• rozwiń
    • WIG20 2148.53 -0.53%
    • WIG30 2431.70 -0.47%
    • WIG 56647.08 -0.44%
    • sWIG80 11477.60 +0.27%
    • mWIG40 3613.37 -0.44%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Giełda i złoty straszą

Giełda i złoty straszą
Foto: TVN24.pl Foto: Spadki na rynkach mogą jeszcze potrwać

To co rosło musi spaść - to banalne stwierdzenie pasuje jak ulał do tego, co od początku tygodnia dzieje się na polskiej giełdzie i na złotym. Polskie akcje i waluta w środę już kolejny dzień traciły na wartości. Analitycy wskazują jednak, że nie ma powodów do paniki, bo to co się dzieje to naturalna kolej rzeczy - korekta następująca po wzroście.

WIG20 na zamknięciu sesji w środę spadł o 2,44 proc. i wyniósł 2273,83 pkt. A tydzień zaczynał wszak z poziomu powyżej 2 400 punktów. Przy wysokich, przekraczających 1,5 mld zł, osunął się również cały rynek. WIG spadł o 2,09 proc. do 38330,01 pkt. Warszawska giełda poszła w ślad za zagranicznymi rynkami, gdzie spadki kształtowały się na podobnych poziomach.

Widać naprawdę wysokie prawdopodobieństwo, iż WIG 20 zejdzie do poziomu 2.150-2.170 pkt. Tutaj spadki powinny dojść

smoliński o korekcie

Eksperci wskazują jednoznacznie na pogorszenie się nastrojów wśród inwestorów, którzy powątpiewając w dalsze wzrosty zabrali się za realizację zysków z ostatnich tygodni.

Dalsze spadki w planie

Zdaniem analityków rozpoczęła się też oczekiwana od jakiegoś czasu korekta spadkowa. - Zeszliśmy poniżej poziomu 2.320-2.325 pkt. na WIG 20, co oznacza, że rozpoczęliśmy korektę spadkową. Przez najbliższe dni, a najprawdopodobniej i tygodnie obserwować będziemy dalsze spadki - powiedział po sesji Przemysław Smoliński, analityk DM PKO BP.

- Widać naprawdę wysokie prawdopodobieństwo, iż WIG 20 zejdzie do poziomu 2.150-2.170 pkt. Tutaj spadki powinny dojść - dodał Smoliński. Podkreślił jednak, iż nie wyklucza mocniejszego ruchu, nawet poniżej 2.000 punktów. W jego opinii WIG20 nie powinien spaść jednak poniżej 1 700-1 800 punktów.

Nie taki złoty

Skoro inwestorzy sprzedawali polskie akcje, to pozbywali się też złotówek, które za nie dostawali. To z kolei przyniosło osłabienie złotego. Na koniec sesji na rynku walutowym za jedno euro trzeba było płacić już 4,27 zł, za franka - 2,82 zł, a za dolara - 2,90 zł. Na początku tygodnia waluty te były tańsze o odpowiednio o 11, 8 i 13 groszy.

- Drugi dzień mamy do czynienia z osłabieniem złotego, co jest skutkiem pogorszenia notowań na giełdach i na parze euro-dolar. To spowodowało korektę i przerzucenie środków na bezpiecznego dolara - osłabił się nie tylko złoty, ale także węgierski forint oraz czeska korona - powiedział Robert Kęsicki z Kredyt Banku.


- Dla złotego istotne będą nastroje globalne. Nie są one zbyt optymistyczne i jutro możliwe jest dalsze osłabienie. Jeśli sentyment wyraźnie się nie poprawi, to złoty w tym tygodniu może się osłabić nawet do 4,30 za euro - dodał Kęsicki.

mkg/sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane