• rozwiń
    • WIG20 2102.23 +1.85%
    • WIG30 2406.14 +1.71%
    • WIG 56035.15 +1.46%
    • sWIG80 11616.48 +0.39%
    • mWIG40 3778.54 +0.59%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Kto kradnie gaz? Rosja oskarża Ukrainę

Kto kradnie gaz? Rosja oskarża Ukrainę
Foto: EPA Foto: Gazprom o kradzież oskarża Ukrainę

Bułgaria, Rumunia, Turcja, Grecja, Macedonia i Chorwacja wciąż narzekają na ograniczone dostawy rosyjskiego gazu. Zdaniem Gazpromu, dzieje się tak, bo Ukraina kradnie surowiec. Tymczasem ukraiński Naftohaz stanowczo zaprzecza i tłumaczy, że przykręcenie kurka ma związek z działaniami rosyjskiego Gazpromu i jego mołdawskiej spółki-córki Moldovagaz.

Według ukraińskiej spółki paliwowej, rosyjskie oskarżenia mają na celu podważenie pozycji Ukrainy jako rzetelnego państwa tranzytowego.

Naftohaz przekonuje w specjalnym komunikacie, że winę ponosi Mołdawia, która "z niezrozumiałych przyczyn i bez uzgodnienia" z Naftohazem od 1 stycznia pobiera "praktycznie całą objętość gazu płynącego gazociągiem tranzytowym Ananiew-Tyraspol-Izmail, którego trasa częściowo przebiega przez terytorium Mołdawii".

Według ukraińskiej spółki, państwa bałkańskie, Turcja i Grecja otrzymują w ten sposób o 10 mln m sześc. gazu na dobę mniej niż powinny. Naftohaz uważa, że takie działania prowadzą do destabilizacji dostaw gazu dla Bałkanów.

Gazprom o kradzież oskarża Ukrainę

Tymczasem wiceprezes rosyjskiego Gazpromu Aleksandr Miedwiediew oskarżył Ukrainę o kradzież aż 50 milionów metrów sześciennych gazu - z czego połowę z gazociągu biegnącego przez terytorium Ukrainy, a połowę z podziemnych zbiorników.

Według niego, Ukraina podebrała 25 milionów metrów sześciennych rosyjskiego gazu przepływającego przez jej terytorium i przeznaczonego dla różnych krajów Unii Europejskiej. Drugie 25 milionów to gaz należący do rosyjsko-ukraińskiej firmy RosUkrEnergo, który nie może być skierowany m.in. do Polski, na Węgry i do Rumunii, ponieważ Ukraińcy zmniejszyli zapasy - uważa Miedwiediew.

- Mamy informacje, zgodnie z którymi ten gaz nie znajduje się już w zbiornikach podziemnych, ale jest używany przez Ukraińców na wewnętrzne potrzeby - przekonywał wiceszef Gazpromu.

Rumunia: o 30 proc. gazu mniej

Dostawy rosyjskiego gazu do Rumunii są nawet o 30 proc. mniejsze od ustalonego poziomu - wynika z danych rumuńskiego operatora gazowego Transgaz. Taka sytuacja ma się utrzymać do 11 stycznia.

Po raz pierwszy o nagłym obniżeniu o 30-40 proc. dostaw rosyjskiego gazu ziemnego dla Rumunii kontrolowany przez państwo Transgaz informował w piątek.

Rumunia, która graniczy z Ukrainą, na początku obecnego kryzysu gazowego importowała ok. 10 mln metrów sześciennych gazu dziennie. Dzienne zużycie gazu w tym kraju to - jak pisze AFP - 58 mln metrów sześciennych.

Bułgaria: Dostawy mniejsze o 15 proc.

Również Bułgaria nadal otrzymuje o ok. 15 proc. mniej rosyjskiego gazu, niż wynika z kontraktu - poinformował dyrektor wykonawczy państwowej spółki gazowej Bulgargaz Dymitar Gogow w wywiadzie dla prywatnej telewizji Nowa.

O zmniejszeniu dostaw gazu o 15 proc. poinformowała również wiceminister gospodarki i energetyki Galina Toszewa. Brakujące dla normalnego funkcjonowania gospodarki ilości paliwa pobiera się z magazynów.

Według Gogowa w Bułgarii, która ma zapasy, wystarczające przy normalnej pogodzie na miesiąc, jeszcze nie odczuwa się braku gazu, ale atak zimy i niskie temperatury w ostatnich dniach mogą skomplikować sytuację.

Chorwacja: Mniej o 7,5 proc.

Problemy z gazem nie ominęły Chorwacji. Dostawy rosyjskiego surowca zmniejszyły się o 7,5 proc. w porównaniu z przewidywaną ilością - podało oficjalne źródło chorwackie. Rzeczniczka chorwackiego dystrybutora gazu PLINACRO, Neda Erdeljac zapewniła jednak, że "zaopatrzenie użytkowników nie jest zagrożone".

Chorwackie przedsiębiorstwo naftowo-gazowe INA zapowiedziało, że uczyni wszystko, by gospodarstwa nie odczuły skutków ograniczenia dostaw. Chorwacja sama zaspokaja ok. 60 proc. zapotrzebowania na gaz, 40 proc. gazu sprowadza z Rosji.

Węgry zapowiadają ograniczenia dostaw

Zagrożony jest także tranzyt gazu przez Węgry. Jak zapowiedział węgierski minister energii Csaba Molnar, Węgry mogą zmniejszyć ilość rosyjskiego gazu transportowanego przez ich terytorium do Serbii i Bośni. - Węgry powinny otrzymać dzisiaj 38 mln metrów sześciennych gazu, w tym 11 mln przeznaczonych dla Bośni i Serbii - powiedział Molnar. Dodał jednak, że Ukraina zaproponowała cięcie dostaw o 8 mln metrów sześciennych, dlatego tranzyt gazu może być proporcjonalnie zredukowany.

Węgry mają w swoich zapasach 3,1 mld metrów sześciennych gazu.

Czechy - też mniej

Dostawy rosyjskiego gazu do Czech spadły w poniedziałek o 9,5 procent - poinformował w Pradze rzecznik firmy RWE Transgas Martin Chalupsky. Oznacza to spadek o ok. 1,7 mln metrów sześciennych gazu - sprecyzował.

Już w niedzielę firma ogłosiła, że dostaje o 5 procent mniej gazu. Niedobory mają być zrekompensowane z zapasów lub dostaw pochodzących z Norwegii.

Spór rosyjsko-ukraiński w sprawie dostaw gazu spowodował także zakłócenia w dostawach paliwa do Grecji, Turcji i Macedonii.

Niemcy: Bez zakłóceń

Konflikt o gaz nie spowodował natomiast zmniejszenia dostaw surowca do Niemiec. - Dystrybutorzy otrzymują sto procent dostaw zamówionego surowca - poinformowała rzeczniczka niemieckiego ministerstwa gospodarki. Dodała, że rząd w Berlinie pozostaje w kontakcie ze stronami sporu gazowego.

We wtorek w Berlinie może dojść do spotkania wiceszefa rosyjskiego Gazpromu Aleksandra Miedwiediewa z przedstawicielami niemieckiego resortu gospodarki. O spotkanie poprosił Gazprom.

Jak podała agencja dpa, o niezakłóconych dostawach rosyjskiego gazu informują także kluczowi niemieccy odbiorcy: koncerny E.ON Ruhrgas i RWE.

Niemcy importują 85 procent zużywanego gazu. W 2008 roku 44 procent importu surowca pochodziło z Rosji.

UE: Są zakłócenia, ale nie problemy

Tymczasem Komisja Europejska uspokaja, że nie ma bezpośredniego niebezpieczeństwa braku gazu dla ostatecznych odbiorców w UE i że przemysł wciąż otrzymuje gaz. Rzecznik UE Ferran Tarradellas przyznał, że "są pewne zakłócenia", lecz nie ma poważnych problemów.

Delegacja UE spotyka się w poniedziałek w Kijowie z przedstawicielami ukraińskiego resortu gazowego, a we wtorek - z przedstawicielami rosyjskiego Gazpromu w niewymienionej z nazwy stolicy europejskiej. Przedstawiciel prezydenta Ukrainy ds. bezpieczeństwa energetycznego Bohdan Sokołowski powiedział, że delegacja UE przyjeżdża, aby zapoznać się z ukraińskim punktem widzenia w sporze gazowym między Rosją a Ukrainą.

Zakręcony kurek

Gazprom wstrzymał dostawy gazu na Ukrainę 1 stycznia, ponieważ nie podpisano kontraktu na dostawy surowca w 2009 roku. Kijów i Moskwa spierają się o cenę paliwa i opłatę za jego tranzyt przez terytorium Ukrainy.

mon/mlas

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane