• rozwiń
    • WIG20 2235.52 -0.59%
    • WIG30 2531.97 -0.67%
    • WIG 58816.98 -0.55%
    • sWIG80 11572.11 -0.16%
    • mWIG40 3758.82 -0.57%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Im bliżej do euro, tym bezpieczniej dla złotówki

Im bliżej do euro, tym bezpieczniej dla złotówki
Foto: sxc.hu Foto: Nasze rezerwy walutowe to ok. 50 mld euro

Czy kiedy już wejdziemy do ERM2 zdołamy się tam utrzymać? Wymaga to bowiem między innymi pilnowania kursu złotego i mądrego zarządzania rezerwami walutowymi państwa. Czy dewizowe zabezpieczenie naszej drogi do euro jest wystarczające?

Euro w Polsce od 2012 roku - perspektywa wyraźnie nakreślona we wtorek przez rząd - oznacza, że w okolicach kwietnia powinniśmy wejść do strefy ERM2. A wówczas kurs złotego wobec euro będzie mógł się wahać tylko w ściśle określonym paśmie procentowym. Jeśli będzie się zbliżał do jego granic, na pomoc przybędzie NBP uzbrojony w rezerwy walutowe.

- Formalnie reżim kursowy w mechanizmie ERM2 to plus minus 15 procent. Jak odchylenie zaczyna zbliżać się do tego poziomu, to zaczynają się interwencje - mówił we wtorek na antenie TVN CNBC Biznes Krzysztof Rybiński E&Y, były wiceprezes NBP.

NBP kupi złotówki

Interweniować będzie musiał nasz bank centralny przy pomocy posiadanych przez siebie rezerw walutowych. Jak złoty będzie za bardzo taniał - NBP musi sprzedawać waluty i kupować złotego.

Gdy złoty będzie zbytnio drożał - trzeba go sprzedawać za waluty. Do prowadzenia takich operacji oczywiście potrzeba dużych funduszy. - W moim przekonaniu są zupełnie wystarczające, aby stabilizować kurs walutowy w dość wąskim przedziale, który zostanie uzgodniony między naszymi władzami a Unią Europejską - twierdzi Stanisław Gomułka z BCC, były wiceminister finansów.

50 mld euro wystarczy?

Na koniec 2004 roku, czyli po naszym wejściu do Unii Europejskiej, rezerwy walutowe polski wynosiły niecałe 30 miliardów euro. Potem przez dwa lata utrzymywały się na poziomie około 35 miliardów, a w ostatnich latach zaczęły dość znacznie rosnąć, sięgając na koniec września tego roku ponad 50 miliardów euro.

Jednak ekonomista Ryszard Petru ma wątpliwości, czy przy tej skali przepływów finansowych jesteśmy w stanie uratować złotówkę w sytuacjach trudnych.

50 miliardów euro to - dla porównania - jedynie 10 procent środków, jakie rząd amerykański przeznaczył na słynny plan Paulsona, służący ratowaniu amerykańskiego systemu finansowego.

Ale w sytuacji kryzysowej pomogą nam zarówno Europejski Bank Centralny jak i banki innych krajów Unii.

- To jest jedna z głównych zasad systemu ERM2 i dlatego możemy liczyć na wsparcie innych uczestników tego porozumienia - tłumaczył Wiesław Szczuka, główny ekonomista BRE Banku

Może obejdzie się bez interwencji

Jednak obrona kursu złotego może nie być potrzebna - jeśli gospodarka jest stabilna, spekulanci nie mają wielkiego pola do działania.

- Słowacka korona w ERM2 umacniała się, więc sądzę, że jeśli data naszego wejścia do ERM2 będzie wiarygodna, to złoty będzie się także umacniał i nie będzie potrzeby testowania, czy NBP będzie interweniował i czy da sobie z tym radę - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Obecnie zarządzaniem rezerwami NBP zajmuje się wiceprezes Piotr Wiesiołek. Natomiast ewentualnymi interwencjami walutowymi będzie zajmował się - powołany wreszcie oficjalnie na wiceprezesa NBP - profesor Witold Koziński, który interwencje prowadził będąc wiceprezesem banku centralnego w latach 90-tych. Wczoraj po raz drugi odebrał nominacje na to stanowisko.

kap/ kwj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane