• rozwiń
    • WIG20 2365.36 -0.54%
    • WIG30 2717.60 -0.43%
    • WIG 60910.11 -0.42%
    • sWIG80 12106.14 -0.11%
    • mWIG40 4204.24 -0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-04-18 17:15

Dostosuj

HP i Philips w Polsce, Siemens w Grecji, GSK w Chinach. Zobacz, jak korporacje korumpują świat

HP zapłaci 108 mln dolarów kary za korumpowanie w Polsce Odtwórz: HP zapłaci 108 mln dolarów kary za korumpowanie w Polsce
Foto: PAP/ SXC Foto: Międzynarodowym korporacjom zdarza się sięgać po korupcję, by zdobyć lepszą pozycję na darnym rynku | Video: HP zapłaci 108 mln dolarów kary za korumpowanie w Polsce

Ponad 100 mln dolarów będą kosztowały Hawlett-Packard (HP) próby korumpowania polskich urzędników. Przedstawiciele koncernu mieli wręczyć ponad 500 tys. dolarów łapówki w zamian za wygrany przetarg na sprzęt komputerowy dla Komendy Głównej Policji. Ale to nie jedyny przykład taki działań - tvn24bis.pl przypomina kilka największych afer z wielkimi korporacjami w tle.

W środę prokuratura zarzuciła polskiemu oddziałowi HP, że zapłaciła 529,5 tys. dolarów łapówki w zamian za pozyskiwanie kontraktów na dostarczanie sprzętu komputerowego dla Komendy Głównej Policji.

Eksperci podkreślają, że niektóre zachodnie korporacje mają w swoich budżetach środki na łapówki. Najczęściej specjalny fundusz uruchamiany jest na rynkach wschodzących. Oto najciekawsze przykłady takich afer.

GSK w Chinach

Pod koniec ubiegłego roku głośnym echem odbił się na świecie skandal korupcyjny w Chinach, związany z brytyjskim koncernem farmaceutycznym GlaxoSmithKline. Przedstawiciele tej firmy są podejrzani o płacenie zatrudnionym na rządowych posadach farmaceutom i lekarzom, aby promowali produkty firmy. Przed wybuchem skandalu firma zwiększyła, na tym rynku, sprzedaż o 14 proc. w zaledwie trzy miesiące. Kiedy afera wyszła na jaw sprzedaż leków w Chinach spadła o ponad 60 proc.

Pieniądze i wycieczki

W korupcyjny proceder zamieszanych było ponad tysiąc lekarzy, pielęgniarek, urzędników państwowych i pracowników administracji z ponad 70 szpitali. Za polecanie i przepisywanie leków GSK brali oni łapówki i jeździli na kosztowne wycieczki. Koncern miał wydać na te działania blisko 500 mln dolarów.

Wprawdzie władze koncernu wszczęły już wewnętrzne śledztwo i zarzekały się, że "nie tolerują nieetycznych i nielegalnych zachowań", ale na początku kwietnia okazało się, że podobne praktyki GSK stosowała także w Iraku.

Philips w Polsce

Holenderska korporacja medyczna przyznała się w ubiegłym roku do tego, że pracownicy Philipsa mieli korumpować dyrektorów szpitali, a w zamian dyrektorzy tak układali warunki przetargu, aby wygrał sprzęt Philipsa. Miało tak być w co najmniej 30 przetargach na dostawę sprzętu medycznego między 1999 a 2007 rokiem.

Łapówki dla dyrektorów sięgały od 3 do 8 procent wartości kontraktu netto. Po wyjściu sprawy na jaw Philips przeprowadził w 2007 roku wewnętrzny audyt w Polsce. Audyt nie wykazał "niestosownych płatności", ale ukarano kilku pracowników i zmieniono niektóre wewnętrzne procedury. Ale firma zgodziła się zapłacić 4,5 mln dolarów kary za złamanie w Polsce przepisów antykorupcyjnych. Informację o ugodzie zawartej z Philipsem ujawniła amerykańska komisja giełdowa SEC (Securities and Exchange Commission).

Szpiegostwo i korupcja

W 2010 czterech pracowników brytyjsko-australijskiego koncernu wydobywającego m.in. rudę żelaza Rio Tinto  skazano za korupcję w Chinach. Wszyscy przyznali się do wręczania łapówek, ale nie zgadzali się z ich wysokościami, które zarzucała im prokuratura. Szczegóły procesu zostały utajnione.

Natomiast znany jest wyrok chińskiego sądu, który na więzienie skazał całą czwórkę oskarżonych. Szef Rio Tinto w Szanghaju, Australijczyk Stern Hu został skazany na 10 lat więzienia za korupcję i ujawnianie tajemnic handlowych. Trzech jego chińskich współpracowników: Wang Yong, Ge Minqiang i Liu Caikui otrzymało kary odpowiednio 14, 8 i 7 lat więzienia.

Łapówki za pozwolenia na budowę

Światowy lider w handlu detalicznym Wal-Mart zatuszował wewnętrzne śledztwo w sprawie łapówek w Meksyku. W 2005 roku jeden z prawników koncernu otrzymał e-maila od byłego członku zarządu meksykańskiej filii Wal-Mart. Wiadomość zawierała szczegółowy opis procederu, w którym pracownicy płacili za zezwolenia na budowę sklepów w całym Meksyku. Władze firmy sprawdziły informacje i uzyskały potwierdzenie zarzutów. Jednak po wewnętrznym śledztwie, z którego wynikało, że wyprowadzono z firmy 24 mln dolarów sprawę zamieciono pod dywan. Dyrekcja koncernu postanowiła zamknąć wewnętrzne śledztwo i całą sprawę zataiła przed organami ścigania USA i w Meksyku.

Przez lata Wal-Mart przekazywał inwestorom, że rozwój filii w Meksyku jest modelowy. Kiedy sprawę opisał "New York Times' władzom spółki postawiono zarzuty. Śledztwo trwa, a jednym koncern zapewne zdecyduje się na usunięcie z zarządu osób zaangażowanych w łapówkarstwo i tuszowanie sprawy. Może to ułatwić ugodę z Departamentem Sprawiedliwości USA w związku z naruszeniem ustawy o zagranicznych praktykach korupcyjnych, która zakazuje płacenia łapówek zagranicznym oficjelom. Na podobną ugodę poszedł HP.

Grecja i Siemens

Skandal łapówkarski nie ominął też Siemensa. Afera korupcyjna dotyczyła Siemensa AG i greckich urzędników państwowych w 2004 roku, podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Atenach. Chodziło o przetargi na systemy bezpieczeństwa. Sprawa zahaczyła też o zakupy dokonane przez grecką firmę telekomunikacyjną OTE w latach 90.

Do tej pory nikt w tej sprawie nie usłyszał aktu oskarżenia. I choć nie zebrano ostatecznych dowodów przeciwko komukolwiek, to skandal spowodował poważne zmiany w postawach greckiego społeczeństwa. Niezadowolenie Greków uderzyło w szczególności w główne greckie partie. Wszystko dlatego, że łapówki, szacowane na 100 mln euro miały być wydane na zdobycie zamówień publicznych. W proceder mogły być zaangażowane osoby związane z partią PASOK.

Prokurator, po dwóch latach śledztwa podkreśliła jedynie, że pewne powiązania finansowe mogły mieć miejsce.

Minister transportu i komunikacji pod koniec lat 90. z ramienia PASOK Tasos Mantelis przyznał w 2010 roku podczas dochodzenia prowadzonego przez komisję parlamentarną, że suma 200 tys. niemieckich marek została zdeponowana w 1998 roku na szwajcarskim koncie bankowym, rzekomo na finansowanie kampanii wyborczej. Na ten sam rachunek w 2000 roku miało wpłynąć 250 tys. marek niemieckich. Były minister podkreślił jednak, że wpłata pochodziła z nieznanego źródła.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane