• rozwiń
    • WIG20 2064.12 -0.69%
    • WIG30 2365.71 -0.84%
    • WIG 55227.60 -0.73%
    • sWIG80 11570.82 -0.55%
    • mWIG40 3756.24 -0.97%

Ostatnia aktualizacja: 2019-08-16 17:15

Dostosuj

Grecki rząd pyta, "czy dopłyniemy razem do Itaki?"

Grecja może przezwyciężyć obecny kryzys i wywiąże się ze swoich zobowiązań w sferze reform i oszczędności - oznajmił w Berlinie grecki premier Jeorjos Papandreu. Zaapelował też o solidarność pozostałych krajów europejskich z Grekami.

- Mogę zagwarantować, że Grecja wywiąże się ze wszystkich swoich zobowiązań. Obiecuję, że po tym bolesnym czasie my, Grecy, będziemy walczyć o powrót do wzrostu gospodarczego i dobrobytu - powiedział w wystąpieniu na konferencji federacji niemieckiego przemysłu BDI. - Wielu ludzi w Grecji pyta, czy nam się uda, czy dopłyniemy razem do Itaki? Moja odpowiedź brzmi: tak, możemy to osiągnąć. Grecja i Europa mają konieczny potencjał - podkreślił Papandreu.

- Dzięki globalnej współpracy możemy przekształcić ten kryzys w rzeczywistą szansę - dodał. Przekonywał też, że jest zdeterminowany, by uratować Grecję. - Czy ponownie wygram wybory? To nie mój problem. Moim problemem jest to, by uratować kraj - podkreślił.

Według szefa greckiego rządu celem programu wsparcia dla Grecji nie jest "utrzymanie tego kraju na powierzchni wody", lecz stanowi on "inwestycję w nową Grecję, gotową zmierzyć się z problemami, które przez dziesięciolecia zamiatano pod dywan". - To inwestycja w przyszłość Grecji - podkreślił. - Grecja nie jest krajem biednym, ale krajem, którym źle rządzono - dodał.

Nie prosimy o aplauz. Wiemy, że potrzebujemy wielu lat, by przetrzymać te wielkie zmiany. Ale chcemy szacunku za to, co robimy (...) Jeśli ludzie będą doświadczali tylko kar i pogardy, to kryzys nie stanie się szansą

Jeorjos Papandreu

Trochę szacunku

Według Papandreu Grecy dokonali już znaczących postępów w konsolidacji budżetu. - Te działania są jednak bardzo bolesne dla obywateli. Podatnicy, którzy ciężko pracują, muszą ponosić wielkie ofiary dla swojego kraju. Wielu Greków ma poczucie, że nie mają już wiele do zaofiarowania. Ale jest w nich duch zmiany i musimy go podtrzymać - powiedział. - Nie prosimy o aplauz. Wiemy, że potrzebujemy wielu lat, by przetrzymać te wielkie zmiany. Ale chcemy szacunku za to, co robimy - podkreślił. - Jeśli ludzie będą doświadczali tylko kar i pogardy, to kryzys nie stanie się szansą - dodał.

Według niego, solidarność pozostałych krajów europejskich jest kluczowa, "teraz nie czas na budowanie nowych murów".

Kluczowe Niemcy

Papandreu zachęcał też przedstawicieli niemieckiego przemysłu do zaangażowania w jego kraju i pomoc "w narodzeniu się Grecji na nowo". Jak przekonywał potencjał greckiej gospodarki tkwi m.in. w rolnictwie, turystyce, żegludze czy też w sferze odnawialnych źródeł energii.

We wtorek wieczorem Papandreu spotka się w Berlinie z niemiecką kanclerz Angelą Merkel. Niemcy ponoszą największy ciężar ratowania Grecji oraz innych zadłużonych krajów strefy euro, ale wielu mieszkańców Niemiec, w tym polityków wątpi w możliwość uratowania Grecji przed plajtą.

Zarówno Merkel, jak i niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble ostrzegali w minionych tygodniach, że Grecja nie otrzyma kolejnej transzy wsparcia z pakietu ratunkowego, jeśli nie wdroży obiecanych reform. Decyzja o wypłacie transzy w wys. 8 mld euro ma zapaść w październiku na podstawie opinii tzw. trojki, czyli misji ekspertów Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Europejskiego Banku Centralnego i Komisji Europejskiej.

Minister wzywa do wysiłku

Być może również wychodząc naprzeciw oczekiwań Niemców grecki minister finansów Ewangelos Wenizelos wezwał we wtorek swych rodaków, by "podjęli nadzwyczajne wysiłki" na rzecz przezwyciężenia kryzysu, zaprzeczając jednocześnie, by miało dojść do uporządkowanej niewypłacalności kraju. - To są szkodliwe scenariusze dla Grecji" - zaznaczył minister. Dodał, że podjęte przez rząd decyzje pociągną za sobą poważne konsekwencje socjalne. Jest to jednak warunek, by państwo wyszło z kryzysu i ponownie zaznało wzrostu gospodarczego.

Według Wenizelosa, błędny jest rozpowszechniony w społeczeństwie, w tym wśród strajkujących, pogląd, że kryzys polega na redukowaniu emerytur i płac oraz na wprowadzaniu innych przedsięwzięć oszczędnościowych. - Kryzys byłby wtedy, gdybyśmy w ogóle nie mogli wypłacać emerytur i poborów. Tak, redukcje są niesprawiedliwe. Nie wolno nam jednak przegrać wojny - zaznaczył minister.

Zapowiedział, że głosowanie w parlamencie w sprawie nowych posunięć oszczędnościowych odbędzie się przed końcem października.

\\mtom

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane