• rozwiń
    • WIG20 2185.71 -0.98%
    • WIG30 2482.45 -1.08%
    • WIG 57872.36 -0.98%
    • sWIG80 11619.79 +0.09%
    • mWIG40 3753.09 -1.48%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 13:34

Dostosuj

Jak KE będzie liczyć dług publiczny? Decyzja do 6. września

Jak KE będzie liczyć dług publiczny? Decyzja do 6. września
Foto: sxc.hu Foto: Komisja Europejska ma podjąć decyzję do 6. września

Komisja Europejska do 9 września przygotuje swoje stanowisko w sprawie listu dziewięciu państw UE, które z inicjatywy Polski wystąpiły o zmianę metodologii liczenia długu publicznego. "Dziewiątka" chce, by metoda uwzględniła koszty przeprowadzonej reformy emerytalnej.

- Służby Komisji Europejskiej oraz komisarz (ds. gospdarczych i walutowych) Olli Rehn analizują przedłożoną propozycję i odpowiedź będzie przygotowana w ciągu najbliższych dni, przed następnym posiedzeniem grupy task force 6 września - zapowiedział rzecznik Rehna, Amadeu Altafaj Tardio.

- Na razie nie mamy jeszcze definitywnej reakcji, którą moglibyśmy się podzielić - zaznaczył.

Uznał jednak, że postulat jest "adekwatny", wpisuje się bowiem w trwającą dyskusję o wzmocnieniu zarządzania gospodarczego i dyscypliny finansowej w UE, w tym zapowiedź wzmocnienia kryterium długu publicznego w procedurze nadmiernego deficytu.

Na zmianę metodologii musi zgodzić się cała UE

Wspólny list dziewięciu państw (Bułgaria, Czechy, Węgry, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia, Słowacja i Szwecja) w tej sprawie dotarł zarówno do przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, który kieruje tzw. grupą task force na temat wzmocnienia zarządzania gospodarczego UE, jak i do Komisji Europejskiej.

Już w zeszłym tygodniu rzecznik komisarza ds. walutowych Olli Rehna, Amadeu Altafaj Tadrio powiedział, że KE "jest gotowa rozważyć argumenty" dziewiątki państw. Głównym polem do dyskusji w tej sprawie są posiedzenia ministrów finansów 27 w ramach grupy nad wzmocnieniem dyscypliny budżetowej i zarządzania gospodarczego w UE. Na zmianę metodologii liczenia długu muszą się zgodzić wszystkie państwa UE.

"Gdyby nie reforma, bylibyśmy w pierwszej piątce"

Według polskiego ministerstwa finansów obecna unijna metodologia liczenia długu jest krzywdząca dla krajów, które - tak jak Polska w 1999 roku - przeprowadziły reformę systemu emerytalnego.

MF uważa, że gdyby nie reforma, dług publiczny wyniósłby w Polsce 40 proc. PKB i bylibyśmy w pierwszej piątce krajów UE z najniższym długiem.

Te kraje, które przeprowadziły reformę systemu emerytalnego (w efekcie czego ujawniły dodatkową część długu) już teraz pokazują część przyszłych zobowiązań wobec emerytów, mają wyższy dług i większe koszty jego obsługi, a tym samym większy deficyt i wypadają gorzej, niż te, które reform nie przeprowadziły.

W ramach grupy Van Rompuya Polska chce przekonywać partnerów europejskich, że część długu, która wynika z reformy emerytalnej, jest długiem, który nas odciąża i w przyszłości nie będzie już ponoszony. Rozważana jest też koncepcja, by wykazywać nie tylko dług jawny, ale i "niejawny", czy "ukryty" - czyli w przypadku krajów, które nie zreformowały swojego systemu emerytalnego - także przyszłe zobowiązania wobec emerytów. Tak, by móc porównać w sprawiedliwy sposób sytuację krajów, które nie przeprowadziły reformy emerytalnej i tych, które taki krok podjęły.

nsz/sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane