• rozwiń

Gdy bank stawia nas pod ścianą

Gdy bank stawia nas pod ścianą
Foto: TVN CNBC Biznes, fot. sxc.hu Foto: Co robić, gdy bank stawia nas pod ścianą?

Banki zaczynają nerwowo przyglądać się swoim portfelom kredytowym. Polbank już zażądał od części swoich klientów podpisania zgody na podwyżkę pobieranej marży. Do podobnych ruchów przymierzają się się kolejne instytucje. Co robić gdy bank złoży nam "propozycję nie do odrzucenia"?

Choć na razie zwiększenia zabezpieczenia kredytów hipotecznych poprzez wzrost marż zażądał od swoich klientów jedynie Polbank, eksperci nie mają wątpliwości: inne banki mogą wkrótce pójść w jego ślady. BZ WBK już oświadczył, że decyzję w tej sprawie podejmie w najbliższy piątek.

Co zatem robić kiedy i do nas przyjdzie pismo z banku z prośbą o zwiększenie zabezpieczenia naszego kredytu, lub zgodę na podwyżkę marży? Eksperci są zgodni - nie powinniśmy ślepo poddawać się żądaniom banków.

Pierwsze co należy zrobić, to spróbować negocjacji z bankiem. Rozpatrując indywidualny przypadek może on ograniczyć swoje żądania. Bankowi nie zależy w końcu na tym, żeby stracić klienta, bo konkurencja na rynku nadal jest duża.

A może do sądu?

Jeśli to nie pomoże, możemy próbować bardziej radykalnych środków. - Klient może zakwestionować to, czego żąda od niego bank. I jeżeli jest to konieczne - wstąpić na drogę sądową - mówi Marta Chmielewska-Racławska, rzecznik prasowy Komisji Nadzoru Finansowego.

W takim przypadku z pomocą może nam przyjść Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Jeśli umowa kredytowa dopuszcza podnoszenie marży, występowanie o dodatkowe zabezpieczenia, to działania banku są zgodne z prawem i żaden urząd ich nie zakwestionuje. Pytanie jednak, jak te zapisy czy klauzule w umowie kredytowej są sformułowane. Urząd kwestionuje klauzule, które są zbyt ogólne. Np. jeśli bank ma możliwość sprawdzania wartości nieruchomości, ale nie definiuje, kiedy to może robić i jak często - tłumaczy na łamach "Rzeczpospolitej" Małgorzata Cieloch z UOKIK. Na stronach internetowych Urzędu (www.uokik.gov.pl) można sprawdzić, czy klauzula, którą nasz bank wykorzystuje, nie znalazła się w rejestrze klauzul niedozwolonych.

Grozi nam zerwanie umowy?

W większości przypadków marże zapisane w umowie są jednak stałe, a jedyne czego może domagać bank to zwiększenie zabezpieczenia kredytu. To jednak małe pocieszenie, bo dla wielu klientów i to jest przeszkodą nie do przeskoczenia. Dlatego część kredytobiorców może "pójść w zaparte" i nie zgodzić się ani na podwyżkę marży, ani na uzupełnienie zabezpieczenia. Co nam wtedy grozi?

- Najbardziej należy się obawiać zerwania umowy kredytowej, dlatego, że będziemy musieli w ciągu kilku dni spłacić cały kredyt, a dla większości klientów jest to bardzo trudna sytuacja. Pamiętajmy, że kredyt trzeba będzie spłacić po tym kursie, który mamy dzisiaj. Jest to chyba najgorsza z możliwych sytuacji, więc jeśli grozi nam zerwanie umowy kredytowej, to lepiej zgodzić się na to co proponuje nam bank - uważa analityk Finamo Paweł Majtkowski.

Ekspert uspokaja

Krzysztof Lange, radca prawny i ekspert prawa bankowego jednak uspokaja. - Moim zdaniem, jeśli klient odmówi zgody na podniesienie marży, nie może to spowodować wypowiedzenia umowy - przekonuje na łamach "Dziennika".

- Wypowiedzenie kredytu jest ściśle regulowane przez prawo bankowe. Są dwa przypadki, kiedy może to zrobić - kiedy klient nie dotrzymuje warunków udzielenia kredytu, lub gdy traci zdolność kredytową, czyli traci możliwość jego spłaty. I to są w mojej opinii jedyne sytuacje, które mogą się skończyć wypowiedzeniem umowy. Tymczasem oferta zmiany marży to oferta zmiany tej umowy. I klientowi przysługuje prawo powiedzenia "nie, dziękuję" - dodaje ekspert.

A jeśli bank zażąda dodatkowego zabezpieczenia, a my nie mamy dodatkowej nieruchomości? - Nie można wypowiedzieć umowy z tego powodu. Za to można o tym zabezpieczeniu - i to tylko na brakującą kwotę, a nie na cały kredyt - z bankiem rozmawiać. To może być nieruchomość, dodatkowe ubezpieczenie. Klientowi nie opłaca się wojować z bankiem, a bankowi nie opłaca się tracić dobrego klienta, bo ten może wziąć kredyt gdzie indziej - podsumowuje Lange.

Wszyscy eksperci zaznaczają jednak, że każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie, bo w każdym banku umowa kredytowa wygląda inaczej.

Skąd te żądania?

Dlaczego banki żądają od swoich klientów dodatkowych zabezpieczeń kredytów hipotecznych? Winna jest sytuacja na rynku walutowym.

Umacniający się frank szwajcarski (a to w tej walucie denominowanych jest ponad 70 proc. naszych kredytów hipotecznych) sprawił, że wzrosła złotówkowa wartość kredytów. Wzrosła tak bardzo, że kupiona za pożyczone z banku pieniądze nieruchomość nie jest już wystarczającym zabezpieczeniem.

Bank w takiej sytuacji narażony jest więc na zwiększone ryzyko i może zażądać od kredytobiorców zgody na płacenie wyższych rat, przedstawienia dodatkowego zabezpieczenia lub pokrycia różnicy między wartością kredytu i nieruchomości.

bgr/sk

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane