• rozwiń
    • WIG20 2110.11 +0.37%
    • WIG30 2415.33 +0.38%
    • WIG 56204.55 +0.30%
    • sWIG80 11590.84 -0.22%
    • mWIG40 3787.27 +0.23%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Energetyka

"Łupki i elektrownia jądrowa wykluczają się". Premier jest innego zdania

"Łupki i elektrownia jądrowa wykluczają się". Premier jest innego zdania
Foto: TVN24 Foto: Prezes PGE: Nie możemy mieć i energetyki atomowej, i gazu łupkowego

Projekty rozwijania wydobycia gazu z łupków i energetyki jądrowej wykluczają się, trudno je realizować jednocześnie - przestrzegł prezes PGE Krzysztof Kilian. Choć rząd z programu jądrowego nie rezygnuje, to - jak zapowiedział w środę minister skarbu - "priorytetem Polski jest szukanie i wydobycie węglowodorów". Z kolei premier zapowiedział dziś zarówno kontynuowanie programu jądrowego, jak i rozwijanie programu łupkowego.

Strategia polega na takiej dywersyfikacji źródeł energii, która umożliwi Polsce pełne bezpieczeństwo i niezależność od zewnętrznych dostawców energii, a to oznacza kontynuowanie programu jądrowego i rozwijanie bardzo intensywne programu łupkowego.

Donald Tusk

- Strategia polega na takiej dywersyfikacji źródeł energii, która umożliwi Polsce pełne bezpieczeństwo i niezależność od zewnętrznych dostawców energii, a to oznacza kontynuowanie programu jądrowego i rozwijanie bardzo intensywne programu łupkowego - mówił Donald Tusk.

Premier jedno, minister drugie

Tymczasem minister skarbu Mikołaj Budzanowski mówił w środę podczas debaty o energetyce w Sejmie, że priorytetem dla Polski jest poszukiwanie i zwiększanie wydobycia węglowodorów, zaś na decyzję ws. programu jądrowego trzeba poczekać.

- Wszystkie pieniądze, które są możliwe do uzyskania w ramach programu Inwestycje Polskie, ale także środki ze źródeł własnych i zewnętrznych będą przeznaczone na sfinansowanie kluczowego projektu zwiększenia wydobycia węglowodorów - mówił Budzanowski.

I dodał: - Co do energetyki jądrowej, to ostateczna decyzja zostanie podjęta, gdy będziemy mieli raport środowiskowy i będzie podjęta decyzja środowiskowa co do lokalizacji. Nie można się tego spodziewać wcześniej niż na przełomie 2014/2015.

Wcześniej rząd zapowiedział, że do 2020 r. na inwestycje w energetykę przeznaczy się 60 mld zł, a na gaz łupkowy do 2016 r. - 50 mld zł.

Te dwa programy nie mogą się zakończyć sukcesem. Jeden wyklucza drugi. Nie można mieć jednocześnie ruchu lewostronnego i prawostronnego na ulicy, bo grozi to poważnymi konsekwencjami.

Prezes PGE Krzysztof Kilian

"Jeden program wyklucza drugi"

Prezes PGE Krzysztof Kilian mówił z kolei w środę wprost, że nie ma możliwości realizowania równolegle programu atomowego i inwestycji w łupki.

- Te dwa programy nie mogą się zakończyć sukcesem. Jeden wyklucza drugi. Nie można mieć jednocześnie ruchu lewostronnego i prawostronnego na ulicy, bo grozi to poważnymi konsekwencjami - dodał.

- To jest wypowiedź szefa firmy, a nie ministra, czy szefa rządu. Dla polskiego rządu energetyka jądrowa i oczywiście inwestycje w gaz łupkowy to są priorytety. Tutaj nic się nie zmieniło. Będziemy rozmawiali z polskimi firmami, co do których mamy przekonanie, że powinny i w jednym i w drugim przedsięwzięciu uczestniczyć - odpowiedział Kilianowi w czwartek premier.

Dodał, że jest zrozumiałe, iż prezesi firm oceniają projekty energetyczne oraz inwestycje w gaz łupkowy pod kątem swoich możliwości finansowych.

"Jedno i drugie, to praca na pół gwizdka"

Opinię prezesa Kiliana podziela jednak sekretarz generalny Społecznej Rady Konsultacyjnej Narodowego Programu Redukcji Emisji prof. Krzysztof Żmijewski. - Nie ma możliwości, byśmy mieli i energetykę atomową i gaz łupkowy - powiedział dziennikarzom.

- Po pierwsze, obie inwestycje są bardzo poważne, a polskiego sektora energetycznego nie stać na to, by prowadzić oba projekty jednocześnie - stwierdził Żmijewski.

Wskazał też, że koszt budowy jednej elektrowni jądrowej to co najmniej 50 mld zł. - Oceniam, że to nawet 65 mld zł, licząc bez inwestycji towarzyszących, czyli przyłączeń do sieci - dodał.



Żmijewski stwierdził, że polski system energetyczny nie będzie potrzebował tyle energii, gdyby obydwa projekty były realizowane.

- Jeśli będziemy produkować energię w elektrowniach gazowych, to nie będzie potrzeby produkować energii z atomu. Jeśli zbudujemy jedno i drugie, to będą pracować na pół gwizdka, a elektrownia jądrowa, która pracuje na pół gwizdka to bankructwo. Nie może pracować 4 tys. godzin w roku, dobra elektrownia jądrowa musi pracować 8 tys. godzin w roku - uważa Żmijewski.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane