• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: 2019-10-18 17:15

Dostosuj

Temat: Unia walczy z kryzysem euro

Fiasko negocjacji ws. budżetu UE

Fiasko negocjacji ws. budżetu UE
Foto: Wikipedia Foto: Negocjacje ws. budżetu UE na 2013 rok zakończyły sie fiaskiem

Negocjacje między Radą UE a Parlamentem Europejskim z udziałem Komisji Europejskiej w sprawie budżetu UE na 2013 rok zakończyły sie fiaskiem - powiedział agencji AFP szef delegacji PE Alain Lamassoure. - Rada (ministrów) UE nie była w stanie negocjować. Stąd negocjacje zostały zawieszone - wyjaśnił. Ostateczny termin na osiągnięcie kompromisu upływa we wtorek.

W Brukseli trwały negocjacje krajów UE z eurodeputowanymi ws. dodatkowych pieniędzy na 2012 r. i budżetu na 2013 r. Rządy szukały przesunięć środków, by nie dokładać w tym roku pieniędzy z własnej kieszeni. Domagały się też zmniejszenia budżetu na przyszły rok. Na 2013 r. KE domaga się budżetu w wysokości 137,9 mld euro, by zrealizować zapadające płatności. Kraje UE godzą się na 132,7 mld euro.

Rzecznik unijnego komisarza ds. budżetu Janusza Lewandowskiego, Patrizio Fiorelli, napisał na Twitterze, że negocjacje zostaną wznowione we wtorek.

AFP pisze, że ministrowie nie zdołali nawet rozpocząć negocjacji o przyszłorocznym budżecie, bowiem nie znaleźli porozumienia, jak załatać dziurę w wys. blisko 9 mld euro w budżecie na rok 2012.

"Specyficzny moment"

- To jest dosyć specyficzny moment w tym roku, dlatego, że mamy dokładne wyliczenia Komisji, ile brakuje pieniędzy w budżecie na 2012 r. i jakie będą mniej więcej potrzeby na 2013 r. - mówił jeszcze przed rozpoczęciem negocjacji uczestniczący w spotkaniu wiceminister finansów Jacek Dominik. Dotąd roczne propozycje budżetowe były obcinane z myślą, że płatności będą sfinansowane później, a "w tej chwili przyszedł moment, kiedy trzeba płacić" - dodał.

Wiceminister zauważył, że rozmowy są napięte, bo lata 2012 i 2013 to kumulacja wypłat wynikających z końcówki budżetu wieloletniego UE, na co nakłada się trudna sytuacja budżetowa państw członkowskich. - Ponad 20 krajów jest objętych procedurą nadmiernego deficytu, więc dołożenie nowych środków nie jest takie proste - zaznaczył.

KE chce więcej

By zrealizować płatności wynikające ze spływających faktur, KE domaga się na ten rok dodatkowych 9 mld euro. 8,3 mld euro potrzebne jest na wsparcie regionów europejskich w ramach polityki spójności i polityki rozwoju obszarów wiejskich z budżetu wieloletniego 2007-13, 423 mln euro na programy badawcze oraz 90 mln euro na program wymiany studentów Erasmus.

KE chce brakujące w budżecie na ten rok 9 mld euro pokryć z jednej strony z dochodów z grzywien, jakie m.in. firmy prywatne płacą za łamanie unijnej polityki konkurencji (np. za zawiązywanie karteli). To około 3,1 mld euro. Normalnie te dodatkowe dochody z grzywien powinny zmniejszyć składki państw do unijnej kasy. Resztę, czyli 5,9 mld euro, kraje miałyby dołożyć zwiększając swe płacone co miesiąc składki do budżetu UE oparte na PKB.

Dominik powiedział, że kraje UE dyskutują, jak miałoby być sfinansowane te blisko 6 mld euro: "czy można to sfinansować przesunięciami w ramach budżetu rocznego, czy trzeba dołożyć 'świeżych' pieniędzy i ile".

Rządy "27" chcą redukcji budżetu

Już w połowie roku Rada UE, czyli rządy "27", opowiedziały się za znaczną redukcją przedstawionej przez Komisję Europejską propozycji budżetu na rok 2013. Według tamtego stanowiska cięcia wyniosły ponad 5 mld euro i dotyczyły głównie funduszy spójności i strukturalnych, przeznaczonych na wspieranie konkurencyjności, wzrostu i zatrudnienia. Wzrost całego budżetu UE w stosunku do budżetu 2012 wyniósłby tylko 2,7 proc., a nie - jak chciała KE - prawie 7 proc. Wielka Brytania, Szwecja i Holandia żądały jeszcze większych cięć.

Przeciwna cięciom była KE ostrzegająca, że bez znacznego zwiększenia wydatków w budżecie w 2013 roku znowu zabraknie środków na realizację spływających do Brukseli faktur.

"Świat się nie zawali", ale "zatruje to atmosferę"

Cypryjski minister ds. europejskich Andreas D. Mawrojanis jeszcze przed rozpoczęciem obrad stwierdził, że jeśli piątkowe negocjacje zakończą się fiaskiem "świat się nie zawali", ale "zatruje to atmosferę".

Podkreślił też, że ostateczny termin na osiągnięcie kompromisu upływa we wtorek i jeśli w trakcie obecnego spotkania nie uda się porozumieć, trzeba będzie szukać innych możliwości na początku przyszłego tygodnia.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane