• rozwiń
    • WIG20 2064.12 -0.69%
    • WIG30 2365.71 -0.84%
    • WIG 55227.60 -0.73%
    • sWIG80 11570.82 -0.55%
    • mWIG40 3756.24 -0.97%

Ostatnia aktualizacja: 2019-08-16 17:15

Dostosuj

"Kaczyński i Gilowska nie rozumieją, co się dzieje na świecie"

Nie da się walczyć z kryzysem przez izolację albo odcinanie się od świata, a takie pomysły - zdaniem Jacka Rostowskiego - przedstawiają Jarosław Kaczyński i Zyta Gilowska. Minister finansów, który brał udział w spotkaniu G20 w Waszyngtonie, receptę na zapaść gospodarczą widzi w "ścisłej współpracy" i solidarności najbardziej rozwiniętych krajów. O polskiej walucie mówi: kurs jest oderwany od fundamentów, ale w piątek pokazaliśmy, że potrafimy przeciwdziałać spekulacji.

Rostowski ocenia, że po spotkaniu G20 wszyscy są świadomi tego, że w najbliższym czasie konieczne jest uspokojenie rynków. - To jest kluczowe zadanie wymagające ścisłej współpracy wewnątrz Europy, między państwami strefy euro i pozostałymi państwami Unii Europejskiej, a także współpracy na płaszczyźnie światowej między Europą a Stanami Zjednoczonymi w ramach wspólnoty zachodniej. Ale także współpracy z innymi państwami i regionami świata, takimi jak Chiny lub Ameryka Południowa - mówi.

I podkreśla: - Kryzys możemy pokonać tylko przez współpracę.

"Kaczyński nie dałby rady"

Przy tej okazji minister finansów uderza w Jarosława Kaczyńskiego i Zytę Gilowską, którzy w sobotę wzięli udział w konferencji "I Forum Marki Polskiej". Prezes PiS wygłosił na niej przemówienie zatytułowane "Nowoczesny patriotyzm gospodarczy w budowaniu polskiej niezależności", a minister finansów w jego rządzie mówiła o suwerenności gospodarczej.

- Ci, którzy myślą, że w dzisiejszych czasach możliwe jest zwycięstwo nad kryzysem na zasadzie jakiejś izolacji czy odcinania się od Europy i świata, a z doniesień widzę, że i pan prezes Kaczyński, i pani Zyta Gilowska ewidentnie tak myślą, bo w takim duchu się wypowiadali, w ogóle nie rozumieją, co się dzieje na świecie i w Europie. Gdyby (prezes Kaczyński - red.) był u władzy, nie byłby w stanie temu kryzysowi przeciwdziałać - zaznacza Rostowski.

Polska jak Korea, Tajwan i Malezja

Fundamenty polskiej gospodarki są więc silne i osłabienie złotego nie ma nic do czynienia z polską gospodarką, a tylko i wyłącznie z tymi silnymi wstrząsami, które mają miejsce w gospodarce światowej

Jacek Rostowski, minister finansów

Minister uspokaja także, że spekulacyjne osłabienie złotego nie będzie miało tak dużego wpływu na finanse publiczne jak się uważa. - Z jednej strony podtrzymuje to nasz eksport i w ten sposób może nawet trochę poprawić finanse publiczne. Z drugiej strony bezpośrednio działa na pewne, choć nie dramatyczne, zwiększenie nominalnej wartości, w złotych, naszego długu publicznego - uważa Rostowski.

Jak podkreśla Rostowski w wywiadzie dla PAP, nie tylko złotówka padła w ostatnim czasie ofiarą spekulacji, dzieje się tak z innymi silnymi przemysłowo krajami - "jak Korea Południowa, Tajwan czy Malezja". - Są to wszystko kraje, które mają bardzo dynamiczne sektory przemysłowe, Polska także. Jak widzieliśmy w sierpniu, produkcja przemysłowa wzrosła o 8 proc. rok po roku, czyli dwukrotnie więcej, niż oczekiwano. Mieliśmy dalszy spadek bezrobocia, mimo że w sierpniu bezrobocie dość często wzrasta. Mieliśmy też zdrowy wzrost spożycia - wylicza minister.

- Fundamenty polskiej gospodarki są więc silne i osłabienie złotego nie ma nic do czynienia z polską gospodarką, a tylko i wyłącznie z tymi silnymi wstrząsami, które mają miejsce w gospodarce światowej - konkluduje.

"Mamy wpływ"

Rostowski podkreśla, że w piątek, gdy na rynku zainterweniował wspólnie rząd i NBP umacniając złotówkę, pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie przeciwdziałać spekulacji. Jednocześnie pytany o to, jakie rząd może podjąć działania dla stabilizacji złotego, odpowiada: - Nigdy nie komentuję kursu.

Minister przekonuje też, że choć jako kraj nie jesteśmy "ani Stanami Zjednoczonymi, ani Niemcami, ani Chinami", to nasz wpływ na światową gospodarkę jest znaczący. Jako przykład podaje trzy rozwiązania zaproponowane przez Polskę i zaakceptowane przez inne kraje UE. Po pierwsze, było to obniżenie stóp procentowych dla Grecji, Irlandii i Portugalii od pomocy z Unii Europejskiej, co - jego zdaniem - pozwoli tym krajom "wyjść z pułapki zadłużenia". - Była to nasza propozycja, którą ogłosiliśmy publicznie na początku naszej prezydencji i w ciągu jednego tygodnia została przyjęta jako polityka Unii Europejskiej - podkreśla.

Po drugie, przyjęcie tzw. sześciopaku, czyli pakietu sześciu ustaw, które ustanowią "nowy ład gospodarczy w Unii Europejskiej". - To był wielki sukces polskiej prezydencji - zaznacza.

Wreszcie na trzecim miejscu Rostowski wymienia zaproszenie do Wrocławia (16-17 września odbył się tam nieformalny szczyt ministrów finansów UE) sekretarza skarbu Stanów Zjednoczonych Timothy Geithnera, co w jego ocenie rozszerzyło dialog europejski w sprawie walki z kryzysem.

"Fed działa słusznie"

W kontekście walki z kryzysem Rostowski chwali też dwie decyzje Bena Bernanke, szefa Rezerwy Federalnej USA. - Pierwsze z czwartku 15 września, kiedy Rezerwa Federalna łącznie z pozostałymi czterema najważniejszymi bankami centralnymi bogatego świata, z Europejskim Bankiem Centralnym, Bankiem Anglii, Bankiem Japonii i Narodowym Bankiem Szwajcarii zdecydowały się nawzajem wspierać i dostarczać sobie nawzajem płynności. Jest to właśnie przykład współdziałania, o które cały czas apelujemy - zaznacza.

rs/ ola/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane