• rozwiń

Koniec z kłamstwami w reklamach?

Koniec z kłamstwami w reklamach?
Foto: TVN24 Foto: Ile naprawdę kosztował bilet za złotówkę?

Od piątku reklamy nie będą już mogły obiecywać, że coś odchudza, skoro nie odchudza, albo że bilet lotniczy jest za złotówkę. Tego dnia zaczną obowiązywać nowe przepisy - przypomina "Gazeta Wyborcza".

W piątek wchodzi w życie nowa ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym i dostosowuje polskie prawo do unijnego. Od tej pory nie będzie można rozpowszechniać nieprawdziwych informacji czy nawet prawdziwych, ale podanych w sposób mogący wprowadzać w błąd. Z rynku powinny zniknąć takie reklamy jak np. cudowne tabletki ReduFizz. Reklama głosiła, że stosując preparat, można schudnąć o 28 kg w ciągu dziewięciu tygodni bez żadnej diety i ćwiczeń. W rzeczywistości był to zwykły słodzik.

Jakie jest prawdziwe oprocentowanie lokat?

Ustawa uderza w wiele branż: od banków przez sieci komórkowe po natrętnych akwizytorów. Bank, który reklamuje lokatę oprocentowaną na 10 proc., będzie musiał też dodać, że trzeba ją założyć na rok, a superkorzystne oprocentowanie jest tylko przez jeden miesiąc. Będzie musiał zmienić się sposób podawania cen. W reklamach gwałtownie więc skoczą np. ceny biletów lotniczych, bo zgodnie z nowym prawem cena powinna obejmować wszystkie opłaty (paliwowe, lotniskowe) oraz podatki. - Od piątku będziemy już podawać ceny brutto, czyli ze wszystkimi opłatami dodatkowymi - potwierdza Kamil Wnuk, rzecznik taniej linii lotniczej Centralwings.

Koniec z "darmowymi wieczorami"

Nowe przepisy dużo zmienią też w telekomunikacji. - Wreszcie skończą się "zerowe stawki", minuty albo SMS-y "gratis" czy "darmowe wieczory", które są zmorą klientów - opowiada Jacek Hensler, członek zarządu P4 ds. marketingu (sieć Play). Dziś takie oferty składają się z mnóstwa zakamuflowanych wyjątków. Przykład? Hensler wspomina, że gdy jego firma wprowadziła ofertę "0,49 gr do wszystkich sieci", jeden z konkurentów zaoferował połączenia po ... dwa grosze. Na reklamie oferta wyglądała ładnie, ale szef marketingu P4 wytyka, że cena obowiązywała tylko w okresie promocyjnym, dotyczyła jedynie jednego numeru i obejmowała wyłącznie weekendy. O tym klient dowiadywał się rzecz jasna później.

Akwizytor nie zadzwoni ósmy raz

Wreszcie ustawa zakazuje agresywnej sprzedaży. Sprzedawca nie będzie już mógł nawet żartem powiedzieć: "Nie wypuszczę pana/pani, dopóki nie podpisze pan/pani tej umowy!". Z kolei natrętny akwizytor będzie musiał się zastanowić kilka razy, zanim zadzwoni do naszych drzwi po raz ósmy i zaproponuje nam zestaw garnków. Tego rodzaju działania również będą zakazane z mocy ustawy. Co grozi za złamanie ustawy? Iwona Smolak, radca prawny w kancelarii Gardocki i Partnerzy, tłumaczy, że konsument może żądać np. zaniechania nieuczciwej praktyki handlowej, odszkodowania bądź zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny. A jeśli sprawa zakończy się przed sądem - to przedsiębiorca będzie musiał udowodnić, że klient się myli, oskarżając go o wprowadzanie w błąd. Firmie może grozić również grzywna. - Będzie ona raczej niewielka: od 20 zł do 5 tys. zł, ale w tym wypadku firmy powinny się raczej bać utraty renomy niż kary pieniężnej - mówi Smolak. Zdaniem Smolak lawiny pozwów raczej jednak nie należy się spodziewać, bo Polacy nie mają amerykańskiego temperamentu do występowania w sądzie. Po prostu - jak wynika z badań prezentowanych niedawno przez agencję reklamową Tequila Polska - aż 46 proc. Polaków z założenia uważa, że reklama... kłamie.

mpj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane