• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: 2019-10-18 17:15

Dostosuj

"Ministrowie są rozrzutni, w resorcie finansów Bizancjum"

"Ministrowie są rozrzutni, w resorcie finansów Bizancjum"

Trzeba ograniczyć wydatki publiczne - uznają zgodnie posłowie koalicyjnego PSL i opozycja. Ale stawiają warunki dla poparcia propozycji wprowadzenia reguły wydatkowej, którą proponuje premier Tusk. Domagają się m.in. mniejszej rozrzutności od ministrów.

W niedzielę premier Donald Tusk mówił, że jeśli potwierdzi się wygrana Bronisława Komorowskiego, to on, jako szef rządu, będzie przekonywał partnerów w parlamencie do wprowadzenia tzw. reguły wydatkowej.

Przewiduje ją projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych, który przygotowało Ministerstwo Finansów. Zgodnie z regułą wzrost wydatków, tzw. elastycznych i nowych wydatków sztywnych, nie będzie mógł być wyższy niż 1 punkt procentowy powyżej inflacji.

"Politycy się rwą, ale..."

Co na to koalicjant? Szef klubu PSL Stanislaw Żelichowski zwrócił w poniedziałek uwagę, że "politycy rwą się do obniżek podatków, za co im chwała", jednak powoduje to konieczność cięcia wydatków.

- Będzie dylemat - których - ocenił Żelichowski. I dodał: - Jestem gotowy na taką regułę pod warunkiem, że Ministerstwo Finansów zredukuje zatrudnienie z 60 tys. osób do 20 tys. Zaoszczędzone koszty jesteśmy w stanie przeznaczyć na taką regułę.

Żelichowski wskazał na koszty komputeryzacji administracji, które według niego wyniosą 15 mld zł. Zdaniem posła, przy obecnych przerostach zatrudnienia w sferze publicznej pieniądze te będą wyrzucone w błoto. - Nie da się niczego zrobić bez rozpoczęcia prac od ministra finansów, który ma gigantyczne "Bizancjum". Ono cały czas się powiększa - stwierdził szef klubu PSL.

Zastrzeżenia ma też poseł Stanisław Stec z Lewicy. - Coś trzeba wymyślić, bo dochody spadają, a spiralę zadłużenia trzeba przerwać. Od tej reguły muszą być jednak wyjątki, bo niektóre rzeczy, jak dofinansowanie ZUS czy KRUS są zabezpieczone ustawowo - powiedział.

Według Steca, wprowadzenie reguły nie może odbić się na ludziach najbiedniejszych.

"Ministrowie są rozrzutni, trzeba założyć kaganiec"

Także Henryk Kowalczyk z PiS uważa, że trzeba ograniczyć deficyt, gdyż państwo musi się ratować przed narastającym lawinowo zadłużeniem, a reguła może zahamować wzrost wydatków.

- Potrzebne są też ograniczenia w administracji. W ubiegłym roku już o tym mówiono, ale wynagrodzenia i zatrudnienie wzrosły prawie we wszystkich resortach. "Kaganiec" trzeba założyć, bo obecni ministrowi są rozrzutni - powiedział.

I dodał, że regułę można uznać jako jedną z metod ograniczenia wzrostu wydatków, ale jego zdaniem cięcia powinny dotyczyć tylko wydatków bieżących, a nie inwestycyjnych.

Przewodniczący komisji finansów publicznych Paweł Arndt z PO uważa, że wprowadzenie reguły wydatkowej jest jednym ze sposobów walki z nadmiernym deficytem i dlatego zasługuje na poparcie.

- Wszystkie kraje walczą z nadmiernymi deficytami i my też powinniśmy to robić. Przy wysokim wzroście gospodarczym i niskiej inflacji wprowadzenie reguły wydatkowej pozwoli na ograniczenie wzrostu wydatków, a tym samym deficytu sektora finansów publicznych w stosunku do PKB" - powiedział Arndt.

mac ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane