• rozwiń
    • WIG20 2154.80 +0.29%
    • WIG30 2439.89 +0.34%
    • WIG 56781.82 +0.24%
    • sWIG80 11451.18 -0.23%
    • mWIG40 3620.92 +0.21%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Gomułka: Do euro nam daleko

Gomułka: Do euro nam daleko
Foto: TVN24 Foto: Prof. Gomułka: euro w Polsce możliwe w 2015 r.

Fikcja - tak o wejściu do systemu ERM2 jeszcze w tym roku, mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. Powód? Zbyt wysoki deficyt budżetowy, osłabienie złotego i spadek PKB - wylicza ekonomista. - Nie jesteśmy w stanie spełnić kryterium fiskalnego z Maastricht przez następne trzy–cztery lata - ocenia były wiceminister i przesuwa przewidywaną datę wejścia do strefy euro na 2015 r.

Zdaniem Gomułki, w obecnej sytuacji wejście Polski do ERM byłoby nierozsądne. Co powinniśmy zatem zrobić, by przybliżyć perspektywy przyjęcia wspólnej europejskiej waluty? - Przede wszystkim potrzebne jest stworzenie koalicji politycznej na rzecz zmian ustawowych: zapisów w konstytucji i ustawie o NBP, ale też rozpoczęcia reformy finansów publicznych, aby z czasem wyeliminować deficyt tego sektora - radzi ekspert.

Były wiceminister finansów w rządzie PO–PSL jest przekonany, że takie zmiany są możliwe dopiero po wyborach parlamentarnych. Nowa sytuacja polityczna w połączeniu ze stopniowym przełamywaniem ogólnoświatowego kryzysu - to będą, zdaniem Gomułki, dobre przesłanki do zmiany waluty. Nie precyzuje jednak, jakie siły polityczne mogłyby sprostać temu zadaniu.

Dobre prognozy, ale na daleką przyszłość

Zdaniem Gomułki, recesja w polskiej gospodarce potrwa dwa lata, potem zaś możliwy jest wzrost na poziomie 3–4 proc. PKB. Natomiast kolejne trzy lata zaowocują wzrostem gospodarczym do 5-7 proc. Po naprawieniu finansów publicznych wejście Polski do systemu ERM2 byłoby, zdaniem Gomułki, możliwe dopiero w 2012 r., a przyjęcie euro - w 2015 roku.

Krytyka ministra

W opinii niedawnego współpracownika (prof. Gomułka był wiceministrem finansów od stycznia do kwietnia 2008 roku) szef resortu finansów Jacek Rostowski nie ma planu przeciwdziałania wzrostowi długu publicznego. - Deficyt finansów publicznych wzrasta z 3,9 proc. PKB w 2008 roku do prawdopodobnie 6-7 proc. PKB w tym roku. Tymczasem rząd mówi cały czas, że wprowadza duże oszczędności i jest przeciwny wzrostowi deficytu - zauważył główny ekonomista Business Centre Club. Tymczasem - jak podkreślił - oszczędności w sektorze finansów publicznych są niewielkie, a wzrost deficytu sektora bardzo duży.

Poza tym Gomułka ostro skrytykował kredytowanie bieżących nieunijnych wydatków budżetu ze środków UE bez oficjalnej zgody Brukseli. - Polska, tak jak inne kraje będzie rozliczona przez Komisję Europejską z tego, na co poszły jej fundusze - przestrzega.

mon/sk/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane