• rozwiń
    • WIG20 2233.87 +0.35%
    • WIG30 2531.47 +0.32%
    • WIG 58751.67 +0.22%
    • sWIG80 11571.42 -0.14%
    • mWIG40 3746.86 -0.06%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Google

Lobbyści ruszyli do boju. Będą bronić Google Glass

Lobbyści ruszyli do boju. Będą bronić Google Glass
Foto: CC by SA Flickr/ Ted Eytan Foto: Policjanci ostrzegają, że urządzenie będzie rozpraszać uwagę kierowców powodując wypadki

Google chce powstrzymać prace nad przepisami ograniczającymi używanie Google Glass podczas jazdy autem. W tym celu wynajęło sztab lobbystów.

Google Glass to inteligentne okulary znanej z wyszukiwarki internetowej firmy komputerowej. Dzięki wbudowanemu mikrokomputerowi i karcie sieciowej, umożliwiają surfowanie po internecie i wyświetlanie informacji na soczewkach. Egzemplarz kosztuje 1500 dolarów.

Co o tym sądzić? Sąd się głowi

Jak dotąd żaden stan USA nie uchwalił ustawy ograniczającej używania Google Glass podczas jazdy. Prace nad takimi regulacjami prowadzi obecnie osiem stanów. Policjanci, niektórzy politycy oraz zwykli obywatele ostrzegają, że urządzenie będzie po prostu rozpraszać uwagę kierowców powodując wypadki.

O tym, jak poważna to sprawa świadczy przypadek z San Diego. Tamtejszy sąd stanął przed nie lada zadaniem. Otóż ma zdecydować, czy uzasadnione było nałożenie mandatu na pewną kobietę za noszenie Google Glass podczas jazdy. Kobieta twierdzi, że mandat wypisano niesłusznie. Twierdzi, że nie ma żadnych dowodów na to, by używała urządzenia podczas skierowania autem.

Jak sprawdził Reuters, firma internetowa wynajęła lobbystów, aby przekonali deputowanych lokalnych parlamentów w Illinois, Delaware i Missouri, by nie ograniczali korzystania z Google Glass.

Taktyka Google'a

Gigant z Mountain View uważa, że przepisy regulujące używanie inteligentnych okularów są przedwczesne, bo gadżet nie jest jeszcze tak popularny. - Kogo oni chcą nabrać? - dziwi się demokratyczna senator Ira Silverstein z Illinois, autorka anty-Google'owej ustawy. Przyznała, że niedawno spotkała się z lobbystą, który starał się "zabić" projekt. Reuters sprawdził, że tuż po wniesieniu go pod obrady, Google wynajęło Johna Borovica, byłego asystenta szefa sztabu Baracka Obamy, Rahma Emanuela.

Zapytany o to Google stwierdził, że sprawy dotyczące technologii "stanowią dużą cześć toczących się obecnie dyskusji politycznych". "Uważamy, że ważne jest, aby w tych dyskusjach uczestniczyć" - informuje w komunikacie firma i zapowiada szereg spotkań, podczas których będzie prezentować zalety wynalazku.

W 2012 r. w wyniku chwilowej utraty uwagi, na amerykańskich drogach życie straciło ponad 3000 osób. To osoby, które podczas jazdy pisały SMS-y, rozmawiały przez telefon lub na nim grały.

O dobrej kondycji Google świadczy premia dla byłego szefa firmy.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane