• rozwiń

"Financial Times" chwali Polskę za rynki kapitałowe, gani za OFE

"Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać" Odtwórz: "Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać"
"Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać" "Źródło: TVN24 BiS"

Polska na tle borykających się z kłopotami rynków wschodzących jest jak bohater: ma solidną gospodarkę i dobrze rozwinięte rynki kapitałowe, zdolne konkurować z tureckimi czy rosyjskimi. Ale ta reputacja może paść w gruzach przez OFE - pisze "Financial Times".

W artykule czytamy o reformie polskiego systemu emerytalnego, która przewiduje m.in. przeniesienie części obligacyjnej składek zgromadzonych w prywatnych Otwartych Funduszach Emerytalnych do ZUS. Autor podkreśla, że zmiany zakładają decyzję przyszłych emerytów, czy nadal chcą przekazywać część składki do OFE, czy też jej całość do ZUS.

Mniejszy dług

Gazeta wyjaśnia motywację takiego ruchu, który wiąże się z wysokimi kosztami budowy kapitałowego systemu emerytalnego, przy jednocześnie funkcjonującym systemie solidarnościowym. Przypomina też o krótkoterminowych korzyściach reformy - m.in. spadku udziału długu publicznego w stosunku do PKB o 8 proc.

"Ale plany Warszawy budzą obawy poza granicami Polski, nawet jeśli ze względu na ostatnie zawirowania panujące na rynkach wschodzących w dużej mierze nie zostały zauważone. Pośród europejskich ekspertów rynków finansowych i emerytalnych trwa zakulisowa debata, czy jest to sztuczka księgowa, czy niebezpieczny przykład konfiskaty aktywów bez odpowiedniej rekompensaty, który może być powielony przez inne rządy" - czytamy w tekście.

Negatywny efekt w przyszłości

Według FT nawet w najlepszym przypadku korzyści krótkoterminowe mogą zostać przewyższone przez koszty - długotrwały negatywny efekt wizerunkowy dla Polski i gorszą efektywność naszych rynków finansowych. To z kolei może źle wpłynąć na nasz wzrost gospodarczy i tworzenie miejsc pracy w pokryzysowej erze.

Dziennik zwraca też uwagę na ryzyka dla przyszłych emerytów, przyznając przy tym, że w wielu krajach europejskich funkcjonuje taki system, do jakiego prowadzi wprowadzana w naszym kraju reforma.

Autor tekstu wskazuje też na szersze zagrożenia dla inwestorów wynikające z tego, co mogą jeszcze zrobić borykające się z deficytami rządy europejskie. W tym kontekście reforma OFE nazwana jest "miękką, quasi konfiskatą", która jest częścią trendu realizowanego też przez Węgry i Kazachstan.

"Inwestorzy zagraniczni mogą stwierdzić, że inwestowanie w krajach takich jak Polska stało się mniej bezpieczne" - konkluduje FT, zwracając uwagę, że efektem może być wzrost oprocentowania naszych obligacji rządowych.

Jakie zmiany w OFE?

Ustawa o zmianach w systemie emerytalnym przewiduje, że przyszli emeryci będą mogli decydować, czy nadal chcą przekazywać część składki do OFE, czy też jej całość do ZUS. Z OFE do ZUS mają zostać przeniesione obligacje Skarbu Państwa. W te papiery, jak i w inne instrumenty dłużne gwarantowane przez Skarb Państwa, OFE nie będą mogły już inwestować. Ustawa wprowadza minimalny poziom inwestycji OFE w akcje. Będzie on wynosił 75 proc. do końca 2014 r., 55 proc. do końca 2015 r., 35 proc. do końca 2016 r. i 15 proc. do końca 2017 r.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane