• rozwiń
    • WIG20 2203.22 +0.48%
    • WIG30 2503.59 +0.44%
    • WIG 58189.54 +0.36%
    • sWIG80 11645.52 +0.58%
    • mWIG40 3804.89 +0.22%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 14:17

Dostosuj

Katarczycy nie przyjadą. Na pewno nie dziś

Katarczycy nie przyjadą. Na pewno nie dziś
Foto: TVN24 Foto: Grad: Nie spotykam się w czwartek z Katarczykami

Nie spotykam się dziś z Katarczykami ws. zakupu stoczni w Gdyni i Szczecinie. Nie mam na razie tego w planach - przyznał przed wejściem na posiedzenie sejmowej komisji skarbu minister Aleksander Grad, gdzie ma się tłumaczyć z nieudanych, jak do tej pory, prób sprzedaży zakładów. - Nie mam sobie nic do zarzucenia. Rząd zrobił wszystko, by znaleźć inwestora - dodał. Wiceminister skarbu powiedział natomiast, że rząd ma plan awarajny.

Grad nie ukrywał zaskoczenia pytaniami o czwartkowe spotkanie z katarską agencją rządową Qatar Investment Authority - bada ona projekt przejęcia praw do zakupu majątku stoczni Gdynia i Szczecin po dotychczasowym inwestorze, funduszu Stichting Particulier Fonds Greenrights.

Grad: Mówię, jak jest

- Na razie nie ma zaplanowanego takiego spotkania - powiedział minister skarbu. I dodał: - Jesteśmy w kontakcie z katarską agencją. Oni analizują dokumenty, nie można wykluczyć, że dadzą sygnał, iż oczekują spotkania z resortem skarbu.

Dopytywany, jak się ma to, co mówi, do wypowiedzi rzecznika rządu Pawła Grasia, który na antenie TVN24 zapowiedział, iż do rozmów z Katarczykami ma dojść w tym tygodniu, stwierdził, że należy być precyzyjnym. - Minister mówił w trybie przypuszczającym, ja mówię, jak jest w rzeczywistości - podkreślił.

Na pytanie dziennikarzy, czy do takiego spotkania powinno dojść, szef resortu skarbu odpowiedział: - To wszystko jest w rękach katarskiej agencji, to oni ostatecznie zdecydują czy przystąpią do tego projektu, czy nie. Jeśli uznają, że dla sfinalizowania tej transakcji jest potrzebne spotkanie, to taki sygnał otrzymamy i oczywiście się spotkamy.

Sam Graś dzień po swojej wypowiedzi, tłumaczył w rozmowie z TVN24, że minister skarbu ma lepsze i nowsze informacje, natomiast on mówił o pewnych sygnałach, jakie dochodziły w tej sprawie.

Nici z inwestycji? Będą prosić Brukselę

Tydzień temu Grad poinformował, że rządowy fundusz katarski QIA rozpoczął postępowanie, które może zakończyć się przejęciem prawa do zakupu aktywów stoczni w Gdyni i Szczecinie po dotychczasowym inwestorze. Fundusz ma ocenić ewentualną transakcję i jeśli ta ocena będzie pozytywna, może ją sfinalizować do końca sierpnia.

Jeśli i z tej transakcji będą nici, to Warszawa - jak powiedział Grad - będzie musiała poprosić Brukselę o zgodę na ponowną sprzedaż majątków stoczni i wydłużenie procedur przetargowych.

Dotychczasowy inwestor stoczni w Gdyni i Szczecinie, fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights, nie uregulował należności za polskie zakłady. Zgodnie z ustaleniami, miał zapłacić za majątek obu stoczni ok. 400 mln zł - do północy 17 sierpnia. Transakcję miały gwarantować katarskie instytucje finansowe.

Czy jest plan awaryjny?

Sprzedaż majątku stoczni w częściach polskim inwestorom - to awaryjny plan rządu na wypadek niepowodzenia negocjacji z Katarem. O takim scenariuszu poinformował dziś wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik.

W Sejmie o stoczniach

Grad podkreślił, że w sprawie stoczni w Gdyni i Szczecinie nie ma sobie nic do zarzucenia. A rząd zrobił wszystko, żeby znaleźć inwestora, co udowodni podczas czwartkowego posiedzenia komisji skarbu, które rozpoczęło się przed południem. Jego zdaniem, problemy ze sprzedażą stoczniowego majątku wynikają z kryzysu, z jakim ta branża boryka się na całym świecie.

Na posiedzeniu komisji skarbu są też stoczniowi związkowy. Domagają się wyjaśnień nie tylko ws. prywatyzacji zakładów, ale też wysokości pomocy publicznej, jaka została udzielona stoczni w Gdańsku. Związkowcy twierdzą, że zamiast obiecanych 700 mln zł, zakład otrzymał zaledwie ponad 80 mln zł. I powołują się na raport Najwyższej Izby Kontroli.

Rząd przekonuje, że związkowcy nie mają racji. A NIK wyjaśnia: związkowcy powołują się tylko na kwotę bezpośrednio zaksięgowaną w stoczni Gdańsk, zapominając że przez jakiś czas zakład w Gdańsku był częścią stoczni w Gdyni. I tam trafiała pomoc publiczna dla zakładów.

W czwartek, gdy otrzymają zgodę od prezydenta Sopotu, związkowcy rozbiją przed domem premiera Donalda Tuska miasteczko namiotowe. - Nic nas nie powstrzyma - zapowiedział w rozmowie z TVN24 wiceprzewodniczący stoczniowej "Solidarności" Karol Guzikiewicz.

mac ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane