• rozwiń
    • WIG20 2169.59 -0.10%
    • WIG30 2460.58 -0.17%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 09:07

Dostosuj

Mamy wzrost gospodarczy? To płacimy do Brukseli...

Mamy wzrost gospodarczy? To płacimy do Brukseli...
Foto: sxc.hu Foto: Mamy wzrost gospodarczy? To trzeba płacić...

Jeszcze w tym roku Polska musi dopłacić ponad miliard złotych do brukselskiej kasy. Powód? Nam, w przeciwieństwie do zdecydowanej większości krajów UE, jako-tako się wiedzie i mamy wzrost gospodarczy - a to oznacza wyższą składkę do budżetu UE.

Dokładnie musimy dopłacić 1 miliard 50 milionów złotych. W ustawie budżetowej na 2009 r. zaplanowano na ten cel ponad 12,3 mld zł, teraz potrzeba dodatkowych pieniędzy. Zdaniem wiceminister finansów Elżbiety Suchockiej-Roguskiej zmiana wysokości składki nie jest niczym nadzwyczajnym, bo budżet UE jest korygowany praktycznie co roku.

- Do zapłaty wyższej składki obliguje nas to, że jesteśmy jedynym w Unii Europejskiej kraj o dodatnim wzroście gospodarczym. Jest to obligatoryjna decyzja Unii - mówi z kolei Radiu Zet rzecznik ministerstwa finansów Magda Kobos.

Zaoszczędzą na unijnych programach?

Ministerstwo Finansów na tę dopłatę chce przeznaczyć ponad miliard złotych pochodzący z tzw. unijnej rezerwy celowej w budżecie. - Zmiana nie spowoduje, że zabraknie pieniędzy na finansowanie projektów unijnych - zapewniła PAP wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska.

- Ustawa o finansach publicznych mówi, że jeżeli składka do UE zostanie podwyższona, to na jej sfinansowanie należy w pierwszej kolejności przeznaczyć zablokowane wydatki bądź niepodzielone rezerwy. Blokada wydatków w poszczególnych resortach byłaby trudna. Mamy listopad i większość wydatków już została zrealizowana. Jedyną niepodzieloną rezerwą jest tzw. rezerwa unijna na finansowanie projektów realizowanych z środków unijnych - wyjaśniła wiceminister Suchocka-Roguska.

Zaskórniaki jeszcze są...

Zgodnie ze znowelizowaną ustawą budżetową na 2009 r., w rezerwie tej ulokowano ok. 15,7 mld zł, a do dziś pozostało w niej jeszcze ponad 6,7 mld zł. - Środki na sfinansowanie zwiększonej składki mogą w związku z tym pochodzić z tej rezerwy - uważa Suchocka-Roguska.

Wiceminister poinformowała, że resort finansów zwrócił się do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego z prośbą o weryfikację wniosków o finansowanie projektów z tej rezerwy. Suchocka-Roguska wyjaśniła, że mogą być one finansowane także z zapisanych w budżecie środków unijnych.

Z danych MF wynika, że do końca września środki przewidziane na finansowanie i współfinansowanie projektów unijnych zostały wydane w niecałych 55 proc. Do wydania w ostatnim kwartale zostało jeszcze ok. 16 mld zł, w tym ponad 6,7 mld z rezerwy unijnej. - Nie wydaje się możliwe, by ta kwota została wydana w całości. Konieczność ograniczenia wydatków z rezerwy o ok. 1 mld zł nie powinna stanowić problemu (...) Nie ma zagrożenia, że jakiekolwiek zrealizowane projekty nie zostaną sfinansowane - zapewniła wiceminister.

Na przeznaczenie części rezerwy "unijnej" na sfinansowanie polskiej składki do budżetu UE muszą zgodzić się posłowie sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

//sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane