ale z czasem dojdą do ściany. I wtedy będą musieli zmięknąć. - Część z nich woli założyć własną firmę, bo choć będą zarabiać mniej, to nie utracą dawnego prestiżu menedżera - mówi Katarzyna Korpolewska, także psycholog biznesu.

mkg//kdj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane