• rozwiń
    • WIG20 2103.68 -0.21%
    • WIG30 2406.12 -0.16%
    • WIG 56047.39 -0.13%
    • sWIG80 11585.53 -0.05%
    • mWIG40 3753.25 -0.07%

Ostatnia aktualizacja: 2019-08-23 17:15

Dostosuj

Kolejni chętni do projektu Gazpromu

Kolejni chętni do projektu Gazpromu
Foto: south-stream.info Foto: Planowana trasa South Stream

Niemiecki Wintershall i francuski Electricite de France (EdF) przyłączyły się do forsowanego przez rosyjski Gazprom projektu budowy South Stream - gazociągu, którym surowiec z Rosji i Azji Środkowej ma być tłoczony do Europy z ominięciem Ukrainy. Porozumienie w tej sprawie podpisano podczas trwającego w Soczi 10. Międzynarodowego Forum Inwestycyjnego.

Wintershall, należący do koncernu BASF, i EdF otrzymały w tym przedsięwzięciu po 15 proc. akcji. Udziały te spółkom z Niemiec i Francji odstąpił włoski ENI, który był dotąd jedynym partnerem Gazpromu w tym projekcie (oba koncerny posiadały w South Stream po 50 proc. akcji).

South Stream stworzy nie tylko dodatkowy szlak bezpiecznych i niezakłóconych dostaw rosyjskiego gazu do Europy, ale także da nowy, potężny impuls rozwojowi gospodarczemu krajów Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej.

Aleksiej Miller, prezes Gazpromu

Prezes Gazpromu Aleksiej Miller oświadczył, że "przyłączenie się do tego przedsięwzięcia wielkich europejskich koncernów energetycznych dobitnie dowodzi, iż państwa Unii Europejskiej uznają jego aktualność i celowość". - South Stream stworzy nie tylko dodatkowy szlak bezpiecznych i niezakłóconych dostaw rosyjskiego gazu do Europy, ale także da nowy, potężny impuls rozwojowi gospodarczemu krajów Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej - powiedział.

Południowa wersja Gazociągu Północnego

South Stream ma prowadzić z Rosji po dnie Morza Czarnego (przez wyłączną strefę ekonomiczną Turcji) do Bułgarii, gdzie powinien się podzielić na dwie nitki: północną - do Austrii i Słowenii przez Serbię i Węgry oraz południową - do Włoch przez Grecję. Planowana jest również budowa odnogi do Chorwacji. Udziałem w projekcie zainteresowana jest też Rumunia.

Moc przesyłowa magistrali ma wynieść 63 mld metrów sześciennych gazu rocznie - będzie się ona składać z czterech nitek o przepustowości po 15,75 mld metrów sześc. Ma liczyć 2200 kilometrów (jeśli zostanie doprowadzona do austriackiego Baumgarten). Jej morski odcinek będzie miał 900 kilometrów. Pierwszą nitkę Gazprom chce uruchomić w 2015 roku. Pełną moc South Stream ma osiągnąć w 2018 roku.

Koszt budowy gazociągu szacowany jest na 15,5 mld euro, z czego 10 mld EUR przypada na jego morski odcinek.

Sposób na Ukrainę, rywal Nabucco

Ukraina wielokrotnie apelowała do Rosji o odstąpienie od budowy South Stream. W piątek prezydent Wiktor Janukowycz zaproponował nawet, by Moskwa poprowadziła ten gazociąg przez terytorium jego kraju, co - jak zaznaczył - byłoby korzystniejsze z ekonomicznego punktu widzenia. Rosja niezmiennie twierdzi jednak, że nie zrezygnuje z tego przedsięwzięcia.

South Stream jest także konkurencją dla wspieranego przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone gazociągu Nabucco. Tą magistralą do Europy ma być tłoczony surowiec z regionu Morza Kaspijskiego i Azji Środkowej. W projekcie uczestniczą Austria, Węgry, Bułgaria, Rumunia i Turcja.

Rosja podpisała już umowy międzyrządowe ze wszystkimi krajami - poza Rumunią - przez które ma przebiegać South Stream. Porozumienia te może jednak zakwestionować UE. Komisja Europejska domaga się zmian w umowie gazowej między Bułgarią a Rosją, by zagwarantowany został dostęp stron trzecich do tego gazociągu, jak wymaga tego prawo UE.

Co na to Bruksela?

Dostęp stron trzecich do South Stream przewiduje tylko porozumienie Rosji ze Słowenią. W umowach Rosji z Austrią, Bułgarią, Chorwacją, Grecją, Serbią, Węgrami i Włochami, zawartych przed przyjęciem trzeciego Pakietu Energetycznego Unii Europejskiej, zapisów takich nie ma. Porozumienie z Bułgarią przewiduje jedynie "sprawiedliwy i nieograniczony tranzyt".

Według dziennika "Kommiersant", komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger w ubiegłym tygodniu określił South Stream jako przedsięwzięcie sprzeczne z interesami Unii Europejskiej i ostrzegł, że rosyjski monopolista może napotkać problemy z kontraktami, jeśli magistrala przeszkodzi gazociągowi Nabucco, projektowanemu przez stronę unijną.

Faktycznie Oettinger dał do zrozumienia stronie rosyjskiej, że zwiększać zakup gazu w Rosji Europa gotowa będzie tylko wtedy, jeśli udział Gazpromu w europejskim rynku, a w konsekwencji - zależność UE od rosyjskich nośników energii, będzie się zmniejszać. Bez budowy Gazociągu Transkaspijskiego jest to niemożliwe.

"Kommiersant"

Powołując się na niemiecką rozgłośnię Deutsche Welle, gazeta podała, że występując w Kolonii, Oettinger ocenił, iż South Stream jest ze strony Moskwy próbą niedopuszczenia do powstania projektu Korytarza Południowego, czyli dostaw gazu do Europy z ominięciem Rosji - z Turkmenistanu pod dnie Morza Kaspijskiego do Azerbejdżanu i dalej do Turcji.

"Faktycznie Oettinger dał do zrozumienia stronie rosyjskiej, że zwiększać zakup gazu w Rosji Europa gotowa będzie tylko wtedy, jeśli udział Gazpromu w europejskim rynku, a w konsekwencji - zależność UE od rosyjskich nośników energii, będzie się zmniejszać. Bez budowy Gazociągu Transkaspijskiego jest to niemożliwe" - wskazał "Kommiersant".

Przeszkodą w rozpoczęciu budowy South Stream jest też stanowisko Turcji, która wciąż nie dała zezwolenia na poprowadzenie go przez swoją wyłączną strefę ekonomiczną na Morzu Czarnym.

//gak

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane