• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: 2019-10-18 17:15

Dostosuj

Minuta ciszy dla górników, wcześniej jajka i petardy

Minuta ciszy dla górników, wcześniej jajka i petardy
Foto: TVN24 Foto: Siedziba PO obrzucona jajkami

Było gorąco pod szczecińską siedzibą PO, która została obrzucona jajkami, a jej drzwi zabite deskami. Potem pod Urzędem Wojewódzkim atmosfera nieco się uspokoiła - być może na wieść o tragedii na Śląsku. Tam na drzwiach demonstranci przybili petycję, po czym w spokoju rozeszli się.

Ulicami Szczecina przeszła w piątek manifestacja w obronie stoczni i miejsc pracy, zorganizowana przez NSZZ "Solidarność". Według szacunków organizatorów w demonstracji wzięło udział około pięciu tysięcy związkowców różnych branż z całego kraju.

Manifestacja rozpoczęła się w południe wiecem przed bramą Stoczni Szczecińskiej. Poza stoczniowcami ze Szczecina, Gdyni i Gdańska brali w niej udział również górnicy, pielęgniarki i przedstawiciele zakładów zbrojeniowych.

"Rząd trwoni pracowników"

Żądali m.in.: powołania zespołu ekspertów (głównie z regionu), którzy przygotowaliby swoje propozycje ratowania przemysłu okrętowego w Polsce; odwołania ministra skarbu Aleksandra Grada; powołania sejmowej komisji śledczej do wyjaśnienia przyczyn upadku stoczni i rozliczenia odpowiedzialnych za to osób.

- Oskarżam polski rząd, że przez zaniechanie, brak działań antykryzysowych trwoni najcenniejszy kapitał polskich firm, czyli pracowników - powiedział szef Solidarności Janusz Śniadek na wiecu rozpoczynającym manifestację.

Protestujący maszerowali ulicami miasta skandując m.in. hasła: "Solidarność", "Platformersi, co robicie? Stocznia ginie, a wy śpicie!". Bili w bębny, gwizdali, wyły syreny. Kilkudziesięcioosobowa grupa górników uderzała w kaski ochronne drewnianymi styliskami od kilofów. Wybuchały petardy. Według Alicji Śledziony z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, jedna z petard lekko zraniła policjanta; po opatrzeniu wrócił on do swoich obowiązków.

"Grabarze stoczni"

Na transparentach, które nieśli demonstranci, napisano m.in.: "Platforma grabarzem polskich stoczni"; "Tusk - przestań kłamać"; "Grad kłamie".

Protestujący przemaszerowali przed siedzibę Platformy Obywatelskiej w centrum Szczecina. - Za tymi drzwiami radzą ci, którym dwa lata temu naród powierzył mandat odpowiedzialności, a nie tchórzostwa, niemocy i zdrady wobec obowiązku dbania o przemysł stoczniowy i chemiczny - powiedział szef NSZZ "Solidarność" Pomorza Zachodniego Mieczysław Jurek podczas wiecu.

Z demonstrantami chciał porozmawiać europoseł Sławomir Nitras z PO, jednak nie mógł wyjść z budynku. Wejście do kamienicy, w której mieszczą się biura poselskie parlamentarzystów PO, protestujący zabili deskami. Umieścili na nich napis: "Biura poselskie Platformy przeniesione do Kataru", a budynek obrzucili jajkami. Próba wyjścia podjęta przez Sławomira Nitrasa zakończyła się ciosem deską w głowę.

Jaja, petardy i minuta ciszy

Demonstranci spod siedziby PO przeszli przed szczeciński Urząd Wojewódzki. Podpalili tam opony, a budynek także obrzucili petardami i jajkami. Przewodniczący Solidarności Janusz Śniadek odczytał treść petycji skierowanej do premiera Donalda Tuska.

Związkowcy żądają m.in. pilnego podjęcia dialogu rządu ze stroną społeczną. "Mówimy: dość nieudolności rządu, którego nieodpowiedzialność doprowadza tysiące ludzi do utraty pracy" - czytał Śniadek.

Do protestujących, by odebrać petycję, chciał wyjść wojewoda Marcin Zydorowicz, jednak jemu także to uniemożliwiono. Odpiął więc pismo przybite do drzwi urzędu i zapowiedział, że przekaże żądania premierowi.

Protestujący przed urzędem wywiesili transparent z napisem: "UE i RP zadowolone - stocznie zniszczone" i odśpiewali hymn narodowy. Następnie minutą ciszy protestujący uczcili pamięć górników tragicznie zmarłych w piątek w wyniku wybuchu metanu w kopalni "Wujek" w Rudzie Śląskiej, po czym rozeszli się.

"To dopiero początek"

Przed demonstracją Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący Solidarności Stoczni Gdańsk zapowiadał, że to początek fali protestów, wynikających z tego, że ludziom żyje się coraz zgorzej. - Mamy na pomoc dla innych, a nie mamy dla własnych przedsiębiorstw - oburzał się.

Inni stoczniowcy też podkreślali, że Europa sama sobie strzela w stopę. Zarzucają unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes, że wspomaga przemysł stoczniowy w Azji, a osłabia w Europie przez to, że nie pozwala go dotować. - Niech ktoś oprzytomnieje. Przemysł stoczniowy napędza koniunkturę innym przemysłom. Zabijając stocznie zabijamy innych, a ludzie z zawodem zostają bez pracy - mówił Edward Roeding, konstruktor okrętowy w Stoczni Gdańsk.

jk/mkg/bgr//iga/kwj/sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane